29 czerwca 2014

Dłonie jak z obrazka

Dzisiaj trochę o ideale pięknych, dziewiętnastowiecznych dłoni z dawnych obrazów i odkrytym niedawno sekrecie manicure`u z filmów kostiumowych.

Moje łapsko w takim towarzystwie to raczej żart. Trzeba było nie zmywać bez rękawiczek ;___; Źródła: 1, 2, 3


Za każdym razem, gdy oglądam dawne portrety, moją uwagę, oprócz pięknych sukni, pejzażowego tła, wyrafinowanego ułożenia modelki i samej namalowanej postaci, zwracają idealne dłonie portretowanych osób. Wszystkie, chyba bez wyjątku, rączki są doskonale ukształtowane i ułożone tak, by dodatkowo podkreślić ich delikatność. Można by z pewnością nabawić się kompleksów, gdyby nie niezwykłe podobieństwo tych dłoni...
...za które odpowiedzialny był dziewiętnastowieczny photoshop, zwany akademizmem i zainstalowany w oczach artysty :) Idealne dłonie damskie w XIX wieku miały być drobne, białe, pulchne (bez odznaczających się żyłek i kostek), a jednocześnie smukłe, o długich, jakby toczonych z gładkiego marmuru palcach. Ich opuszki były delikatne i różowe, a paznokcie podłużne, zakończone półokrągło, nie krótsze (ani dłuższe) niż koniec palca; lśniące i zaróżowione.
Oczywiście tylko niektóre kobiety mogą (i mogły) poszczycić się takimi dłońmi. Te, które miały brzydsze ręce, chowały je w rękawiczkach, jak słynna piękność lat 30. Maria Wodzińska, a na obrazach zdawały się na wyczucie malarza, jak królowa Wiktoria, która podobno miała dłonie raczej szerokie, o krótkich palcach, a na portrecie Winterhaltera - idealne:

Na pierwszym obrazku dłonie królowej Wiktorii "stworzone" przez Winterhaltera. Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Podobny ideał dłoni jest dla nas raczej nieosiągalny (tym bardziej, że w przeciwieństwie do ówczesnych arystokratek, często pracujemy dłońmi i sprzątamy dom, co jak to określano w XIX wieku "deformuje dłonie"), dlatego przygotowując się do kolejnego spotkania kostiumowego, warto podpatrzeć, jak z tym problemem radzą sobie w filmach kostiumowych. 
Doskonałym przykładem będą tu filmy Wrighta, który upodobał sobie zbliżenia dłoni bohaterów:

źródło

źródło
źródło

źródło
źródło
Najwięcej takich ujęć jest chyba w najnowszej Annie Kareninie. Dające mocny blask światło zastosowane w filmie, dodatkowo podkreśla wypielęgnowane dłonie aktorów i... błyszczące paznokcie. Długi czas zastanawiałam się, co to za lakier i sama próbowałam różnych kombinacji, aby uzyskać taki efekt. Niestety, ani mleczne róże, ani różane, półprzezroczyste róże, ani (tym bardziej!) kryjące róże, ani nawet bardzo cienka warstewka zwykłego, bezbarwnego lakieru nie dawała takiego, ani nawet choćby zbliżonego efektu.
Dziewiętnastowieczne sposoby pielęgnacji: mazidło i pocieranie plasterkami cytryny (sposób Mme Bovary) też nie pomagały. Efekt był, ale tylko na chwilę, a trudno podejmować normalne, życiowe aktywności z palcami tłustymi od olejku lub mokrymi od cytryny ;)

Daniela Denby-Ashe (Margaret z Północy i Południa) ma szczęście mieć idealne, dziewiętnastowieczne dłonie *_* źródło


I wtedy, zupełnie przez przypadek odkryłam dokładnie ten sposób!

Wszystko zaczęło się w lutym, gdy po dwóch miesiącach dość ciężkiej dla dłoni pracy bez ochrony w postaci materiałowych rękawiczek (pracodawca je zapewnia, tylko ja, głupia, nie korzystałam :/ ), bardzo zniszczyłam moje z natury słabe paznokcie. Ich stan był tragiczny już nie tylko ze względów estetycznych (na Balu Arsenału i w teatrze, sposobem panny Wodzińskiej, miałam rękawiczki :D ). Paznokcie były tak rozdwojone i przez to cienkie, że chwycenie zwykłej szpilki kończyło się wyginaniem ich na drugą stronę i bólem. Do tego łamały się, pękały i to na części przyrośniętej do skóry (nawet nie myślałam, by w takim stanie pozwolić im urosnąć choć trochę ponad skórę), po czym pęknięcie zadzierało się i haczyło o wszystko nawet podczas ubierania się, czesania czy innej zwykłej czynności. I oczywiście bolało.
Nigdy wcześniej nie miałam paznokci w tak złym stanie i może dlatego żaden ze znanych mi sposobów na wzmocnienie nie zadziałał. W końcu zdecydowałam się na serię zabiegów japońskiego manicure i to było to! Teraz stan moich paznokci jest o niebo lepszy, a przy okazji odkryłam, co jest przyczyną dobrego wyglądu dłoni bohaterek (i bohaterów - widziałyście dłonie Wrońskiego? :D ) filmów kostiumowych :)


Paznokcie po zabiegu wyglądają identycznie, jak te na filmach, a w dodatku mają cechy idealnych paznokci dziewiętnastowiecznych. Są lśniące i lekko zaróżowione, a przy tym nie ma na nich żadnej widocznej, sztucznej warstwy. Sam zabieg jest też bardziej historyczny niż lakiery (ma podobno 400 lat, a jeśli weźmiemy od uwagę zamiłowanie dziewiętnastowiecznych do orientalizmu... ;) ). Polega on na wcieraniu w paznokcie dwiema specjalnymi polerkami dwóch past: zielonej, zawierającej witaminy A i E, krzemionkę z Morza Japońskiego, pyłek pszczeli i keratynę, oraz różowej - pudru nadającego blask i delikatną, różową poświatę. Sam zabieg kosztuje 30-40 zł i myślę, że może być świetnym rozwiązaniem dla tych z Was, które planują ślub, 18 urodziny, czy inne podobne wydarzenie w konwencji kostiumowej i chcą, by ich dłonie wyglądały dobrze, a jednocześnie odpowiadały realiom historycznym. Oczywiście na normalny zlot Krynolinowy też się nada :)

A Wy, co o nim myślicie? Macie jakieś swoje sposoby na "historycznie ładne" dłonie?


37 komentarzy:

  1. Efekt zabiegu faktycznie wygląda idealnie. ciekawe jak długo się utrzyma.
    Ja nie mam problemu z pamiętaniem o rękawiczkach (bliskie spotkania z odczynnikami chemicznymi nauczą tego jak nikt inny:D) przy pracach domowych, ale mój największy paznokciowy problemem to nie pomoże - lata miłości do czerwonych lakierów owocują ciągłym zażółceniem i sprawiają że nawet nie pamiętam jak moje dłonie wyglądają "naturalnie". I niestety widać to też na niektórych piknikowych zdjęciach. No cóż, nie można mieć wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie efekt trzyma się tydzień, a następny tydzień paznokcie są już trochę matowe, ale nadal wzmocnione :)
      Oj tak, lakiery to prawdziwe spustoszenie. Też je uwielbiam, ale teraz ze względu na stan paznokci muszę robić od nich przerwy - bardzo źle na nie działają :(

      A próbowałaś na zażółcenia używać maseczki ze startych ogórka, jabłka i cytryny? Podobno moczenie dłoni przez 20 minut w tej miksturze pomaga rozjaśnić płytkę :)

      Usuń
    2. O, czyli kiedyś można by zainwestować:D
      Ja właśnie dlatego nie robię przerw - baza, dwie warstwy lakieru i nabłyszczacz służą mi za utwardzacz płytki, zwłaszcza zimą.

      Chyba przed następnym spotkaniem przetestuję ten przepis - tak "normalnie" chyba nie ma sensu, i tak noszę kolorowe:)

      Usuń
    3. Też kiedyś malowałam na okrągło, bo nie lubię mieć "gołych", ale stan pazurków wymusił przerwę. U mnie to słabsze ogniwo i stale muszę o nie dbać, bo są podatne na zniszczenia.
      Wypróbuj koniecznie, jestem ciekawa, jaki będzie rezultat :)

      Usuń
  2. Przecież dłonie Danieli Denby-Ashe w N&S nie były wcale ładne! Aktorka ma brzydkie, zniszczone, czerwone dłonie o nieładnych palcach i za każdym razem raziło mnie zbliżenie na nie... Moim zdaniem w ogóle nie wpisują się w dziewiętnastowieczny ideał :) To jest niestety problem współczesnych aktorek, grających w filmach kostiumowych, że często mają dłonie zniszczone pracą, co niestety kontrastuje z ich rolą w filmie :)

    Ja chyba mam kształt dłoni odpowiadający dziewiętnastowiecznej estetyce (dziedzictwo babci), a przynajmniej takie by one były, gdybym nic lub niewiele robiła... Niestety pomimo dbałości o nie (codzienne użycie dobrego kremu) z czasem wyglądają coraz gorzej z powodu wykonywania standardowych prac domowych...
    A Twoje paznokcie wyglądają wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to? :O Przecież są takie drobne, małe, pulchne, a jednocześnie smukłe i mają dokładnie takie paznokcie, jak trzeba :O

      Prace domowe (i inne) bardzo niszczą dłonie, niestety :/ Zauważyłam to, porównując stan rąk mamy i babć teraz i na starych zdjęciach. Z czasem dłonie robią się brzydkie - grubieją i są takie jakby "sękate"... Szkoda, że nie ma na to rady...
      Na suchość dłoni polecam Ci masło shea na noc. U mnie działa bardzo fajnie i wystarczy odrobina, bo jest bardzo tłuste :)

      Usuń
  3. Moje palce i paznokcie są okropnie zniszczone, chyba rzeczywiście wypadałoby o nie zadbać w te wakacje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci to mazidło, które robiłam w zeszłym roku (podlinkowane w poście), a oprócz niego oczywiście olejki do paznokci (można używać podczas oglądania filmów, siedzenia na kompie, na noc) i masowanie dłoni odrobiną kremu po każdym myciu - u mnie bardzo pomaga :)

      Usuń
  4. Ja mam chyba całkiem całkiem dłonie jeśli chodzi o XIX wieczne standardy, są małe i pulchne, tylko niestety z paznokci ładny mam tylko mały :D Niestety od pisania zawsze robi mi się zgrubienie na środkowym palcu i nie mam pojęcia co by można z tym zrobić. A żeby mieć białą i delikatną skórę nacieram na noc dłonie sokiem z cytryny. Bardzo dobrze działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam takie zgrubienie :D Teraz piszę mniej, więc bardzo się zmniejszyło, ale nadal trochę jest. W sumie w XIX wieku pisano tylko ręcznie, więc takie zgrubienia pewnie nie były im obce - szczególnie pisarkom ;)

      Usuń
  5. Ja na swoje dłonie nie narzekam, mogę powiedzieć, że bardzo je lubię. Są małe i z długimi palcami, choć do XIX-wiecznego ideału im daleko, bo za chude. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, masz zatem idealne, jestem fanem takich dłoni cudnych, idealne do całowania...
      Ludwik

      Usuń
    2. Lukrecjo, pamiętam, że Twoje dłonie ślicznie wyglądały w rękawiczkach - takie drobne! No i masz ładne paznokcie, jeszcze podkreślone delikatnym lakierem... Mogłabyś kiedyś zapozować do portretu w stylu Winterhaltera :)

      Usuń
  6. piekny post, bardzo ciekawy szczegół dla prawdziwych dam i panów (bo zwracamy na to wielka uwagę), a co do Twoich - zaliczam do idealnych - arystokratycznych
    Ludwik

    OdpowiedzUsuń
  7. "Dziewiętnastowieczny photoshop, zwany akademizmem" - kocham to zdanie! :D Miałam wspaniały pomysł na post, w ogóle oglądając dawne portrety często można dojść do wniosku, że kiedyś kobiety były piękniejsze niż teraz, albo że ich uroda było do siebie niezwykle zbliżona - np że w XVIII wieku wszystkie rodziły się z wielkimi oczami i krągłymi buziami, albo że w XIX wszystkie miały piękne dłonie. Swoją drogą uwielbiam malarskie przedstawienia rąk z tamtego okresu, nadają tym kobietom jak gdyby podświadomej zmysłowości, po której bardzo często nie ma ani śladu na ich twarzach. Twoje odkrycie z manicurem japońskim jest świetne - myślisz, że kobiety w XIX wieku też go stosowały? A swoją drogą to na pierwszym zdjęciu byłam przekonana, że Twoja dłoń to też kadr z filmu kostiumowego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam podobne odczucia. Te kobiety są po prostu zbyt idealne, by kiedykolwiek mogły być prawdziwe :D Dążenie do takiego ideału jest co prawda jak walka z wiatrakami, ale zawsze można próbować :P
      Czekam na Twój post :)

      Takiego, jaki znamy dzisiaj pewnie nie, ale na 100% polerowały paznokcie i wcierały w nie różne substancje (cytrynę, olejki), także metoda była bardzo podobna :)

      Usuń
    2. Porcelanko, miało być "miałaś wspaniały pomysł na post" :*

      Usuń
    3. :D A już byłam ciekawa Twojego spojrzenia na ten temat :D

      Usuń
  8. Ojojoj, a ja mam paznokcie jak chłoporobotnik :( Muszę się troszkę za siebie zabrać.
    W ogóle w Godzinie pasowej róży jest fajny przepis, który chyba wszyscy znają: spać w rękawiczkach nasączonych gliceryną i sokiem z cytryny. Chyba zacznę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś spałam w rękawiczkach z grubą warstwą kremu (mam suche dłonie), ale nie polecam, bo wcale nie jest wygodnie :D Lepiej nałożyć więcej kremu / masła i wmasować do wchłonięcia. U mnie ten sposób bardzo się sprawdza :)

      Usuń
  9. I ostatnio przeczytałam, żeby przed myciem naczyń (w gumowych rękawiczkach) kremować ręce - ciepło wody sprawi, że krem ładnie się wchłonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zawsze robię przed większym sprzątaniem :P A przed zmywaniem spróbuję, powinno pomóc :)

      Usuń
  10. Och to ja mam XIX-wieczne dłonie? CUDO <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz nie masz wyboru i musisz koniecznie je pokazać ^^

      Usuń
  11. Jestem fetyszystką na punkcie dłoni i stóp. zawsze zwracam na nie uwagę. Niestety trudno u współczesnych kobiet doszukiwać się zamiłowania do ładnych paznokci, często są obgryzione i z odpryskującym lakierem, no niestety. Jechałam kilka dni temu metrem w Wawie i widziałam piękne dłonie z francuskim mani. To naprawdę zwraca uwagę :) Bardzo przyjemny widok.
    A japońskiego mani też muszę skosztować, już dawno o nim słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ładny frencz to jest to :) W zeszłym roku na ślub kuzynki specjalnie zapuszczałam paznokcie (cudem się udało - są za słabe na długie), aby móc je sobie tak pomalować :D Ale jednocześnie frencza na stopach zupełnie nie toleruję - nie wiem, dlaczego tak mam :P

      Spróbuj koniecznie - paznokcie wyglądają ładnie, a jednocześnie są odżywione i wzmocnione :)

      Usuń
  12. Piękne, zadbane dłonie... no cóż moje marzenie w obliczu tego, że nie mam ani pokojówki, ani służki, coby wyprała, wyprasowała, posprzątała etc. Pracę na rękach widać jak najbardziej, jak i to, że rączki nigdy się nią nie splamiły, tak jak ówczesnych dam z wyższych sfer.
    Bardzo ciekawy post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie różnicę w dłoniach widać bardzo - lewa "arystokratka" jest ładna, a prawa "robotnica" - zgrubiała i zniszczona od pracy, bo to głównie nią wszystko robię. Jednocześnie lewa ręka jest u mnie "reprezentacyjna" - jak jestem gdzieś, gdzie trzeba dobrze wyglądać, prawą rękę chowam, a lewą eksponuję. Taka sprytna metoda :D

      Usuń
  13. W czasach służących kobiety musiały rzeczywiście mieć naprawdę ładne i zadbane dłonie... :)
    Ja uwielbiam mieć długie paznokcie (i pomalowane) i nigdy nie obcinam ich jakoś drastycznie, nawet mi się zbytnio nie łamią, ale przydałoby się je trochę wzmocnić. Kupiłam sobie kiedyś takie serum, ale ile to trzeba czekać, żeby to to wyschło- się nie chce ;)
    Jak trafnie przez przypadek odkryłaś ściśle tajny sekret z filmów kostiumowych ;) Manicure japoński- wpaść na coś takiego! Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze zazdroszczę takich paznokci, bo moje są zbyt słabe, by urosnąć i się nie połamać :P
      Serum możesz wmasować w paznokcie i (szczególnie) skórki. Podobno wtedy nawet lepiej wnika :)

      Noo, byłam zdesperowana i szukałam czegoś, co mogłoby mi pomóc :D

      Usuń
  14. Twoje dłonie są w świetnym stanie według mnie:) muszę kiedyś spróbować tego manicure:) porównanie do dzisiejszego photoshopa więcej niż trafne:D a używałaś może odżywki 8w1 total action od Eveline Cosmetics? robi cuda ze słabymi paznokciami;) (ale trzeba też więcej natłuszczać skórki-jest mocne;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, używałam. Naprawiła mi paznokcie, ale po roku od kuracji (i odświeżania efektu co jakiś czas) przestała działać. Chyba paznokcie się do niej przyzwyczaiły...

      Dzięki :) Teraz już tak ładnie nie wyglądają, ale pazurki nadal są mocne :)

      Usuń
  15. Nocami, gdy nie mogłam spać, czytałam "Trzech muszkieterów" i właśnie jeden z nich Aramis wyjątkowo dbał o dłonie. :D Unosił je do góry, żeby krew z nich odpływała i miały jasny kolor i żeby nie było znać na nich żył. Dodatkowo nacierał je maścią migdałową. Muszę przyznać, że ubawił mnie ten szczegół. Nie tego się spodziewałam po muszkieterach - zabijakach. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleś mnie rozbawiła tym Aramisem! :D Jak to sobie wyobraziłam, od razu zachciało mi się śmiać. Taka dbałość o urodę u muszkietera :D
      (a swoją drogą, maść migdałową chętnie sama bym ukręciła)

      Usuń
  16. Fantastyczny blog, interesuję się epoką z początku XIX w, należę do grupy reko Xsiestwa Warszawskiego, bardzo przypadło mi do gustu, to co prezentujesz :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To może spotkamy się kiedyś na którymś z bali?

      Usuń