11 lutego 2018

Odwrót 1812 / Retreat from Moscov


Zima jest ciszą. Zima jest brakiem koloru, zapachu, dotyku. Mróz jest wszechobecny i nie wybacza.

Takie odczucia mogli mieć żołnierze, wracający spod Moskwy - wykończeni długą kampanią i marszem tysiące kilometrów od domu, zmęczeni czekaniem na bitwę, której nie było, zaskoczeni opustoszałą, splądrowaną i płonącą Moskwą. To nie był łatwy, ani bezpieczny powrót do domu.

[ENGLISH BELOW]



Mimo wszystko, wojna 1812 roku ma w sobie coś, co mnie przyciąga. Ze wszystkich wspomnień żołnierzy napoleońskich, które czytałam, to właśnie te najbardziej utkwiły mi w pamięci. Możliwość wcielenia się w postać i doświadczenia części tej historii jest fascynująca. Możliwość dopowiedzenia drugiej części od siebie sprawia, że uwielbiam brać w niej udział.

fot. Vilius Kuchalskis
Tym razem panna Marta znalazła się w jednej z wielu litewskich wiosek - zupełnie opustoszałych, przymrożonych śniegiem i zaciągniętych granatową mgłą. Niebo chyliło się szybko ku zachodowi, gdy przemierzała ścieżki w przemoczonych butach, owijając się szczelnie aksamitną pelisą. Co sprawiło, że znalazła się tak daleko od domu, w tak nieodpowiednim stroju i pieszo? Nie ma czasu się zastanawiać. Trzeba było koniecznie odnaleźć drogę do miasteczka, w którym mógł stacjonować zaprzyjaźniony pułk - zanim nastanie noc i tym większy mróz, a z okolicznych lasów zaczną schodzić się wilki.



Drogę do miasteczka wyznaczały niosące się echem odgłosy wystrzałów. Kilka podobnie jak panna Marta zagubionych osób zebrało się w grupkę gotową przemierzyć zagajnik i zamarznięte jezioro. Miasteczko było na wzgórzu - właśnie kończyła się potyczka. Zmęczeni Francuzi odpierali atak, starając się wywalczyć sobie miejsce do spania inne, niż ognisko i odgarnięty śnieg.



Francuzi zajęli jeden z okolicznych domów - i okazał się to również przyjazny dom dla panny Marty. Na zewnątrz płonęło ognisko, a w kotle warzyła się baranina. Długo można było stać przy ogniu na kawałku drewna i zacierać zmarznięte ręce, podczas gdy pozostali czyścili karabiny i szykowali wieczerzę. Studnia na rynku została ostrzelana, po wodę trzeba było się udać do lasu. Lód chrupał pod stopami, a wokół ciemność. Tylko okna naszego domu zdawały się świecić w oddali jak latarki.


Nad wioską rozpostarły się gwiazdy, można było rozpoznać rysunki gwiazdozbiorów ponad nami. Wewnątrz przyjaznego domu czekali przyjaciele ze strawą. W środku było gwarno i, na przekór zimie, wesoło. Tańczyliśmy wokół ognia i śmialiśmy się do późna w noc. Następnego dnia o świcie trzeba będzie ruszać znów...



ENGLISH: "After lieutenant's sudden death she was left alone in the village. She made her way between abandoned huts; crosses and kirks high above her created shadows on the path. The winter is silence. No living creature can move along unnoticed. The freezing wet ossifies, leaks through all the layers to achieve the heart. Frozen puddles like a glass crack with every step. The way is long and limbs are heavy, the distance is wide, wider. It gets wider. In her coat, too fancy, too thin; in her little slippers making footprints in the snow she is ridiculous. Making efforts to find herself in the hopeless situation she tries to find herself a place to belong. Time is severe. Soon comes the night..."

1812 retreat from Moscov reenactment is always the special one. Rumsiskes - a historic village area set in Lithuania, next to Kaunas city, covered in ice and snow seems to be perfect for the event. Spending most of the day outside, in wet snow and mud, following soldiers; running away when there are actions in the forest; hiding in empty, abandoned buildings while the cannons shoot on the little market during battle; melting by the small fireplace while stew cooks for the supper - it all gives a great impression of this tough campaign. Mixed with great companions and Lithuanian hospitalty, Rumsiskes event is the one, I like to be back to every single year.


fot. Du pauksteliai

3 komentarze:

  1. Pięknie Ci pasuje ta stylizacja. Masz prawdziwie zimowy typ urody, idealny do takich zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny i niezwykle inspirujący blog. Jestem pod wrażeniem. Będę częściej tutaj zaglądać.

    OdpowiedzUsuń