5 marca 2016

Hop, hop w XIX wiek / Bal we Wrocławiu

fot. Jarosław Jakubczak / źródło
Jak dotąd jeszcze ani razu nie byłam na balu we Wrocławiu! Ale ponieważ to właśnie tam szykowały się warsztaty dziewiętnastowiecznego tańca (generalnie przydatne, jeśli się nie chce potem podeptać jakiegoś księcia na sali balowej ;) ), a bal wypadał akurat pomiędzy nimi, po prostu nie mogłam nie wziąć w nim udziału!

fot. Jarosław Jakubczak / źródło
Bal, zorganizowany przez Towarzystwo Kultury Dawnej Serenissima Wratislavia odbył się w jednej z jasnych sal Muzeum Narodowego. Ilość gości pozwoliła na swobodne przemieszczanie się po parkiecie, balowe przysmaki były pyszne, a co do tańców... Zawsze mam wrażenie, że jest ich albo za mało, albo za dużo, przez co zmieniają się za szybko i jeden taniec trwa zdecydowanie za krótko; że albo są za łatwe i nic się nie dzieje, albo - za trudne i połowa sali stoi w zakłopotaniu, nie wiedząc co robić. Tym razem jednak tańce (dla mnie - czyli osoby, która nie jest związana z żadną szkołą tańca, ale na balach bywa i przez to figury zna :P ) były idealne: nie za łatwe i nie za trudne, trwały na tyle długo, że bez żalu, ale za to z uśmiechem witałam każdy kolejny. Zatańczyłam je wszystkie! :D

fot. Jarosław Jakubczak / źródło
Natomiast co do warsztatów - pierwszego dnia myślałam, że "polka mazurka" będzie powracała do mnie w koszmarach jako najbardziej trudny do ogarnięcia taniec w moim życiu! :D Kurs był co prawda dla średniozaawansowanych, ale MYŚLAŁAM, ŻE TO BĘDĄ KADRYLE XD XD a tu okazało się, że przez większość czasu uczyliśmy się tańca, o którym wcześniej tylko słyszałam legendy. I to bynajmniej nie dotyczące jego łatwości! Przy nim ogromny kadryl na 16 osób, którego też uczyliśmy się na kursie był jak odpoczynek w cieniu drzew. Nie ma co prawda w sieci naszego układu, ale znalazłam podobny - tylko spójrzcie na ich nogi, a zrozumiecie tę trwogę, gdy muzyka zaczynała rozbrzmiewać, a sławny metr Lieven Baert ze współczuciem patrzył, jak plączą ci się nogi D:

   
Dlatego po przyjemnym balu średnio chętnie wracałam rano do tej mazurowej poleczki, ale w niedzielę czekała mnie miła niespodzianka, bo Loana właściwie siłą wmusiła mnie jednemu z lepszych tancerzy w ogóle jako parę. Czułam się bardzo zakłopotana, bo miałam ogromne problemy nawet z podstawowymi krokami, ale ponieważ mój mazurowy partner był bardzo cierpliwy i sam się nie mylił, jednego dnia nadrobiłam całą sobotę i na końcu zatańczyłam tę polkę. Z wdziękiem i gracją dębowej kłody, ale zatańczyłam! 

Balowa fryzura - z przodu i z tyłu :D

ENGLISH: The post tells about The Serenissima Wratislavia Ball in Wrocław led by Lieven Baert. I really enjoyed the dances which were a perfect amount and combination for me - not too short, not too complicated but still difficult enough to give this special, ballroom thrill.

 

11 komentarzy:

  1. Tak to jest Mazur jest trudnym tańcem. Natomiast nie należy się poddawać. Następnym razem wybrać łatwiejszy warsztat. Co do Lievena był moim pierwszym nauczycielem i całe szczęście ze mnie do tańca nie zraził. Nie lubię kiedy nauczyciel wyśmiewa się z uczniów i preferuje lepszych pozostawiając gorszych sobie samym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było łatwiejszego, ogólnie na Górnym Śląsku jest problem z warsztatami, więc jedyne, na których bywam to właśnie takie, zdarzające się raz na jakiś czas w innych częściach Polski... Ale i tak dobrze, że są! :)
      A Lieven zrobił na mnie dobre wrażenie, choć fakt, warsztaty były intensywne i na każdym kroku było widać, że brakuje mi (i innym dziewczynom spoza szkół tańca) podstaw ;)

      Usuń
    2. Na mnie również zrobił dobre wrażenie. Szczególnie podczas tańców renesansowych. Prosił osoby początkujące do pierwszych rzędów i nieraz ustawiał się przede mną, żeby pokazać mi kroki, które myliłam. Fakt faktem, w dużej grupie pracuje się o wiele ciężej, co było widoczne podczas XIX wieku.
      Miałam wrażenie, że nie wszyscy pojęli trudne kroki galiardy. Ci bardziej zaawansowani pojmowali kroki w lot, ale tym mniej zaawansowanym przydałoby się jeszcze trochę wolnych powtórzeń. Ja jednak jestem zadowolona z warsztatów, a każdego ranka brakuje mi tej rozgrzewki :D

      Usuń
  2. W moim mieście takie coś, a ja o tym nie widziałam. Chciałabym kiedyś uczestniczyć w jakimś balu historycznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To napisz do Serenissimy! :) (link jest w poście) Oni prowadzą normalne zajęcia z tańca dawnego i organizują bale - właśnie we Wrocławiu :)

      Usuń
  3. Super by było umieć tańczyć historyczne tańce :) Podobają mi się o wiele bardziej niż te współczesne. Jakby u mnie w mieście odbywały się warsztaty XIX-wiecznego tańca, już dawno była zapisana :) Choć moja "piorunująca" szybkość łapania jakichkolwiek kroków mogłaby okazać się mało pomocna :D Ale po jakimś czasie jakoś może bym je załapała, tylko musiałabym ćwiczyć więcej niż inni, hehe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie kontredanse i kadryle są łatwe do ogarnięcia, gorzej z tymi z połowy XIX wieku :O Ech, też chciałabym, żeby w moim mieście były regularne lekcje (chociaż raz w miesiącu), bo z dojeżdżaniem do Krakowa lub Wrocławia niestety nie dałabym rady...

      Usuń
  4. Oj, dla mnie ta polka wygląda jednak pociesznie (nie dlatego, że ludzie źle ją tańczą, tylko że jest taka ... niedorobiona- wygląda jakby ktoś tam włożył archaiczne kroki pseudo-irlandzkie w wersji dla zreumatyzowanego dziadka). Polka-mazurka to chyba jednak XIX wieczny potworek, przefiltrowany przez socjetę, nie mającą wiele wspólnego ani z czeską polką ani z polskim mazurem. Ja bym się jednak chętnie pouczyła kadryli, przede wszystkim wykończeniowych kroków. Czas zacząć polować na odpowiednie warsztaty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Wykończeniowych kroków kadryla też mi bardzo brakuje! Niby coś tam wiem (nauka przed Waterloo :D ), ale nie robię tego tak ładnie, jak tancerze z grup...
      Mnie się ta polka bardzo podoba, jak się ją tańczy (i jako tako ogarnia kroki :P ) to okazuje się bardzo piękna i romantyczna :)

      Usuń
  5. Fantastyczne ludzie mają zainteresowania. Jestem zachwycona :-) gdyby nie internet nie miałabym pojęcia, ze można tak sie bawić. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, można ;) I jest to naprawdę cudowne!

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.