17 czerwca 2014

Cztery stylizacje dandysa z lat 1830. (post gościnny)

Dzisiaj post z udziałem gościa, i to znamienitego! Jeden z pierwszych polskich dandysów, znany szerzej jako poeta - Juliusz Słowacki przedstawi nam cztery stylizacje na różne okazje. Znajdą się też rady, dotyczące taniego i eleganckiego ubierania się w latach 30. XIX wieku. Ciekawi?

Nieznany gentleman o intrygującym spojrzeniu. Obraz z lat 1830. z kolekcji V&A Museum. (źródło)
Pierwszą stylizacja, przeznaczona była na spacer w modnym paryskim ogrodzie Tuilleries w roku 1832. Jej celem było zwrócenie na siebie uwagi towarzystwa i tym samym zapewnienia sobie przychylności rodziny Platerów (w której skład wchodziły całkiem urodziwe córki). Miała ona również za zadanie (poprzez całkowitą odmienność, czy wręcz przeciwieństwo w stosunku do zaniedbanego Mickiewicza) podkreślić indywidualizm twórczy Słowackiego:  

Dlaczego to robię? Oto dlatego, iż raz zostawszy poetą, chcę ujść powszechnej nagany, która ród nasz wystawia jako opuszczony i niedbały.



W lipcu 1832 roku Słowacki miał na sobie:  

białe szarawarki, kamizelkę białą kaszmirową, w ogromne różnokolorowe kwiaty, tak jak dawne suknie damskie, i kołnierz od koszuli odłożony (…), laseczkę z pozłacaną główką i glansowane rękawiczki

W tym samym roku dandys uczestniczył też w wieczorku u księżnej Czartoryskiej, na który zaplanował mocno taliowaną kreację uszytą u jednego z lepszych paryskich krawców i nowe trzewiki. Ponieważ przy takich okazjach (tańce) rękawiczki szybko się zużywały, Słowacki nie marnował na nie pieniędzy - wolał więcej wydać na dobrej jakości strój i krawca, rękawiczki zaś kupował w cenie po dwa franki za parę.
Z resztą wielokrotnie ów paryski elegant podkreślał ekonomię swoich strojów – nigdy nie był rozrzutny i, o ile to możliwe, starał się nie brudzić ubrań, a jedynym luksusem, na jaki sobie pozwalał były niezwykle modne rękawiczki w kolorze paljowym. Oczywiście mowa tu o rękawiczkach wyjściowych, a nie balowych po dwa franki ;)




Takie stroje nosił w Paryżu. Na czas genewskich wojaży i górskich wędrówek po Alpach z państwem Wodzińskimi (i ich piękną córką Marią) elegant przygotował zestaw luźny, niewymuszony i odejmujący lat: W ubiorze tym wyglądałem tak młodo, że mi dawano 15 lat wieku (!)

Ekstrawagancka stylizacja podróżna składała się z:  

płóciennej blousy, haftowanej zielonym jedwabiem czy też włóczką, pasa czarnego skórzanego, białych szarawarów, kapelusza ze słomy białej i czarnej plecionego, dosyć niskiego, z ogromnymi skrzydłami i opasanego purpurową wstążką – do tego na grubej podeszwie trzewiki – i kij (…) biały z żelaznym kolcem.

Zaś po powrocie z podróży na wschód, Słowacki przywiózł do Paryża mnóstwo modnych, arabskich przedmiotów, a wśród nich m. in. wełniany płaszcz arabski, turecki dywan, perskie skarpetki oraz nargile, których użył do stworzenia orientalnej stylizacji, noszonej podczas podejmowania porannych gości i będącej doskonałym dopełnieniem jego fantastycznych opowieści z podróży.



Na czas jesiennych chłodów, które sprzyjały romantycznym spacerom po paryskim cmentarzu Père la Chaise dandys polecał czarny tużurek, zimą zaś w dnie mniej zimne długi aż po kostki, ciemnoceglasty surdut o kroju angielskim zapinanym na jeden rząd guzików, natomiast w dnie zimne (...) granatowy płaszcz z długim kołnierzem i bobrowym futrem. Tak odziany elegant mógłby pojechać nawet do Petersburga i nie zmarznąć, zachowując przy tym dobry gust.

Jeśli chodzi o okrycia wierzchnie, zarówno pod względem doboru kroju jak i kolorystyki ubioru, Słowacki powściągał swoją ekstrawagancką fantazję – być może z powodu braku licznej publiczności - wszak zimą modne parki były zamknięte i nie miał kto podziwiać jego stylizacji. Jednocześnie Słowacki przestrzegał przed przestylizowaniem, krytykując sztuczny, sztywny ubiór polskich elegantów: 

Do nas kto z Paryża przyjedzie, zaraz ma dziwny jakiś szpiczasty kapelusz, jakiś frak wywrócony itd. W Paryżu zaś przeciwnie – nie widziałem tu elegantów tak jak u nas, z połkniętym kijem, z nakrochmalonym halsztuchem; wszyscy skromnie i zgrabnie ubrani. Ubierać zaś się można, jak się komu podoba.



W ubiorach noszonych na co dzień Słowacki stawiał na uniwersalną czerń, zawsze jednak kostium ów zawierał jakiś akcent w kontrastującym kolorze, ponieważ dandys nie chciał być kojarzony z duchownym. Doskonale zdawał sobie sprawę, że to strój go kształtuje; że jest postrzegany za takiego, na jakiego wygląda. Chcąc uniknąć zaniedbania, zawsze z wielką uwagą dobierał krawca i z upodobaniem kazał sobie szyć ciemne ubrania. Kolorystyczny wyjątek czynił tylko dla kamizelki i szarawarów oraz żółtawo – bladych białych  (tj. paljowych) rękawiczek. Nosił również modne, glansowane trzewiki, a ponad wszystko starał się, by jego strój był uniwersalny, skromny i stonowany - stosowny do każdej okazji, nawet pojedynku.

W 1841 roku dandys, biorący udział w strzelaninie z redaktorem pisma Młoda Polska (wydawcy "Młodej Polski" (…) postanowili zabić mnie lub upokorzyć) - Stanisławem Ropelewskim, starannie zaplanował swój strój, tworząc stylizację pojedynkową. Mając świadomość powagi sytuacji, z rozmysłem dobierał każdy szczegół stroju. Tym razem również postawił na czerń, jednak bez kontrastujących elementów, aby nie wskazywać przeciwnikowi niepotrzebnie celu do strzału. Niezwykłym, romantycznym dodatkiem była tym razem nie laseczka, lecz róża, która po pojedynku (czy będzie wygrany, czy przegrany) miała być przekazana Joannie Bobrowej - (ówczesnej i ostatniej) damie jego serca.

__________________________________________________________
Cytaty w poście pochodzą z książki: Juliusz Słowacki: Listy do matki. Red. Julian Krzyżanowski. Wrocław 1990.
Źródła wykorzystanych ilustracji: 1, 2, 3, 4


26 komentarzy:

  1. Słowacki niczym XIX-wieczna szafiarka. :D
    No i plus dla niego za sympatię do czerni. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby żył dzisiaj, na pewno prowadziłby bloga modowego :)

      Usuń
  2. Hahaha, Lukrecja świetnie to podsumowała. A przy okazji napiszę, że "Wędrowiec nad morzem mgieł", to jeden z moich ulubionych obrazów Fredricha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że się na niego zdecydowałam :) Ja w ogóle lubię Friedricha i tę jego tajemniczość :)

      Usuń
  3. Świetny pomysł na post! Chętnie poczytałabym więcej, ale nie każdy dżentelmen tak chętnie opisywał stroje... Szkoda, że nie mamy w Krynolinie żadnego pana, rekonstruującego XIX wiek, bo mogłybyśmy namówić go do nakręcenia vloga Słowackiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten pomysł chodził za mną już tak długo! W końcu stwierdziłam, że najwyższy czas :D Jak natrafię na jakieś inne szczegółowe opisy dawnych stylizacji, na pewno zrobię kolejny taki post.
      Ech, szkoda, że nie ma, bo XIX wiek to epoka, w której mężczyźni wyglądają najkorzystniej ;)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post i dokładnie, zgadzam się, w XIX wieku mężczyźni wyglądali najlepiej:) I w pierwszej połowie lepiej niż w drugiej ;D Ta pierwsza kamizelka w czerwony wzór jest świetna, z chęcią bym sobie taką sprawiła. W sumie to bym nie pogardziłabym całym strojem dandysa z tej epoki, Gdyby się uprzeć to można by było jego części ( lub całość) nosić "normalnie", przynajmniej ja bym mogła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dopasowane surduty, tużurki i fraki to jest to! :)
      A wiesz, że też o tym myślałam? Ale u mnie to plany "na kiedyś", bo teraz mam już wystarczająco roboty z obecnymi projektami ;)

      Usuń
    2. Eh, ja mam nawet zaczętą koszulę, która od jakichś trzech miesięcy czeka na zlitowanie i doszycie guzików i kołnierzyka:)

      Usuń
    3. Też tak mam z szyciem - miliardy planów i nadpoczętych rzeczy, które jakoś nie mogą się doczekać, aż się za nie zabiorę. Wszystko na raz :D

      Usuń
  5. Fajny miał gust. :3 Mój chłopak ostatnio planuje zakupić podobny płaszcz zimowy, a i do niego kapelusz. Taki własny poeta. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale super! Takiego chłopaka to ze świecą szukać :) Nie wiem, dlaczego, ale wśród mężczyzn zainteresowanych cywilnym odtwarzaniem strojów i rzeczywistości jeszcze nie spotkałam się z takim, który szył by (lub zlecał szycie) sobie coś z XIX wieku, a to w sumie dziwne, bo wydawać by się mogło, że osiemnastowieczne falbanki i koronki są dla nich nie do przejścia :P

      Usuń
    2. Płaszcz, ale nie stylizowany! xD Raczej nie sądzę, żeby chciał się stylizować na Słowackiego, bliżej mu do Poe'a [mhrok]. xD Falbany lubi, ale chyba tylko u mnie. ;x

      Usuń
    3. I tak dobrze. Większość facetów nie chce słyszeć nawet o stylizacji :P

      Usuń
  6. hm, może kiedyś się zdecyduję na XIX dandysa, na razie jednak mam nieoparty ciąg na XVIII wiek :) nic nie poradzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem :) I to chyba jeszcze na I połowę XVIII wieku, co? ;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Mickiewicz i Słowacki-dzisiaj hipster i emo :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis, czytałam go z prawdziwa przyjemnością! widać, że bardzo się nad nim napracowałaś, chociażby nad zrobieniem tych epokowych stylizacji :) Z opisów najbardziej lubię zestaw z szarawarami i kamizelką w kwiaty, zawsze bardzo działał mi na wyobraźnię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc, pomysł na post był tak długo niezrealizowany głównie ze względu na brak odpowiednich ubrań do tych stylizacji :P Ale z pomocą przyszedł Pinterest i się udało (chociaż tego kija do chodzenia po górach chyba nigdy bym nie znalazła :D )

      Usuń
  9. Świetny pomysł na wpis! Czy można prosić o więcej? Nie przepadam za XIX wieczną modą damską, ale męską ubóstwiam. Szczerze mówiąc, kiedy się zastanawiałam, czy chciałabym kiedyś się pobawić w kostiuming i czy brałabym pod uwagę XIX wiek, to poza empirkami, tylko dandys :D Ubrałabym się w stylu Słowackiego, kto wie, może byłby moją ulubioną szafiarką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko trafię na jakieś wzmianki o ubiorach, zrobię podobny post :)
      He he - Słowacki inspiruje od 180 lat :D Szkoda, że nie miał wtedy możliwości założenia bloga, ale dobrze, że przynajmniej w listach opisywał swoje stylizacje.

      Usuń
  10. Kocham tego bloga i kocham Słowackiego. Czego chcieć więcej?

    OdpowiedzUsuń