9 kwietnia 2013

Otagowana!

Niedługo będzie miesiąc od mojego ostatniego posta, ale to niestety tak musi wyglądać, jeśli chcę w końcu napisać tę (dużo wulgaryzmów w bierniku) pracę magisterską i skończyć studia (ileż to razy w ciągu tego miesiąca mówiłam, że je rzucam :D).
Niemniej czasem mała przerwa się przyda. Zostałam otagowana przez Fobmróweczkę do zabawy w...






Oto dziesięć dziwactw w moim wykonaniu:

1. Namiętnie testuję dziewiętnastowieczne receptury! Raz wychodzi, raz nie, ale ciekawość jest na tyle ogromna, że nie przestaję próbować, mieszać, adaptować do współczesnych warunków... W końcu kiedyś tego używano, więc może warto odkryć coś na nowo, po dwustu latach.

2. Z resztą ja w ogóle bardzo lubię mieszać. Jeśli jakiś kosmetyk mi nie odpowiada, znajduję dla niego inne zastosowanie lub właśnie mieszam z różnymi ekstraktami, olejami, podgrzewam, chłodzę, aż w końcu otrzymuję robione "na oko", całkiem fajne babrajstwo (jak to określa mój ojciec :D).

3. Nie lubię marnować niczego. Dla kosmetycznych niewypałów znajduję inne zastosowania, a szklane opakowania myję, dezynfekuję i używam ponownie. To, powiedzmy, taka ekologia w moim wydaniu.

4. Nigdy nie suszę włosów suszarką, bo niestety robi mi się od niej straszne siano (włosy stają się matowe, szorstkie, sztywne, napuszone). Ostatni raz używałam tej niszczycielskiej maszyny w czasach podstawówki.

5. Ze względu na problemy z cerą :( bardzo uważam na składy kosmetyków do twarzy. Zrezygnowałam z tradycyjnych kremów. Wolę robić je sama.

6. Z powyższych przyczyn nie ruszam się z domu bez makijażu. Maluję się nawet na zajęcia sportowe, tylko wtedy oczywiście rezygnuję z malowania oczu, ust, policzków, ograniczając makijaż do koniecznego minimum. Po prostu nie chcę, żeby ludzie, których wzrok padnie na moją twarz, odwracali ode mnie oczy z niesmakiem.

7. Unikam słońca. Gdy miałam siedem lat, wprost znienawidziłam opaleniznę :D Wcześniej było mi to obojętne, ale gdy na robionym tuż po wakacjach legitymacyjnym zdjęciu zobaczyłam małą, brązową małpkę, tak dobrze je schowałam, że odnalazło się dopiero po wielu latach. No niestety, jedni wyglądają pięknie w złotym odcieniu skóry, inni muszą się tego wystrzegać :D

8. Bardzo długo musiałam się przekonywać do brązu w makijażu oczu, jest to o tyle dziwne, że brązy są uniwersalne i pasują każdemu.

9. W torebce noszę codziennie mały kosmetyczno-aptekarski arsenał, z którego połowy zazwyczaj nawet nie korzystam (ale jak tylko coś stamtąd wyrzucę, to zaraz okazuje się potrzebne).

10. Zawsze podczas czytania książek, pisania, nauki - czyli ogólnie, kiedy ręce są wolne od pracy, nakładam odżywkę na paznokcie lub maluję je. Wtedy mam pewność, że nic się nie rozmaże, bo ręce i tak nie pracują.


Taguję:

http://strych-misiowej.blogspot.com
http://zielonowglowie.blogspot.com
http://slowemmalowane.blogspot.com
http://womanincorset.blogspot.com
http://koseatra.blogspot.com


16 komentarzy:

  1. Fascynuje mnie ten twój zwyczaj samodzielnego robienia kosmetyków ;) Dla mnie to czarna magia, ja mogę je wąchać, ale nie robić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wcale nie jest takie trudne :) Często korzystam z gotowych, wyważonych i wymierzonych zestawów, które wystarczy tylko zmieszać. Jestem raczej początkująca w tym fachu, często też sobie eksperymentuję, ale to się nie zawsze udaje :D

      Usuń
    2. Może kiedyś spróbuję ;p Może podasz taki prosty przepis z tego, co możemy znaleźć w domu?;p

      Usuń
    3. Najprostsze są chyba maseczki - mieszam zieloną glinkę z wodą mineralną i tym, co akurat znajdę w kuchni (sok z ogórka, cytryny, miód).
      Można też zrobić ziołowy tonik do twarzy: zaparzyć ziołową herbatkę (do mojej cery nadaje się z bratka, ale to sprawa indywidualna), a gdy wystygnie, zmieszać ją z tymi sokami, które podałam wyżej, można dodać miód, ale u mnie on akurat (nałożony i nie zmyty z twarzy) źle działa.
      A różne balsamy i masła do ciała robię, mieszając podgrzane oleje i wosk. Od proporcji olejów płynnych, tych w stanie stałym i wosku zależy, czy konsystencja będzie bardziej zbita, czy płynna.
      No i na koniec genialna odżywka do paznokci: wystarczy zmieszać oliwę z oliwek i olej rycynowy, przelać do małej butelki po lakierze do paznokci lub sklepowej odżywce i można używać :)

      Usuń
  2. dziękuję za zaproszenie, ale ja w ogóle jestem dziwna:)Otóż nie funkcjonuję w temperaturze powyżej 26 stopni, choć lubię słońce pod warunkiem, że sama siedzę sobie w cieniu.W odróżnieniu do Ciebie, nie maluję się, chyba, że muszę, albo mi się chce. Nie susze jednak włosów suszarką. Podziwiam za to Twoją ochotę do wytwarzania dziewiętnastowiecznych kosmetyków:) świetna sprawa:)pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym słońcem i upałami to mamy podobnie. Po 10 minutach spędzonych w słońcu zazwyczaj wędruję do cienia i już tam siedzę :D A w upały jestem nie do życia. Oby teraz, mimo takiej długiej zimy, lato nie było zbyt upalne. 25 stopni i umiarkowane słońce w zupełności wystarczą :)

      Usuń
  3. Punkt dziesiąty - to samo :) ale to bardziej dlatego, że nie cierpię bezczynnie czekać, aż paznokcie wyschną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekanie jest straszne. Czasem nawet po godzinie lakier jeszcze jest miękki i może się rozbabrać -_-

      Usuń
    2. No własnie, i o dziwo, często najgorzej jest z tymi "szybkoschnącymi"... :/

      Usuń
    3. Mnie właśnie teraz wysycha pastelowy róż na paznokciach. Ciekawe, czy zdąży chociaż trochę stwardnieć, zanim przyjdzie czas się ubierać :D

      Usuń
  4. Ooo... Jak dobrze trafiło, akurat miałam pisać posta o kosmetykach. :)))
    Teraz już klamka zapadła i następny post będzie o tym.
    Mam podobnie jeśli chodzi o kremy i opalanie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to miałam wyczucie z tym tagowaniem :D Jestem ciekawa, czy jeszcze jakieś dziwactwo w tej sferze nas łączy :)

      Usuń
  5. No ładnie! Dopadło mnie:) Dziękuję serdecznie za zaproszenie do rozmowy o kosmetykach, ale problem będę miała, bo ja w ogóle staram się o tego typu rzeczach nie myśleć za wiele. Czasu mi szkoda:) Jeśli się jednak zastanowię, to przecież kosmetyka odgrywa w moim życiu sporą rolę, czy chcę, czy nie chcę. Dlatego więc muszę to na spokojnie przemyśleć i za jakiś czas opowiem Wam, co sobie myślę w tym temacie:) Posta wysmażę z przemyśleniami, a żeby Wam nudno nie było, obrazki jakieś ładne dołożę - obiecuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też musiałam się trochę zastanowić nad tym tagiem :) Myślałam, że nie będzie aż 10 punktów, ale jednak, te 10 dziwactw znalazło się samo, bez szczególnego wysiłku :P

      Usuń
  6. punkty 6, 7, 10 - idealne!! prawdziwa Dama :)

    OdpowiedzUsuń