21 stycznia 2014

Nowiny Paryzkie - wystawa

Od 13 grudnia 2013 r., w gliwickiej Willi Caro można obejrzeć na żywo kilkanaście pięknych, dziewiętnastowiecznych sukni, i nie tylko...


Zacznę chyba od tego, że do obejrzenia wystawy miałam dwa podejścia. Za pierwszym razem przyjechałam za późno - na pół godziny przed zamknięciem muzeum (praca do godzin popołudniowych + godzina dojazdu) i już nie wpuszczono mnie na wystawę. Drugim razem skorzystałam z dnia wolnego w pracy i, przy okazji załatwiania innych spraw, wstąpiłam do muzeum.


  Wybudowana w latach 1882 - 1885 Willa Caro, to mieszkanie gliwickiego przemysłowca i fabrykanta (ciekawe, czy był przystojny?) Oscara Caro. Już z zewnątrz willa prezentuje się pięknie, a otoczona zwykłymi, mieszkalnymi budynkami i codziennym, współczesnym życiem Gliwic, wydaje się miejscem, w którym za żeliwnym ogrodzeniem, dalej trwa w najlepsze XIX wiek. (jaka szkoda, że nie obejrzałam wnętrz! Będę musiała jeszcze raz się tam wybrać!).


Po przejściu przez masywne drzwi, do razu poczułam się uwolniona od współczesności i, wchodząc po schodach, pełną piersią zaczerpnęłam dziewiętnastowiecznego powietrza. To uwolnienie od współczesności należy wziąć bardzo dosłownie - na drzwiach, prowadzących do wystawy zawieszono wielki znak z przekreślonym aparatem, a pani pilnująca nie odstępowała mnie na krok, także nie mogłam pstryknąć ani jednego zdjęcia (chlip, chlip...). Zabawne, tym bardziej, że część przedmiotów za szklanymi gablotami jeszcze 2 miesiące temu trzymałam w rękach :D

Zdjęcia (autorstwa Ingi Niedzielskiej) wykorzystane w kolażu pochodzą ze strony pelniakultury.pl

Wystawa zaczyna się właściwie już na półpiętrze, na którym witają nas dwie osiemnastowieczne suknie: angielska i redignote. Po przekroczeniu drzwi natomiast, mamy już tylko wiek XIX - aż do początków XX. Wystawa składna się z kilku pokojów, w których zgrupowane są suknie z różnych dekad XIX wieku i różnych części Polski. Te, które spodobały mi się najbardziej, pochodzą z prywatnej kolekcji Przemysława Forysia (niestety, nie udało mi się znaleźć ich zdjęć w sieci). Najbardziej zachwyciła mnie wizytowa suknia z (o ile dobrze pamiętam) lat 1910. w pistacjowo - beżowych kolorach. Stałam przed gablotą i wgapiałam się w nią dobre kilka minut, a potem jeszcze kilkukrotnie wracałam.

źródło
To, co najbardziej zadziwiło mnie w tych sukniach, to ich rozmiar. Większość z nich mogłaby dziś włożyć co najwyżej dwunastolatka, a resztę - szczupła gimnazjalistka. One były maleńkie! Nawet te szersze w talii (dawniej kobiety też przecież miały różne wymiary) i tak byłyby za niskie dla naszych standardowych dziewczyn o wzroście 165 cm. Niesamowite! Ta moja piękna, pistacjowa pasowałaby mi co najwyżej na nogę :D

Z resztą, na wystawie zaprezentowane są nie tylko same suknie, ale też dodatki (m. in. oryginalny gorset i koszulka gorsetowa), kolorowe karty z ówczesnych żurnali, a także piękne zdjęcia (powyżej i poniżej), obrazujące długi rytuał porannego ubierania się, oraz mnóstwo wiedzy teoretycznej podanej w interesujący sposób z wykorzystaniem multimediów (można zobaczyć m. in. ten filmik). Jest też oddzielne stanowisko, ukazujące pralnię z przełomu wieków XIX i XX (w końcu gdzieś te wszystkie piękne suknie czyszczono).

źródło

Podczas oglądania wystawy nie mogłam powstrzymać zachwytu nad pięknem tych sukni i ówczesnej mody, czy też raczej filozofii życia, w którym jedną z ważnych wartości była jego estetyka. Cóż... w dziewiętnastowiecznej szafie nie było miejsca na podomowy, porozciągany dres, ani na małą czarną na wszystkie okazje...

Wystawę polecam serdecznie wszystkim kostiumomaniaczkom (i nie tylko ;) ). Można ją oglądać do 28 lutego 2014 r., i na prawdę warto się wybrać, aby zobaczyć te wszystkie piękne suknie razem, zanim powrócą - każda do swojego muzeum.


16 komentarzy:

  1. Ech.... MUSZĘ w końcu znaleźć wolny dzień i pojechać... Off-topic: kiedy po raz pierwszy zobaczyłam filmik "After the Ball", przez dziesięć minut rozkminiałam "goły kostium" tej pani :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojedź, na prawdę warto. Żałuję tylko, że nie wolno było robić zdjęć...

      Właśnie, ona ma takie jakby... stringi (?) :D

      Usuń
    2. A mnie zawsze boli jak na nią patrzę... :-) Powiem Wam, że męską część muzeum zwróciła uwagę na to na co damska w ogóle, że panna służąca też ma całkiem niezły tył na tym filmie:-)

      Usuń
    3. O, właśnie! Na służącą też nigdy nie zwracałam uwagi, a w sumie ona ma o wiele lepszą figurę, niż jej pani :D

      Usuń
  2. Eeeeeeh ile bym dała, żeby wyrwać się chociaż na jeden dzień i zobaczyć tę wystawę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz pewnie daleko... Może inne muzea pójdą w ślady gliwickiego i zorganizują podobne wystawy? :)

      Usuń
  3. W tamtym roku odwiedziłam Willę Caro (po raz pierwszy), a to nie tak daleko ode mnie. Zachwyciły mnie wnętrza. Pamiętam reprezentacyjne schody z rzeźbą smoka. Piękne wnętrza, porcelana, plafony z amorkami.
    Wystawa na pewno warta obejrzenia, obawiam się jednak, że nie dotrę. Ale mam wyobrażenie, dzięki Twoim zdjęciom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz wiem, że będę musiała tam wrócić i zobaczyć wnętrza! Szkoda tylko, że dojazd do Gliwic mam nieciekawy...

      Byłoby więcej zdjęć (i ładniejsze - jak oglądałam wystawę, miałam tysiąc wizji ujęć), gdyby można było je robić ;)

      Usuń
  4. Ja też w końcu muszę się wybrać ;) Szczególnie że - jak mówisz - nie można robić zdjęć, więc i ich nie zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybierz się koniecznie! Tam jest tyle ładnych kreacji *_*

      Usuń
  5. Byłam, widziałam :) Zachwycałam się tą samą sukienką oraz balową turniurą i całą kolekcją mody secesyjnej. I tak, też zwróciłam uwagę na rozmiar tych ubrań! Wiedziałam, że kiedyś ludzie byli niżsi ale nie wyobrażałam sobie, że aż tak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a będziesz może ją kiedyś szyła? (chętnie zobaczyłabym ją jeszcze raz ;) )

      Usuń
  6. Chciałabym tam pojechać, ale niestety zbyt wielka odległość mojego miejsca zamieszkania od Gliwic. Jeśli chodzi o wzrost ludzi w XIX wieku, myślę że nadawałabym się tam z moim 150 cm wzrostem ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy 150 cm pewnie większość tych sukienek byłaby właśnie na Ciebie! :)
      Szkoda, że masz daleko do Gliwic... Może gdzieś bliżej będzie podobna wystawa? Czasem są, tylko mają słabą reklamę, więc warto szukać :)

      Usuń
  7. Gdyby to chociaż trochę, było bliżej. :(
    Wygląda na to, że jak na tamte czasy, miałabym wzrost żyrafy. :D
    Ale suknie są przepiękne. Niestety za niską cenę ubrań, ich dostępność itp. zapłaciliśmy pewną cenę. Trochę szkoda. Ale zawsze można coś uszyć. Tzn. kto może, to może. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... albo byłabyś wzrostu Emily Bronte - ona podobno też była (na tamte czasy) wysoka :)

      Właśnie, szkoda, że dzisiejsze ubrania nie są już takie ładne. Teraz mamy zupełnie inną filozofię życia: wszystko masowo, szybko, byle jak i (jedyna zaleta) tanio.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.