9 lipca 2012

Jak wyszła sukienka?

Dzisiaj nareszcie będę mogła pokazać efekty moich pierwszych, nieśmiałych poczynań krawieckich :)


Chodzi o sukienkę, którą zaczęłam szyć w kwietniu. Oczywiście nie zabrałam się za to sama, tylko szyłam z pomocą babci, a właściwie to tylko wykonywałam jej polecenia, przyglądałam się i starałam się wszystko jak najdokładniej zapamiętać.

Podczas tych zmagań miałam robić zdjęcia, żeby móc tutaj zdawać relację z tworzenia tej sukienki, ale za każdym razem, gdy zabierałam aparat, to okazywał się niepotrzebny, bo nie robiłyśmy (według mnie) nic istotnego. I oczywiście w dzień, kiedy go nie zabrałam robota ruszyła i właściwie stworzyłyśmy całość. Mogłam wtedy robić w sumie te zdjęcia telefonem, ale tam aparat mam taki słaby, że właściwie równie dobrze mogłabym te zdjęcia robić ziemniakiem :P



Przy maszynie siedziała babcia, bo moje pierwsze w życiu ściegi (wykonane na niepotrzebnych ścinkach) wyglądały jak koszmar pijanego krawca :D :D mimo, iż miałam łatwiej, bo materiał jest w paski, więc powinnam była prowadzić maszynę po linii :) W każdym razie patrzyłam uważnie na cały proces i następne rzeczy będę już szyć sama.




Oczywiście sukienka nie jest historycznie zgodną rekonstrukcją, tylko bardziej czymś w rodzaju stylizacji. Chciałam , by było to coś w stylu bohaterek z powieści Jane Austen, ale chodziło mi bardziej o siostry Dashwood, Lizzy Bennet, czyli te biedniejsze bohaterki, niż ociekającą bogactwem Karolinę Bingley, czy Elizabeth Elliot. Moja sukienka miała być skromna i prosta - czyli taka, jaką dziewiętnastowieczna panna nosiłaby w dzień, bez zbędnych ozdób, biżuterii, koafiury... ;)





Podwyższony stan sukienek w stylu empire tutaj został obniżony, bo przy moich gabarytach tak wysoko odcięta sukienka wyglądałaby wręcz groteskowo ;) Niemniej, dzięki kremowemu materiałowi w paski i charakterystycznym elementom (rękawy bufki, wiązanie z tyłu, zakładki, które własnoręcznie układałam :) ) myślę, że udało mi się nawiązać stylem do strojów z początku XIX wieku.

Na tych zdjęciach nie jestem pomalowana ani zaczesana odpowiednio, mam też złe buty (na szczęście ich nie widać), bo to były tylko takie pierwsze, podglądowe zdjęcia. Część zrobiłam w domu i większość z tych okazała się fatalna. Przez to ostre słońce na dworze i kontrast, jaki tworzyło z domowym cieniem, na zdjęciach mało co widać, a część z nich jest ciemna :(
Te na dworze pstryknęła Marysia, której dziękuję za pomoc :) Wracałyśmy podczas burzy, więc nie obyło się bez poświęceń :P Ale za to czułam się jak Marianna tutaj (2:20) :D Na szczęście dzisiaj mamy antybiotyki, mam tylko nadzieję, że Marysia ma się dobrze po naszym wczorajszym mokrym spacerze :)





Planuję też więcej zdjęć pokazujących możliwości sukienki, mam też zamiar uszyć pasującą do niej torebkę i zrobić kapelusz. Poza tym, prawdopodobnie będę też miała bardziej odpowiednie buty. Zostawiłam je na wsi, myśląc, że już się na nic nie nadadzą, a tymczasem szykuje się dla nich wielki powrót, ale o tym kiedy indziej...


12 komentarzy:

  1. Sukienka wyszła pięknie. Już się nie mogę doczekać Twoich kolejnych eksperymentów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, bardzo miło otrzymać taki komentarz :) Na dniach zacznę robić torebkę i jak będzie gotowa, to zdam relację :)

      Usuń
  2. Cudowna! Wspaniale wyglądasz, a to zdjęcie, na którym spacerujesz wśród trawy wygląda jak kadr z filmu. *___*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Och, jakbym chciała znaleźć się choć na chwilę na planie filmu kostiumowego - choćby jako jedna z setek spacerujących po filmowym mieście statystów - i móc poczuć się przez tę chwilkę jak w prawdziwym XIX wieku :D Ale mnie rozmarzyłaś :D

      Usuń
  3. sukienka bardzo ładna i zaliczyłaś udany początek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Tak, a teraz czas na torebkę i kapelusz ;)

      Usuń
  4. Ach, jak się ciesze, że znajduję coraz więcej osób zainteresowanych modą XIX wieku! Sama uszyłam suknię regencyjną, do tego spencer i kapelusz, pończochy, halkę, koszulę ... uf, ogólnie cały ubiór. Prężnie zbieram polskie wici historyczne! Musimy się trzymać razem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim założyłam blog, też nawet nie przypuszczałam, że znajdą się osoby o podobnych zainteresowaniach :)
      Widzę, że jesteś bardziej zaawansowana w dziewiętnastowiecznej garderobie - mnie na razie skutecznie przeszkadza praca mgr, którą muszę pisać :( Ale plany mam i, jeśli dobrze pójdzie, w maju coś się skroi i uszyje ;)

      Usuń
    2. Wszystko to u mnie metoda prób i błędów - ale ja to uwielbiam ;) Marzy mi się jakaś okazja w Polsce, aby takie stroje ubrać ... ;) Moja praca magisterska da o sobie znać w przyszłym roku ;)

      Usuń
    3. O tak, jak też marzę o takich kostiumowych wydarzeniach, jak "za granicą" :D

      Usuń
    4. Mam zamiar na taką "zagraniczną" okazją popracować u nas, w Polsce, bo parę kostiumowców się znajdzie na pewno ;)Tylko kwestia zmotywowania ich do działania!

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.