1 kwietnia 2012

Moda męska w I poł XIX wieku (część I)

Post o modzie męskiej w I połowie XIX wieku. Potraktowałam temat dość ogólnie, może kiedyś zabiorę się za opisanie różnic między poszczególnymi dekadami, na razie jednak to, co jest powinno na blogu wystarczyć :)
(oryginalne części garderoby pochodzą z kolekcji MET)

Miłej lektury!



Zacznijmy od obligatoryjnego elementu każdego stroju, a mianowicie bielizny. Podstawa kostiumu męskiego musiała być czysta i schludna, najważniejszą zaś jej część stanowiła uszyta najczęściej z jedwabiu, płótna, perkalu lub batystu koszula. Modele koszul męskich różniły się gorsem, a także wymienianymi mankietami i kołnierzem.
Gors, czyli odpowiednik obecnego w modzie balowej żabotu, obfitował w elementy dekoracyjne – od gustownych haftów i wąskich zakładek aż po calowe fałdy, przy czym te ostatnie charakterystyczne były dla strojów wieczorowych.
Ważnym, bo również widocznym elementem koszuli były wymieniane mankiety. Zapinane były ozdobnymi, najczęściej emaliowanymi spinkami, które mogły być także wykonane z kolorowych szkiełek, aczkolwiek prawdziwy elegant nosił spinki brylantowe lub z dodatkiem kamieni szlachetnych. Spinki owe nie mogły być jednak zbyt duże, ponieważ jedynymi prawdziwymi ozdobami męskiego stroju były: szpilka i gałeczka u spacerowej laski. Wobec tej zasady rzucające się w oczy sporej wielkości szpilki były by niepożądaną przesadą.

Kołnierz koszuli był najczęściej wysoki i sztywny, obwiązywany krawatem tak, że jego narożniki częściowo przysłaniały policzki. Nie był to najwygodniejszy element męskiego stroju, jednakże możliwość wymiany (kołnierze wymieniano kilka razy dziennie) stanowiła pewną dogodność. Modny był również kołnierz wykładany, dzisiaj nazywany kołnierzykiem Słowackiego.
Jednym z najważniejszych elementów kostiumu był krawat. Była to bodaj jedyna część stroju, w doborze której mężczyzna mógł się kierować indywidualnym gustem, niemniej jednak jego dobór determinowały czynniki takie, jak wiek, pora dnia, rodzaj wykonywanych zajęć, a także okazja (inne krawaty zakładano idąc na bal, inne zaś do strojów codziennych). Krawat był złożoną w określony sposób, wykonaną najczęściej z jedwabiu, muślinu lub atłasu chustką. Niezwykle ważny w wyborze odpowiedniego krawata był kolor. Starano się dopasować go zarówno do twarzy, indywidualnych upodobań, jak i panującej mody. W XIX wieku dominowały barwy ciemne – szafir, brąz, amarant, oraz wzorki – szkocka krata bądź oryginalny deseń rajskich ptaków lub żyraf, na wieczory i bale zaś zarezerwowana była (uznana przez Magazyn Mód za nie twarzową) barwa biała.
Węzeł krawata był dla mężczyzny wielkim wyzwaniem. Legendą była niezwykła dokładność, z jaką dobrze nam znany prekursor dandyzmu George Bryan Brummell wiązał swój krawat – nigdy nie używał on powtórnie tego samego fulara. Poprawne zawiązanie krawata nie należało do najłatwiejszych, niełatwo było również wybrać jeden z istniejących w XIX wieku 72 sposobów wiązania krawata. Najmodniejszymi, a co za tym idzie, najbardziej popularnymi węzłami były ,,na dwa fontaże i dwa końce" oraz ,,na jedną kokardę w kształcie róży”. 


Do koszuli dobierano pasującą kamizelkę. Była ona obligatoryjnym elementem niemal każdego męskiego stroju (wyjąwszy kostiumy inspirowane orientem oraz modne na balach stroje stylizowane na ubiory historyczne). Uszyta zazwyczaj z aksamitu lub kaszmiru kamizelka była dopasowana w kroju i miewała dość duży kołnierz. Gama kolorystyczna kamizelki była, podobnie jak kolorystyka krawata, dość szeroka. Elegant mógł wybierać między barwami jasnymi (białe, słomkowe) oraz ciemnymi (czarne, granatowe, liliowe wpadające w czerwień). Zapinane na jeden rząd guzików kamizelki mogły być również pokryte drobnym deseniem.


Na wierzch modny mężczyzna narzucał frak bądź tużurek, a w chłodne dni – surdut.
  • Frak francuski (z szerokimi połami, patkami i kołnierzem oraz z wielkimi klapami) lub angielski (z połami wyciętymi z przodu, rozciętymi pośrodku i sięgającymi z tyłu do kolan) był najbardziej popularnym wierzchnim okryciem w stroju męskim. Modny frak był obcisły w rękawach i o zaokrąglonych u dołu połach. Szyty był najczęściej z sukna lub aksamitu, noszono go tylko w ciemnych barwach: zielonej, brązowej, granatowej. Dostojna czerń zarezerwowana była na specjalne okazje.
  • Tużurek od fraka odróżniały krótkie poły oraz klapy zakończone w kształcie litery V. Posiadał również aksamitny kołnierz oraz kieszenie z lewej strony, na piersiach. Podobnie jak frak, tużurek szyty był z sukna, dominującymi kolorami były zaś czarny, oliwkowy i rozmarynowy.
  • Surdut, narzucany na wierzch ubrania w chłodniejsze dni bywał często dłuższy niż frak, czy też tużurek, jego stan zaś był nieco obniżony. Spodnia część surduta była dość szeroka, miał on również duże patki z kieszeniami po bokach, szeroki, futrzany kołnierz i podszewkę z kortu. Surduty najczęściej noszono ciemne. Przede wszystkim jednak ceniono wygodę noszenia tej części garderoby.


Pantalony, czyli spodnie, w XIX wieku noszono długie, zakrywające część stopy, zazwyczaj obcisłe, wykonane z mocnego, gładkiego materiału i wzmocnione nie odróżniającymi się kolorem lampasami lub strzemiączkami. Wzmocnienie to miało na celu nadanie gładkości materiałowi, z którego wykonane były pantalony. Kolorystyka spodni nie była zróżnicowana – dominowały beże, pod koniec lat trzydziestych zaś w modzie były spodnie kraciaste.
Do długich spodni modny mężczyzna zakładał czarne trzewiki o kwadratowych, wąskich noskach, które wychodząc na spacer ochraniał skórzanymi, sukiennymi, bądź dzianymi kamaszami zapinanymi pod butem. Niekiedy jednak noszono buty z wysokimi cholewami o wyłogach z jasnej skóry. Obuwie balowe zaś cechowała większa wykwintność – spinano je srebrną (lub miedzianą, imitującą srebro) klamrą i ozdabiano kokardą lub fałszywymi kamieniami szlachetnymi.


Prawdziwy elegant nie opuszczał domu bez nakrycia głowy. W latach dwudziestych i trzydziestych najczęściej noszono (według mody angielskiej) pasujący do fraka i tużurka cylinder bądź szapoklak – jego poręczniejszą wersję z wmontowaną sprężyną umożliwiającą złożenie kapelusza. Na balach i w teatrze cylindry noszono najczęściej nie na głowie, lecz trzymano je pod pachą ze względu na fryzurę. Z tego samego powodu nasz uroczy George Brummell nie zdejmował swego kapelusza witając znajomych spotkanych podczas przechadzki. Cylinder raz założony zostawał na głowie dandysa aż do zmiany kostiumu (nawet za cenę bycia postrzeganym za impertynenta).



I jak, panowie, bylibyście w stanie zakładać na siebie codziennie tyle warstw? ;)

Druga część posta, dotycząca dodatków TUTAJ


10 komentarzy:

  1. Uwielbiam filmy kostiumowe, szkoda, że nie żyję w tamtej epoce ahhh Fajny blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Ja też żałuję, chętnie przeniosłabym się w czasie - tylko który wiek wybrać? :D

      Usuń
  2. Witam Serdecznie ;) To wszystko jest takie cudowne - szkoda, że osobiście nie znam takich ludzi jak Ty w rzeczywistości...

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja znalazłam ostatnio w babcinych szwargałach męskie oraz damskie mankiety i kołnierzyki z lat chyba 40/50tych, to była strasznie wygodna sprawa - poza tym każdy można było inaczej wyhaftować - wiele opcji na różne okazje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki chapeau-clack sama bym sobie sprawiła, choć to mało kobiece:P

      Usuń
    2. Takie kołniezryki nosiłam jako dziecko ^^ Babcia mi je szyła i dziś chętnie nosiłabym je znowu (szkoda, że wtedy nie doceniałam...)

      A szapoklak też chętnie bym nosiła. Kiedyś w H&M widziałam cylinder (ale nie zamykany) i żałuję do dziś, że go wtedy nie kupiłam... Szkoda.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawe rozwiązania. W ogóle tej jesieni przewiduje, że w modzie będą swetry, dlatego już powoli zabieram się za dzierganie. Osobiście jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona tym, jak świetnie przyjęły się swetry w ostatnim czasie i mocno polecam.

    OdpowiedzUsuń