25 lutego 2013

Moda męska w II poł. XVIII wieku, cz. I

Zgadnijcie, ile czasu zabieram się do tego posta... Nie wiem, co to jest, czy jakiś szczególny rodzaj zaleniwienia, czy przesilenie wiosenne, ale najchętniej cały dzień bym spała i nic nie robiła :/ To jest straszne -_- Dobrze, koniec narzekania, czas na post :)



Dzisiaj przypatrzymy się panom z II poł. wieku XVIII :) To właśnie wtedy wykształcił się obowiązujący do dziś męski strój złożony z trzech części... podobno, bo kto w naszym XXI wieku jeszcze nosi kamizelkę do garnituru?


Zacznijmy od tego, co dzisiaj pewnie byłoby marynarką :)

W XVIII wieku istniały trzy główne (następujące po sobie) kroje odzienia wierzchniego:

Justaucorps, czyli szustokor - był poszerzany od talii w dół, raczej dopasowany, po bokach materiał uformowany był kilka fałd, dzięki czemu sylwetka męska w justaucorps korespondowała z damską w sukni francuskiej. Szustokor sięgał kolan, a rękawy do połowy przedramienia zdobiły szerokie mankiety.

Habit - bynajmniej nie zakonny ;P Jego krój nie zmieniał tak bardzo męskiej sylwetki, jak szustokor. Boczne fałdy materiału zostały przesunięte do tyłu, rękawy wydłużone, mankiety zmniejszone. Habit wyposażony został w krótki, stojący kołnierz, był też krótszy od szustokora, ale najbardziej rzucającą się cechą tego typu ubioru były przepiękne hafty. Wytworne ornamenty (najczęściej motywy roślinne) zdobyły brzegi pół, mankiety, kołnierz oraz klapy bocznych kieszeni habitu. Na uwagę zasługują też piękne, bogato zdobione haftem guziki, które stanowiły bardziej element biżuteryjny, niż faktyczne zapięcie stroju.

Frak - narodził się pod koniec XVIII wieku w Anglii i był znacznie prostszy od wspomnianych wyżej ubiorów. Szyty najczęściej z ciemnych materiałów, nie był też tak ozdobny, jak habit - zrezygnowano w nim z pięknych haftów. Poły fraka były mocno ścięte z przodu, cały ubiór dopasowany, a  kołnierz nierzadko większy, wykładany. 
Guzików wciąż były zdobione. Wytwarzano je z kawałków perły, porcelany, metali lub obciągano tkaniną. Zamieszczano na nich drobne scenki rodzajowe albo portrety.


Do odzienia wierzchniego nie noszono spodni takich, jak dzisiaj, ale culotte. Były one uszyte zazwyczaj z tego samego materiału, co habit, szustokor lub frak, po bokach rozcięte i zapinane na pasujące guziki. Nogawki sięgały za kolana. Z przodu culotte wyposażone były w zapinaną klapkę ( :D), w tyle zaś nadmiar materiału ściągał troczek. Tak, jak i później w XIX wieku, w wieku XVIII nie noszono pod culotte bielizny, dlatego też często były one podszyte innym materiałem (np. lnem).




Trzecią częścią ubioru była, dziś już chyba nieco zapomniana, kamizelka.

W XVIII wieku była ona obowiązkowa, nikt nie chodził w samej koszuli. Początkowo kamizelki miały rękawy, ale w połowie stulecia zaczęły krojem przypominać współczesne nam odpowiedniki. Osiemnastowieczne kamizelki były najczęściej jasne, haftowane i oczywiście dopasowane pod względem kolorystyki i wzoru do odzienia wierzchniego: do szustokora i habitu - uszyte z korespondującego barwą materiału, do fraka - z kontrastującego (pamiętacie słynny strój Wertera złożony z błękitnego fraka i żółtej kamizelki? :) ).

Pod kamizelką noszono obszerną, jasną koszulę. Często posiadała ona niski kołnierzyk, na którym wiązano halsztuk lub czarną wstążkę (tak, jak na pierwszym obrazku w tym poście), oraz wszyty żabot. To oczywiście nie przeszkadzało osiemnastowiecznym elegantom dopinać dodatkowy, obfity żabot i koronkowe mankiety, które spełniały nie tylko funkcję dekoracyjną, ale też maskującą - ukrywały trwałe ślady po ospie.



Do krótkich culotte mężczyźni zakładali pończochy, najczęściej białe lub jasne, ale zdarzały się też kolorowe, a nawet czarne. Aby nie spadały, ściskano je brzegiem ciasnych culotte lub przytrzymywano podwiązkami. Buty noszono zazwyczaj ciemne, oparte na średniej wysokości obcasie, zapinane najczęściej na sprzączkę umieszczoną na podbiciu. Obcas niekiedy był czerwony - takie buty nosili arystokraci. Obuwie wykonane było ze skóry i od damskich trzewików różnił je nie tylko mniej wcięty obcas, lecz także mniej finezyjny kształt: noski męskich butów były szersze i zakończone półokrągło.

Na głowie noszono trójgraniasty kapelusz zrobiony z filcu, czarny, czasem ozdobiony na brzegach - zbyt skromnie? Cóż, kapelusz był tylko dodatkiem do wyrafinowanej koafiury zdobiącej głowę eleganta ;>

Ale o tym, biżuterii i dodatkach napiszę w następnym poście, bo ten byłby już zbyt długi.

I na koniec, tak z ciekawości: wolicie męskie stroje z XVIII, czy XIX wieku? :)

(ja chyba skłaniam się ku dziewiętnastowiecznym, w XVIII wieku trochę za dużo tego jak dla mnie, chociaż te piękne fraki... )



___________________________________

Zdjęcia oryginałów, które wykorzystałam w poście pochodzą ze strony MET.

31 komentarzy:

  1. Fraki rzeczywiście piękne, często ich bogactwo odzwierciedlało status osoby. Ale... mimo wszystko wolę modę XIX- wieczną. Bardziej współczesną, a jednak szalenie elegancką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, też jestem ogromną fanką XIX - wiecznej wysmakowanej elegancji :)

      Usuń
  2. Kocham XVIII-wieczne stroje, ale te kobiece. Pastele, falbanki, koronki, hafty są według mnie esencją delikatności i subtelności. :) Także jeśli chodzi o mężczyzn, zdecydowanie wolę modę XIX-wieczną, jest bardziej męska, że tak to ujmę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego w modzie XVIII wiecznej dla panów skłaniam się raczej ku końcowi stulecia i skromniejszym frakom :)

      Usuń
  3. bardzo piekny post, trafiony dokładnie w mój temat, XVIII wieczne stroje męskie i damskie nie mogą konkurować z żadną inną epoką - są najpiekniejsze, mógłbym chodzić tak ubrany teraz, w XXI w. czekam niecierpliwie na kolejne odcinki o męskich strojach XVIII w. Jestem na etapie wykonania stroju dla siebie, oczywiście wiek XVIII, na razie mam buty, zapraszam na mój blog, gdzie oczekuję Waszych rad rokokowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie jesteś wyjątkiem, bo większość znanych mi mężczyzn prędzej dałaby się obrać ze skóry i posolić, niż przyodziać XVIII - wieczny kostium :D
      Powodzenia w wykonywaniu kostiumu - z butami jest chyba największy problem, a skoro masz to już za sobą, to teraz powinno być z górki :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post :) Stroje są piękne, ale... No właśnie. Są piękne, a nie męskie. Zdecydowanie wolę te XIX-wieczne, które podobają mi się do tego stopnia, że najchętniej ubrałabym tak wszystkich współczesnych mężczyzn ;D Szkoda też, że kamizelki są coraz rzadziej spotykane. Według mnie to bardzo elegancki, a jednocześnie mający sporo uroku, dodatek do męskiego stroju.
    Ach, zapomniałabym dodać, że bardzo podoba mi się muzyka na Twoim blogu. Bardzo nastrojowa :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, są męskie, meskie, i to bardzo, tyle, że wyrafinowane. Czy męskie, to kwestia osobistego spojrzenia . ja jestem fanem tej mody

      Usuń
    2. O, tak! Też najchętniej ubrałabym dzisiejszych panów w XIX - wieczne stroje, wszystko od razu wyglądałoby inaczej :)

      Co do muzyki - dzięki, wybierałam ją kiedyś pół dnia, żeby pasowała :D

      Pozdrowienia!

      Usuń
  5. Najbardziej podoba mi się tzw. habit, frak i trójgraniasty kapelusz. Natomiast koronkowe żaboty, pończochy i peruka... Hmmm... Osobiście nie jestem fanką tych elementów. :) Natomiast jestem ciekawa skąd wzięła się moda na peruki. Czy to chodziło o wygodnictwo? Tzn. nie trzeba było każdego ranka układać misternej fryzury, tylko ubierało się ją jak czapkę. :D To nawet ciekawa metoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też najbardziej lubię frak (generalnie, gust Anglików bardzo do mnie przemawia, o wiele bardziej, niż francuski) i trójgraniasty kapelusz - mam nawet taki w domu :D ale oczywiście współczesny, nie oryginalny.

      Co do peruk, pojawią się w 2 części posta. One były głównie dla ozdoby, ale też nosili je tylko bogaci, bo były bardzo drogie, no i (tak myślę) umożliwiały szybszą zmianę fryzury :)

      Usuń
    2. Też wolę angielski styl. Obecnie z resztą też. :)

      Usuń
  6. jestem jak najbardziej za modą XIX wieczną tak w damskim jak i w męskim wydaniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię i taką, i taką, chociaż mężczyznom bardziej do twarzy w XIX - wiecznych ubraniach :)

      Usuń
  7. Czytam właściwie wszystko na Twoim blogu, prawie nie komentuję, ale skoro rozwinęła się dyskusja, to się dołączę:).
    Po pierwsze: koronkowe mankiety ♥;)
    A ponadto: absolutnie nie uważam, że XVIII-wieczne stroje są "niemęskie" i zgadzam się tutaj z Ludwikiem Augustem. Poza tym śledząc losy mężczyzn z dowolnej epoki męskości należałoby się doszukiwać w charakterze i czynach - od razu innym okiem patrzy się wtedy na ich stroje;).
    Mimo koronkowych mankietów i podziwu dla XVIII-wiecznych zdobnych strojów, zdecydowanie bardziej mi leży moda XIX wieku. Nie potrafię tego wyjaśnić. Chodzi o bardzo ogólne estetyczne wrażenie:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za tę wypowiedź, bo juz chciałem się załamać i chyba opuścić to towarzystwo, ale podniosłaś mnie na duchu, serdecznie dziękuję
      i jednak nikt mi nie przemówi, że XVIII wieczne męskie stroje są najpiękniejsze :)

      Usuń
    2. O nie, nie ma powodów do załamań, póki ja tu jestem! :)
      Ja zdecydowanie jestem za justaucorpsami i habitami. I wcale nie były 'niemęskie'. Te koronki tylko podkreślają męską urodę! :)

      Usuń
    3. dziękuję! miłe słowa, jest Pani dla mnie uspokojeniem :) jestem wdzięczny, mój pogląd jest identyczny

      Usuń
    4. W XVIII wieku te stroje były oczywiście w 100% męskie i nikt nie uważałby inaczej, ale dzisiaj piękne koronki, hafty, pończochy należą tylko do kobiet i stąd to wrażenie (nie tylko moje z resztą - żaden ze znanych mi "w realu" panów nie założyłby takiego stroju dobrowolnie, niestety).
      Dlatego tym bardziej gratuluję odwagi w noszeniu tego typu ubrań, no i życzę wytrwałości :))

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. dokładnie - to jest tylko wrażenie dam XXI wiecznych, oceniacie drogie Panie modę męską XVIII w przez pryzmat dzisiejszego spojrzenia na mężczyzn.
      Bo niestety, poczucie piekna, subtelność czy estetyzm zanika wśród panów, stąd dziś tak mało gentelmenów, coś w tym jest, ze w parze z wrazliwością idzie szarmancja i grzeczność, ja łączę zdecydowanie te dwa aspekty. A wiek XVIII to zdecydowanie potwierdza.
      Pozdrawiam :)
      Panie chciałyby dziś widzieć szarmanckich panów, ale ich tak mało :(

      Usuń
  8. No, chodzić w takich ubraniach to było by coś pięknego, ale w dzisiejszych czasach trudno jest być innym, ale powiem, że bycie takim samym jak inni jest męczące i nudne. Na internecie też trudno, a nawet niemożliwe jest kupić takie ubrania... A szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedynym wyjściem jest nauczyć się szyć :) Choć mnie to chyba zajmie wieki ;)

      Usuń
  9. Wolę modę męską z XIX wieku, chociaż w XVIII, pomimo tych wszystkich koronek, pończoch i falbanek, to panowie też całkiem fajnie i seksownie wyglądali ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak! ;) Mimo to ja również preferuję modę męską XIX w. :P

      Usuń
  10. Zdecydowanie preferuję modę męską XVIII wieku. Jako rekonstruktor, historyk i esteta uważam ,ze były to najpiękniejsze stroje zarówno dla pań jak i panów, choć osobiście skłaniam się ku drugiej połowie stulecia i to wersji angielskiej. Koledzy, któzy rekonstruują wojka nosża peruki i nie widza w tym problemu, ja jako osoba z dworu że tak powiem mam tego jeszcze wiecej. Myśle, że to wspaniała uczta dla osób kochających piękno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy to nie jest tak, że moda męska angielska w II połowie stulecia była już nieśmiałą zapowiedzią wieku XIX? ;)
      Przyznam, że i ja wolę brytyjskie oblicze mody osiemnastowiecznej. We Francji trochę za dużo dla mnie falbanek, choć obcowanie z dawnymi strojami zawsze, niezależnie od kraju, w których powstały, jest niemałym przeżyciem estetycznym :)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń