9 listopada 2011

Osiemnastowieczne gotowanie: ciasto migdałowe

Tym razem chciałam wypróbować przepis na typowe ciasto. I co z tego wyszło? Zobaczcie:


Przepis, tak jak poprzedni pochodzi z książki Kucharz doskonały z 1783 r.


Brzmiał on prosto i zachęcająco:
"Wsyp na stół kwartę (1 litr) mąki, zrób dziurę w środku, włóż masła wielkości pół jaja (czyli łyżkę), cztery białka i żółtka, szczubeć soli, ćwierć funta (125 gramów) cukru przedniego, sześć uncji (180 gramów) migdałów słodkich tłuczonych, ugnieć wszystko razem, zrób placek ordynaryjny; upiecz, poglaweruj cukrem i łopatką rozpaloną"
I tak też zrobiłam :)
(tym razem mniej zdjęć ze względu na małą awarię aparatu)


  1. Za pomocą tłuczka utłukłam migdały.
  2. Zgodnie z przepisem wysypałam na stół mąkę, zrobiłam wgłębienie, w które wbiłam 4 jajka, dodałam łyżkę masła, szczyptę (to pewnie jest ta tajemnicza szczubeć) soli, cukier oraz migdały.
  3. Wszystkie składniki zagniotłam, a następnie ciasto rozwałkowałam i włożyłam do formy.
  4. Ciasto piekło się w temperaturze 200 *C przez 35 minut.
Prawda, że łatwizna?

Jakie więc było moje zdziwienie, gdy z formy wypadła mi na stół twarda, migdałowa płyta! Mogłam się tego domyślić, bo jajek w cieście jest na prawdę dużo i nie ma niczego, co dałoby mu wilgoć - ani wody, ani mleka... Ale (z trudem) pokroiłam i polukrowałam (tylko cukrem, bo czym jest łopatka rozpalona, nie wiem :D ) wypiek:


Właściwie, da się go zjeść bez połamania zębów, i jest nawet smaczny, ale forma ciasta sprawia, że oczekujemy czegoś bardziej miękkiego... Wpadłam więc na pomysł, żeby następnym razem dodać więcej soli i upiec ciasto w formie grubych paluszków - wtedy byłoby smaczniejsze i poczęstowani nim goście nie poddawali w wątpliwość świeżości wypieku (w końcu przepis ma już 250 lat!) :P


Pytanie tylko, czy w ogóle będzie ten następny raz? Nie wiem, książka ma 400 stron i jest jeszcze tyle przepisów do wypróbowania! Czekam tylko, aż coś będzie na prawdę wstrętne lub się nie uda i będę mogła pożalić się na osiemnastowieczną kuchnię oraz uraczyć was paskudnymi zdjęciami :D
Ale, jak widać, to jeszcze nie teraz :)
Pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.