10 kwietnia 2017

Egiptsko-polskie piramidy / wielkanocne baby z lat 1840.

Wiosną 1834 roku zaproszony na wieczorek u panny Wodzińskiej w Genewie polski dandys i poeta tak pisał o podawanych tego dnia smakołykach:

"Byłem tymi czasy na wieczorze u pani Wodzińskiej, o której już podobno raz Wam pisałem. Ta chciała koniecznie na stole swoim mieć babę, ale jej zrobić nie umiano."

"Chcieliśmy tu bardzo o Wielkiejnocy zrobić babę potężną – ale na próżno tłumaczyłem im sposób pieczenia bab naszych – na próżno rozkładałem całą mocą imaginacji części, z których się składa – nie śmieli się za moim sternikowstwem puszczać na morze doświadczeń – i baba dotąd w Szwajcarii nie zakwitła… Przyszlijcie mi opis tych piramid egiptsko-polskich, abym mógł je postawić na złość górze Mont Blanc – oko w oko z tą górą…"

Te baby, którymi zachwycał się Słowacki (oraz fakt odziedziczenia po prababci odpowiednich, kamionkowych form do nich) sprawiły, że nabrałam ochoty na upieczenie własnej według przepisu dokładnie z tych czasów. Zrobiłam to specjalnie wcześniej, żebyście mogli też je upiec i nie zostali, jak nasz modny poeta, bez bab na Wielkanoc ;)

"Wydoskonalona kucharka zawierająca w sobie opisanie potraw i różnych napojów", 1847 r.

Potrzebne składniki z przepisu po przeliczeniu musiałam podzielić na 4 i z takiej ilości wyszły trzy małe baby (lub 1 duża i 1 mała). Myślę, że to jest wystarczająco, dlatego podaję takie ilości. Drugą sprawą jest zaczyn drożdżowy. W przepisie jest mowa o wlewaniu drożdży, a nie wkruszaniu ich, można więc wnioskować, że mowa o gotowym zaczynie, który przygotowałam ze świeżych drożdży, cukru i ciepłego mleka. Ostatni akapit wymienia inne przyprawy, które można użyć, wybrałam więc sobie z tej listy kardamon, cytrynową skórkę i rum. Przepis prezentuje się następująco:
 
 
Potrzebne składniki:
  • mąka - 400 g,
  • mleko - 1 szklanka i 1/2 szklanki do zaczynu,
  • drożdże - 25 g,
  • cukier - pół szklanki i łyżeczka do zaczynu,
  • 3 żółtka
  • masło - pół kostki
  • szczypta soli
  • kardamon - łyżeczka
  • skórka z cytryny
  • rum - 1/4 szklanki

Przygotowanie:
Z ciepłego mleka, drożdży i łyżeczki cukru przygotowałam zaczyn i zostawiłam na 20 minut w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. W tym czasie podgrzałam mleko i masło w osobnych garnuszkach, a w dużym garnku, na bardzo małym ogniu mąkę, ciągle ją mieszając, aby była ciepła, ale się nie przypaliła. Dodałam do niej mleko, żółtka, cukier, sól i zaczyn z drożdży i wyrobiłam na jednolite ciasto. Następnie dodałam przyprawy i masło i znów wyrabiałam do uzyskania gładkiego ciasta. Zostawiłam je na 20 minut do wyrośnięcia i po tym czasie dodałam alkohol. Znów wyrobiłam ciasto do połączenia składników. Rozłożyłam je do nasmarowanych form na babki i włożyłam do piekarnika nastawionego na 180 * C na godzinę. Po tym czasie baby były już gotowe!
Przyznam, że wyszły bardzo fajnie. Wyrosły duże i puszyste, a dodatek kardamonu, cytryny i rumu sprawia, że nie smakują jak typowa drożdżowa babka. Przepis jest bardzo łatwy i myślę, że będzie dobry dla wszystkich, którzy chcą dodać czegoś dziewiętnastowiecznego na świąteczny stół. Kto spróbuje? :)
 
ENGLISH: Julius Słowacki, polish dandy and poet of 1840s after an Easter spent in Geneva mentioned in his letters, that he missed very much traditional, polish cakes called 'baba' which were usually placed on the polish easter table as a sweet dish and decoration. I promised myself to try once an original recipe of the period to taste something similar he could have eaten. The recipe from 1847 polish cookbook is simple and the cake tastes nice, so I post it below and recommand you to try! :) 
 
Ingredients:
  • flour - 400 g,
  • milk - 250 ml + 125 ml for yeast leaven,
  • fresh yeast - 25 g,
  • sugar - half a glass + 1 tea spoon for yeast leaven,
  • 3 egg yolks,
  • butter - 100 g,
  • pinch of salt,
  • cardamom - 1 tea spoon,
  • lemon peel, 
  • rum - ca. 60 ml
What to do:
First we need to prepare the yeast. Let`s mix it with 1 tea spoon of sugar and 125 ml of warm milk and leave them in warm place to grow.
Then we need to warm up milk and butter in separate pots and flour in big pot on a very little fire. We should mix the flour carefully to not to burn it. After it gets warm let`s add there milk, sugar, yolks, salt and yeast leaven and mix it to get smooth dough. Then let`s add butter, cardamom and lemon peel and mix it again. When it becomes a fine dough we should leave it for about 20 minutes to grow and after that time add rum and mix it again to a fine dough. Then let`s fill cake forms and bake ca. 1 hour in an oven with 180 C degrees. And that` s all! Our 1840s Easter cakes are ready and delicious! :)

2 kwietnia 2017

Sekreta toaletowe / Lawendowy ocet toaletowy z 1847 r.


Już od bardzo dawna chciałam go zrobić! Trochę dlatego, że dziś właściwie nie używamy już pachnących octów toaletowych, to taki typowo dziewiętnastowieczny kosmetyk, który jednak może nam posłużyć jako baza do wykonania toniku do twarzy lub nabłyszczającej płukanki do włosów.

Przepis znalazłam w... książce kucharskiej z 1847 roku (Wydoskonalona kucharka zawierająca w sobie opisanie potraw i różnych napojów oraz sekreta toaletowe, nowe sposoby prania bielizny i szali)! Pod koniec tej książki są "sekreta toaletowe", a w nich przepis na ocet:


Zrobiłam dokładnie tak, jak w przepisie. Suszone kwiaty lawendy moczyły się w domowej roboty occie jabłkowym (dostałam go w prezencie) przez 8 dni. Płyn zrobił się rubinowy i po wyznaczonym czasie przecedziłam go przez złożoną kilka razy gazę do czystego słoiczka. Ocet faktycznie przejął zapach lawendy! Takich właśnie octów toaletowych używano do różnych celów - przede wszystkim odświeżania mieszkania - Kitty w "Annie Kareninie" rozpyla taki ocet przez specjalną słomkę, aby odświeżyć powietrze w pokoju. Myślę, że nadałby się też do domowych porządków zamiast płynów z detergentami, ale przede wszystkim - jako kosmetyk!

Ja zrobiłam z niego tonik do twarzy, rozcieńczając czystą wodą źródlaną i dodając kwas hialuronowy i kilka kropelek gliceryny. Taki tonik odświeży i nawilży twarz oraz nada skórze odpowiednie, kwasowe ph.
Najlepiej jednak ocet lawendowy sprawdził się jako płukanka do włosów. Wystarczy go rozcieńczyć źródlaną wodą i płukać włosy na sam koniec mycia (po spłukaniu odżywki wodą). Kwaśny ocet zamknie łuski włosów, nadając im piękny blask, widoczny nie tylko w pierwszych promieniach wiosennego słońca :) Spróbujecie? :)


ENGLISH: The lavender toilet vinegar is so 19th century cosmetic, we, modern people forgot about! Today I made it according to original 1847 recipe from the polish cookbook :D At the end of the book there are some cosmetic recipes and housewife tips, so the one I showed today was hidden there. It is very simple - the only thing you need to do is to put lavender flowers to a jar and pour fine vinegar there (I used a homemade apple vnegar I got as a gift some time ago) and wait 8 days. After the time passes, fluid gets ruby colour and our lavender vinegar is ready. We only need to drain it off to get a clear fluid without lavender flowers. And that`s all!
I used it as a face tonic (mixed with wellspring water, hyaluronic acid and glycerine) and brillant hair rinse (mixed with water only) - it made my hair extra glossy and smooth, and left delicate lavender scent :)

10 marca 2017

Wiktoriańska wcierka na wzrost włosów - przepis z 1853 roku


W XIX wieku najmodniejsze i najbardziej kobiece były długie włosy. Żeby takie osiągnąć, często pomagano naturze kosmetycznymi sztuczkami, dziś poznamy jedną z nich - wcierkę! Współczesne włosomaniaczki bardzo lubią ich używać, a jak się okazało, i dziewiętnastowieczne panny znały tę metodę! Wcierka, którą zmieszamy dzisiaj będzie na bazie odżywczego i nawilżającego olejku (w przepisie jest oliwa, ale można równie dobrze użyć innego olejku, który służy Waszym włosom),  z igiełkami rozmarynowymi (zapobiegają wypadaniu włosów i powodują wzrost nowych, oprócz tego zapobiegają przetłuszczaniu skóry głowy i łupieżowi) i gałką muszkatołową (pobudza cebulki włosów do pracy i regeneracji). 

"By pobudzić włosy do wzrostu - Zmieszaj po równo oliwy i spirytusu rozmarynowego oraz dodaj kilka kropli olejku muszkatołowego. Wcierając po kilka kropli mieszanki co wieczór i zwiększając stopniowo tę porcję, zapewnisz wzrost włosów większy, niżby można uzyskać za pomocą jakiegokolwiek innego środka, jakie są wtykane naiwnym klientom"

W oryginalnym przepisie jest spirytus rozmarynowy i olejek muszkatołowy, ale skoro nie tak łatwo dziś je dostać, można zmodyfikować przepis, macerując rozmarynowe igiełki i startą gałkę muszkatołową w oliwie na zimno (wystarczy włożyć je do przezroczystego słoja i zalać oliwą), a potem odcedzić cenny olejek do ciemnej butelki i używać. Mój macerował się w letnim, lipcowym słońcu trzy tygodnie. Codzienne potrząsanie słojem i obserwowanie zmiany w konsystencji i kolorze oleju stało się prawie moim nałogiem xD Nie mogłam się doczekać otwarcia słoja i przecedzenia gotowego olejku! Po tych trzech tygodniach był już gotowy i zaczęłam go używać. Przepis mówi, by stosować go codziennie - i tak jest najlepiej, ale ponieważ nie chcę codziennie myć włosów (by nie przesuszyć ich na długości), używałam go dwa razy w tygodniu na kilka godzin przed myciem. Wzrostu całości nie zauważyłam, pojawiło się jednak trochę całkiem nowych włosków, a więc olejek zadziałał! Wkrótce znów go zrobię, by wzmocnić włosy na wiosnę.
Macie ochotę spróbować? :)

 
ENGLISH: So this time I tried some victorian hair growth oil! I would follow the original recipe, if it wasn`t that difficult to find the ingredients but... Except spirits of rosemary and oil of nutmeg we can use rosemary and nutmeg itself! Clever, isn`t it? ;) So I dedided to macerate both in the base oil (original recipe says olive oil but I think we can use any oil that is good for one`s hair). I just put both herbs - rosemary leaves and grated nutmeg in the jar and filled it with olive. Then it was exposed to the July sun and I shaked the jar few times a day. After 3 weeks I drained off the oil and used it on a scalp twice a week. And it made my hair to grow some new ones! It was nice experience and I am going to make the oil again soon to strenghten my hair after the winter :)

3 marca 2017

Eau de Portugal / dziewiętnastowieczny płyn do loków


Tak jak obiecałam, dzisiaj pierwszy z trzech postów z przepisami na dziewiętnastowieczne kosmetyki do włosów! To, co widzicie w butelce powyżej, to Woda Portugalska - płyn pomocny podczas nakręcania włosów na papiloty, gdy nie możemy ich wcześniej umyć i nie mamy blisko żadnego źródła wody. Zgodnie z tym, co podaje Sarah Josepha Hale w książce The New Household Receipt-Book (1853), płyn dodatkowo nabłyszczy włosy i nada im piękny, orientalny zapach...
Oryginalna receptura poniżej:


"By oczyścić i upiększyć włosy.- Doskonałym środkiem, by mieć słodkie, czyste, lśniące loki jest przeczesywanie ich codziennie szczotką z twardym włosiem zanurzoną w Eau de Portugal ("Wodzie Portugalskiej"). Aby mieć ją świeżą i dobrej jakości, weź pintę wody z kwiatu pomarańczy, pintę wody różanej i pół pinty wody z mirtu. Dodaj ćwierć uncji destylowanego piżma i uncję esencji ambrowej. Wstrząśnij dobrze całość i już woda gotowa. Jednorazowo należy mieszać niewielkie ilości wody, ponieważ kosmetyk szybko się psuje, szczególnie podczas skrajnej pogody, gdy jest za ciepło lub za zimno."

Przepis jest bardzo łatwy. Jedyną trudność może stanowić znalezienie wody mirtowej. Mnie udało się znaleźć tylko olejek z mirtu, a ponieważ wyciąg z (roślinnych zamienników) ambry i piżma też jest na olejku, zrobiłam płyn dwufazowy. Przed każdym użyciem należy go wstrząsnąć i zużyć szybko, bo faktycznie może się zepsuć, jeśli będzie stał miesiącami (chyba, że dodacie do niego konserwant). Poniżej loki, które kręciłam na włosach po myciu dodatkowo zwilżonych Eau de Portugal:
Zdjęcie robione kartoflem podczas ubierania krynoliny ;)

ENGLISH: In the post I am recreating 1853 receipt for Portugal Water for hair from The New Household Receipt-Book by Sarah Josepha Hale. I followed the instructions as they were really simple ones but I used myrtle, musk and ambergris (plant replacement) in oils as I couldn`t fint water based ones. Anyway, Eau de Portugal is a nice water for hair if I want to curl them and there is no other water nearby (at reenactments).
Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.