2 lipca 2016

Dziewiętnastowieczny chłodnik


Jakie jedzenie jest dobre na upały? Zimne! A w XIX wieku? Okazuje się, że też :) 
Podczas upałów ówcześni nie tylko nosili lżejsze ubrania i chronili się przed skwarem na wsi lub w starych posiadłościach o grubych murach. Często jedli też lżejsze potrawy, korzystając z sezonowo dostępnych roślin. Czerwiec jest miesiącem, w którym wszystko rośnie, jest zielone i świeże, w dodatku jest ciepło, jest to więc najlepszy czas na chłodnik!


Przepis, z którego korzystałam pochodzi z książki "Skrzętna gospodyni czyli Tom drugi kucharki oszczędnej" autorstwa Jana Szytlera wydanej w 1846 roku. Właściwie wszystko jest w nim oczywiste, wystarczy wziąć się za gotowanie! Jedyną trudność mogą stanowić ilości i proporcje, ale tu podeszłam do tego po prostu tak, jak podchodzę do gotowania każdej zupy i brałam tyle składników, ile sama uznałam za stosowne.  

Czego użyłam:
  • mały kubek kwaśnej śmietany 18% 
  • garść posiekanego, świeżego kopru,
  • łyżeczka różowej soli,
  • pęk świeżych liści szczawiu,
  • mały kieliszek octu jabłkowego,
  • łyżeczka estragonu,
  • botwinka z dwóch buraków,
  • dwa (na porcję) plasterki chudej szynki
Jak gotowałam: Najpierw utarłam posiekany koper z solą. Potem ugotowałam (w oddzielnych garnkach) szczaw, botwinkę i ocet z estragonem (nie polecam wąchać, wypala gorzej niż zmywacz do paznokci D: ). Ugotowany szczaw zmiksowałam, dolewając octu. Dodałam koper z solą, dolałam śmietany. Już na talerzu dodałam pokrojone łodygę botwinki i szynkę.

Jak smakuje: W sumie dobre to, choć dla mnie o wiele za kwaśne. Ale ja tak już mam, że wolę słodkie (na własną zgubę!) i pikantne/słone rzeczy, a za kwaśnym smakiem raczej nie przepadam. Myślę, że jeśli jeszcze kiedyś spróbuję tego chłodniku, wymienię śmietanę na mniej kaloryczny i lżejszy jogurt. Tym z Was, którzy lubią chłodniki lub kwaśne rzeczy albo po prostu chcą spróbować XIX wieku polecam tę prostą zupkę :)


ENGLISH: The dish I cooked is a polish cold soup made of boiled leaf vegetables and cream called chłodnik (the cooler ;) ). I followed original recipe from 1846, from a J. Szytler`s book "Skrzętna gospodyni czyli Tom drugi kucharki oszczędnej".
 Ingredients:
* sour cream, one cup
* handful of chopped fresh dill
* salt, one tea spoon
* handful of fresh sorrel
* vinegar, a tiny glass
* tarragon, one tea spoon
* beet leaves of two beetroots
* two slices of lean ham

Instructions:
Pound the dill with salt. Boil in separate pots: sorrel, beet leaves and vinegar with tarragon. Strain the leaves. Blend sorrel adding gradually vinegar. Add cream and dill. Cut stalk of beet leaves into tiny slices and put in the soup. Add cut ham and it`s ready :)

How it tastes: It`s tasty but much too sour for me (as I like more sweet or spicy dishes) but apart from that it is a nice dish which can be served as a dinner on a hot day - exactly as they did it back then, in 1846 :)

6 komentarzy:

  1. Chyba nie w moim smakowym stylu, nie znoszę szczawiu i smaki kwaśne też mnie nie zachwycają. Ciekawe, że chłodnik wyszedł biały bo dziś to raczej różowa zupka. I chyba brakuje jajka gotowanego? Znaczy się może nie brakuje ale różni się tym od dzisiejszego podawania chłodnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tutaj łodygi buraczane były dodawane już po zrobieniu chłodnika, więc nie nadały koloru całości... Też mnie to zdziwiło, tak jak i brak jajka, ale skoro tak było w przepisie...

      Usuń
  2. Chyba nie polubiłabym się z tą zupą - poza cytryną jakoś nie przepadam za kwaśnym smakiem, a i do samych chłodników jestem raczej na dystans :D Czy w tej książce było więcej przepisów na chłodniki, czy ten był jedyny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest więcej, ale jakoś ten mnie najbardziej zainteresował. Pewnie jeszcze coś z niej ugotuję, tylko nie wiem, czy będzie to chłodnik :D

      Usuń
  3. Nie lubię botwinki. Gdyby nie to, to pewnie bym spróbowała, bo kocham tamte czasy i staram się być jak najbliżej nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz jej nie dodawać i spróbować całkiem zielonego chłodnika ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.