16 lipca 2014

Artysta, naukowiec, wizjoner...

Spośród wielu pięknych, dawnych fotografii, jedna szczególnie zwróciła moją uwagę. Była na niej młoda kobieta, odwrócona tyłem, otulona miękkim, obszernym szalem, z lokami upiętymi grzebieniem, odsłaniającymi łabędzią szyję. Piękno i tajemnica - wszystko to, czym według mnie jest kobiecość zawarte w jednym, dziewiętnastowiecznym kadrze. Niesamowite!

Nadar, Marie Laurent, 1856. Marzę, by kiedyś zrobić sobie podobne zdjęcie...

Po tym odkryciu poszukałam autora fotografii, bo to wcale nie jest tak, że dawne zdjęcia były anonimowe. Istniało wiele zakładów fotograficznych, a choć te małe zaginęły gdzieś w nurtach historii, ich wielcy krewni na stałe zapisali się na jej kartach. Jednym z takich znanych atelier było (jak byśmy dzisiaj powiedzieli) studio mieszczące się pierwotnie przy 113 Ruhe Saint-Lazare w Paryżu, a należące nie tyle do zwykłego fotografa, ile raczej do artysty fotografika, który jako jeden z pierwszych odkrył piękno portretów malowanych światłem. Na imię miał Gaspard Felix Tournachon, choć wolał, gdy nazywano go Nadar.


Nadar, Delacroix, 1858.

Jednym z sekretów powodzenia jego fotografii była przeszłość Nadara. Od lat 30. XIX wieku należał bowiem do paryskiej bohemy i trudnił się wykonywaniem (z całkiem niezłym powodzeniem!) karykatur. Kontakty z artystycznym światem jednego z największych i najbardziej rozwiniętych miast dziewiętnastowiecznej Europy nie pozostały bez wpływu na rozwój zainteresowań twórczych artysty, a jego zafascynowanie niezwykle modnymi ówcześnie techniką i wynalazkami zaowocowało zmianą branży. 

Nadar, Ravel, 1854-1855.

W 1854 roku Nadar zdecydował się założyć swoje pierwsze atelier, które w niedługim czasie przeniósł pod numer 35 przy bulwarze des Capucines. Jego studio fotograficzne wyróżniało się już z zewnątrz - pomalowane na czerwono (również w środku), z ogromnym, oświetlonym gazem napisem NADAR, biegnącym przez całą fasadę i sztucznymi fontannami przed budynkiem było nie do przeoczenia. Być może w dzisiejszych czasach, gdy mamy już serdecznie dość migających ekranów i ostrych, barwnych reklam na każdym kroku, ominęlibyśmy to studio, idąc spokojnie dalej w swoją stronę, jednak w połowie XIX wieku bylibyśmy raczej zadziwieni i zaintrygowani na tyle, aby się skusić, wejść do środka i obejrzeć z bliska to kuriozum.

Nadar, Baudelaire, 1856-1858

Wewnątrz zaproponowano by nam wykonanie portretu, również w nowym, nieznanym wcześniej formacie wizytówkowym - carte-de-visite. Ustawilibyśmy się przed 6 lub nawet 8 obiektywami schowanymi w jednej maszynie, przyjęlibyśmy 6 lub 8 różnych póz, z których po całym procesie wybralibyśmy jedno, doskonałe ujęcie, by w końcu zamieścić je na wizytówkach (6x9 cm). W międzyczasie naszą uwagę zwróciłaby cała galeria sław dziewiętnastowiecznego Paryża, które poddały się magicznemu seansowi w atelier Nadara, a którego efektem był fotograficzny panteon ówczesnej societé

Nadar, Książę Czartoryski, 1856-1859

Pan Tournachon nie był jednak tylko fotografem. Fascynowały go również loty balonem, wynalazki i sztuka, które to pasje umiejętnie ze sobą łączył. Już w 1858 roku, jako pierwszy zastosował oświetlenie elektryczne podczas robienia zdjęć w kanałach. Użył wtedy flar magnezowych, a czas naświetlania zdjęcia był co prawda szalenie długi - trwał całe 18 minut, lecz mimo to eksperymenty w końcu się opłaciły - dziś nie wyobrażamy sobie już chyba wizyty u fotografa bez tego ostrego, sztucznego światła, odbitego jeszcze przez specjalne parasole. Co ciekawe, po podobnych eksperymentach w swoim atelier (Salon de Photographie electricque mieszczący się w Grand Hotel de la Paix) w latach 60. XIX wieku, Nadar zrezygnował jednak z tego pomysłu - wolał miękkie, łagodne światło dzienne, które potrafiło tchnąć życie w jego portrety.

Nadar, Sarah Bernhardt, 1864.

To właśnie w niezwykle nowoczesnym podejściu do fotografii jako sztuki, a nie rzemiosła (jak u większości ówczesnych fotografów) tkwi sekret powodzenia Nadara i niesłabnącego oddziaływania jego zdjęć na patrzących. Jako były karykaturzysta, Tournachon zwracał szczególną uwagę na cechy charakterystyczne modela, jednak w przeciwieństwie do malowanych wcześniej satyrycznych obrazów - tu nie wyolbrzymiał ich. Łagodne, rozmyte światło nadawało specyficzną aurę portretom i rysowało kształt postaci ustawionej w niewymuszonej, niekiedy nawet nieco niedbałej pozie. Dzięki temu patrzący na zdjęcie ma wrażenie zaklętego w nim życia, ulotnego wrażenia uchwyconego w jednej chwili. Osoba na portrecie wydaje się tak naturalna w swojej pozie, jakby za chwilę miała się poruszyć i zmienić postać zastygłego od 150 lat kadru.

Nadar, Musette, 1854-1855

Fotografia jest cudownym odkryciem, nauką, która przyciągnęła uwagę największych umysłów, sztuką, która zajmuje najwnikliwsze rozumy - pisał Nadar w grudniu 1857 roku* Dla niego fotografia była więc nie tylko sztuką i mistyczną umiejętnością zaklinania w obrazie odbicia ludzkiej duszy, lecz także - nauką, która wkrótce miała zmienić świat. Tournachon jako pierwszy na świecie opublikował fotowywiad, będący zapisem rozmowy ze stuletnim chemikiem Michelem Eugene`em Cheureulem połączonej z sesją fotograficzną, której owocem było 21 zdjęć. Jako pierwszy wykonał również zdjęcia lotnicze z gondoli swego balonu w 1858 roku, a następnie zastosował swoje odkrycie podczas wojny francusko-pruskiej w 1870 roku, wykorzystując balon, kamerę i telegraf do informowania o położeniu nieprzyjacielskich wojsk (genialne!). 

Nadar, Autoportret, 1856-1858.

Z perspektywy czasu można śmiało stwierdzić, że Nadar był jednym z niewielu szczęśliwców obdarzonych genialną intuicją, która pozwoliła mu z niezwykłą trafnością odczytywać znaki czasu i wykorzystywać je do swoich celów, zapewniając sobie tym samym wieczną sławę. W końcu to w jego atelier przy bulwarze des Capucines odbyła się pamiętna wystawa impresjonistów w 1874 roku, która odmieniła oblicze ówczesnego malarstwa...


_______________
* Cyt. za: L. Lechowicz, Historia fotografii, cz. 1. 1839-1939. Łódź 2012, s. 58.

Wykorzystane zdjęcia pochodzą ze strony: www.amadelio.org

25 komentarzy:

  1. Ojej, jakie śliczne zdjęcia. Też zapragnęłam mieć takie, może kiedyś mi się uda. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozowanie przed takim starym obiektywem, to musi być niesamowite doświadczenie! *_*

      Usuń
  2. Przepiękne jest pierwsze zdjęcie, takie tajemnicze :) Wydaje się jakby ta kobieta miałaby się za moment odwrócić... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzieś mi się już obiło o uszy to nazwisko. Normalnie człowiek renesansu. :D A zdjęcia naprawdę mistrzowskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, te jego eksperymenty z lotami balonem były urocze ^^

      Usuń
  4. Niesamowita historia! Od satyryka do wybitnego fotografa, jak się czasem ten los plecie :D Muszę odtworzyć to pierwsze zdjęcie. Piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To połączenie satyryka i fotografa w Nadarze na pierwszy rzut oka wydaje się trochę dziwne, ale na zdjęciach dało świetny efekt :)

      Usuń
  5. pierwsze zdjęcie..majstersztyk:) i jak zawsze ciekawy, świetnie napisany post:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Uwielbiam to pierwsze zdjęcie!

      Usuń
  6. Nadar mi się mgliście kojarzył z karykaturami właśnie (Berlioza np.), a tu proszę! jakie zdjęcia! niech mi tylko włosy odrosną, to też zrobię sobie zdjęcie w klimacie tego pierwszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy Nadar przypuszczał, że to zdjęcie w przyszłości będzie miało takie powodzenie? ;)

      Usuń
  7. Niesamowite zdjęcia, widać, że tak fotograf, i jego modele, mieli niesamowite osobowości - malarski portret chyba nie dałby rady ująć takiej dozy charakteru za jednym zamachem :) Najbardziej podobają mi się zdjęcia Baudelaire'a i Sary Berhardt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baudelaire i Sarah Bernhardt mają jeszcze inne portrety, z czego ten drugi Sary jest tak samo piękny *_*

      Usuń
  8. Te 2 portrety kobiet pod koniec są niesamowite. Nie wiem czy oglądałaś taki film, tytuł chyba "Guwernantka", o dziewczynie Żydówce, która trafia do domu, gdzie pan zajmuje się fotografią. Treść filmu, może tak sobie, ale niektóre ujęcia i kadry są niesamowite. Właśnie trochę przypominają mi te portrety tutaj.

    Ufff... Zostawić Cię na trochę i "natrzaskasz" tych postów, że głowa mała. ;) Później przejrzę resztę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam go, ale chętnie zobaczę jak znajdę trochę czasu, bo brzmi interesująco :)

      He he ;> Szkoda, że ostatnio nie mam czasu, bo pomysłów na posty mam tyle, że mogłabym pisać codziennie :O

      Usuń
    2. Pomysłów nigdy nie brakuje, ale z czasem jest teraz jakaś masakra... :(

      Usuń
  9. Uwielbiam stare fotografie - tyle w nich naturalności, delikatności i tajemnicy.
    Post niezwykle ciekawy, to fantastyczne że wszystko wyszukujesz a potem sklejasz w sensowną całość, podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te stare fotografie mają w sobie coś niezwykłego, może dlatego, że jest w nich zaklęta przeszłość?
      Dzięki :) Prawdę mówiąc, sama wielu rzeczy się uczę i bardzo rozszerzam swoją wiedzę podczas pisania takich postów ;)

      Usuń
  10. Zdjęcie Ravela mnie rozbroiło, ten uśmiech :D Trzeba przyznać, że Nadar był fantastycznym fotografem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten uśmiech Ravela, to chyba z gatunku tych "if you know what I mean" :D Ciekawe, co miałby nam do powiedzenia? :D

      Usuń
  11. Pierwsze zdjęcie od dawna należy do moich ulubionych, a znalazłam je właśnie szukając fryzur :) Niesamowite jest to, że takie ujęcie kobiety od tyłu (a widać tylko głowę i szal) pozwala nam tyle wyczytać z tego zdjęcia - elegancję, piękno i delikatność tej pani!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to właśnie dzięki temu, co jest niewidoczne, zdjęcie wyzwala w nas chęć dopowiedzenia sobie jej uczuć i tego, co miała do ukrycia przed obiektywem :)

      Usuń
  12. Dokładnie to samo pomyślałam kiedy zobaczyłam to pierwsze zdjęcie - jest po prostu niezwykłe. Zresztą wszystkie fotografie Nadara jakie widziałam właśnie tak można opisać - niezwykłe. I porażająco piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Aż ma się wrażenie, że to współczesne stylizacje. Aż niemożliwe, żeby fotograf z XIX wieku miał tak bliskie nam podejście do robienia zdjęć :)

      Usuń