7 sierpnia 2015

Roztańczony Kraków / Bal Letni Cracovia Danza

Ten bal pamiętam dobrze z zeszłego roku. To właśnie na nim nauczyłam się wreszcie tańczyć, włożyłam moją pierwszą własnoręcznie (czy też raczej własnomaszynnie ;) ) uszytą sukienkę historyczną i spędziłam naprawdę niesamowity wieczór. 

Fot. Monika Kozień
 Aż trudno uwierzyć, że rok minął tak szybko, a ja jechałam w tym samym towarzystwie, na ten sam bal w równie białej sukience, z prawie tej samej epoki (no, 20 lat późniejszej). Tym razem jednak na bal przybyłyśmy spóźnione, a ja jeszcze dodatkowo musiałam się zaczesać (nie ma to, jak wejście do pałacu głównymi schodami w balowej sukience i papilotach na głowie :D ), ale na szczęście nie trwało to długo. Wkrótce dołączyłam do dziewczyn rozłożonych na kocyku z urodzinowymi ciasteczkami Magdy (czekoladowe były takie cudowne!) i orzeźwiającą lemoniadą Dorfi.

Fot. Ilja Van de Pavert


Nie było mi dane długo posiedzieć, bo wkrótce do tańca porwała mnie Eleonora. We dwie byłyśmy chętne do kontredansów i kadryli, podczas gdy większość Krynolinek wybrała raczej konwersację. A choć nie było karnetów, na chętnych do tańca nie narzekałam i zatańczyłam właściwie wszystko (czy raczej wszystko, co nie umknęło mi przez spóźnienie). Przyjemnie było móc znów płynąć między parami w walcach, skakać i klaskać w dłonie przy angielskich, szybkich tańcach, zatańczyć znów Duke of Kent`s Waltz, który już chyba zawsze będzie mi się kojarzył z Balem Księżnej Richmond...

Fot. Ilja Van de Pavert
...ale przede wszystkim - miło było móc znów zobaczyć znajome twarze, usłyszeć pozdrowienia w tańcu, zaczynać rozmowy, które i tak nagle przerywała zmiana figur i partnerów, czuć to przyspieszone, balowe tętno i prawie zatańczyć do cna parę pantofelków... Nawet nie wiem, kiedy i jak zrobiło się ciemno i bal dobiegł końca, a choć tym razem mogłam zostać w Krakowie na noc, w pałacu szybko pogaszono światła, park zasnuł się w wieczornym mroku, a my wróciliśmy spacerem przez to wiekowe miasto do domu.


8 komentarzy:

  1. Fantastycznie, przetańczyć tyle tańców w strojach historycznych <3
    Coś mi się jednak zdaje, że raczej dołączyłabym do krynoliny siedzącej, nie ze względu, że nie chcę tańczyć (wręcz przeciwnie), ale kompletnie nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na większości balów tańce są uczone :) Sama poszłam na mój pierwszy bal nie znając żadnego tańca i bawiłam się świetnie (czego chyba nie można powiedzieć o otoczeniu 3:) ). Te na Cracovia Danza są w dodatku bardzo łatwe, a nauczyciele ze Szkoły Tańca Jane Austen potrafią bardzo cierpliwie i dobrze wytłumaczyć kroki i figury :)

      Usuń
  2. Niecierpliwie czekałam na Twoją relację, zawsze jest plastyczna, żywa, a ja czuję się jakbym siedziała na trenie (miała twoja suknia chociaż mały tren?) i podglądała wszystko :D Ciężko mi uwierzyć, że teraz będzie mój trzeci rok w Krakowie (ekhem, nie wspominając, ze całe życie mieszkam godzinę od Krakowa), a ani razu nie byłam na tym balu, nawet jako widz. Ale zainspirowałaś mnie, postanowione, że za rok pojawię się tam i zrobię wszystko żeby mieć na sobie swoją pierwszą "własnomaszynną" suknię. I może nawet mojego Niedźwiedzia przyciągnę, jeśli go przekonam, że (sądząc po zdjęciach widzów) nie będzie odstawał w dżinsach i koszuli. Inspirujesz, Porcelano, inspirujesz i motywujesz :)

    I dzięki za post o Bożym Narodzeniu, czytam właśnie "Rok 1863" Wołoszynowskiego i zastanawiałam się o co chodzi ze snopkami zboża w rogu pokoju w czasie Bożego Narodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mini-mini miała xD
      Tak, przyjedź! Ten bal jest bardzo przyjazny debiutantom, nie ma ścisłego datowania, no i jest darmowy :)

      Haha, o rany, on jest taki stary! xD

      Usuń
    2. Na pewno przyjadę :) Mam nadzieję, ze wcześniej zobaczymy się na tegorocznym Złotym Popołudniu, chociaż trochę martwię się biletami, bądź brakiem o nich jakichkolwiek informacji. I trochę pogodą, bo ostatnio mierzyłam mój strój i upał+bluzka pod samą szyję+spódnica lniana=słabo człowiekowi po 5 minutach :P

      Wiesz co, zmotywowałaś mnie do założenia bloga, nie takiego w całości o historii, ale pokazującego, że można być zafascynowanych XIX wiekiem, jednocześnie siedzieć po uszy w XXI i cieszyć się nim :) Nie powstanie na dniach, bo we wrześniu chcę zacząć stronę dotyczącą tematyki moich studiów (taka wizytówka mnie dla przyszłego pracodawcy, ale też pokazanie, że orientaliści nie tylko siedzą nad arabskimi szlaczkami. O strojach inspirowanych Orientem też będzie [i o pewnej europejskiej pani, która w osmańskiej łaźni zaczęła zdejmować ubrania, jak to w łaźni, i zadziwiła Osmanki mnogością bielizny :D ] ), na którą już teraz Cię serdecznie zapraszam, ale pewnie na jesieni i on się pojawi. Jesteś niesamowicie inspirująca :)

      Ach i jeszcze jedno. Ekhem... zobaczyłam w Twojej notce "Tancereczki takie zgrabne..." mały błąd. Nad biografią Pieriny Legnani jest zdjęcie Matyldy Krzesińskiej. I daję sobie za to rękę uciąć, interesuję się carską Rosją i znam to zdjęcie na pamięć, poza tym tutaj, na lepszej rozdzielczości, widać podpis: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c2/Talisman_-Mathilde_Kschessinska_-Niriti_-1909_-4.JPG М. Ф. Кшесинская, Matylda Feliksowna Krzesińska. Obie w tym samym czasie tańczyły w Teatrze Maryjskim, ale to Matyldy zdjęcie - swoją drogą równie interesującej postaci, związanej z Romanowami, którą do tej pory Rosjanie wspominają w publikacjach, serialach, programach ;)

      Usuń
    3. Ooo, Złote, faktycznie! Też martwię się biletami, choć upał w krynolinie mi nie straszny ;)

      O, to koniecznie daj link, jak już będzie! Chętnie poczytam :)

      Dzięki za czujność! Czasem trudno dojść do właściwego źródła obrazków w necie. Jak będę mieć chwilkę (bo teraz mam straszny ogień - co z resztą widać po tempie odpowiadania na komentarze D: ), to podmienię zdjęcie :)

      Usuń
  3. Cha cha, a ja pamiętam jak czytałam Twoją relację z Balu Cracovia Danza rok temu :) Szybko minęło :D
    Jak bardzo chciałabym wziąć udział w takim balu... Rozmarzyłam się :) Może kiedyś... Może kiedyś się odważę... Może kiedyś uszyję wreszcie coś znośnego oraz nauczę się tańczyć dawne tańce ( to będzie trudne, bo jestem kompletnym tanecznym beztalenciem). Może kiedyś... Taką mam w każdym razie nadzieję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No! Ani się obejrzałam, a to już! :D
      Przyjedź! Tańców można nauczyć się na balu :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.