31 marca 2014

"Thou wast not born for death, immortal Bird!"

Cóż jest przyjemniejszego, niż jasny, świetlisty poranek spędzony w towarzystwie kota i poezji Keatsa?


Na wiersze Keatsa miałam ochotę od czasu, gdy pierwszy raz zobaczyłam Bright Star, ale jak to na filologii polskiej bywa, poezji miałam wystarczająco na co dzień i nie bardzo mnie ciągnęło do innych strof, niż tych zadawanych do przeczytania z dnia na dzień. Teraz, po skończeniu studiów jakby czegoś mi brakowało. Zaczęłam szukać, co by to mogło być i okazało się, że poezja rozgościła się w moim życiu na dobre i to właśnie jej brak zaczął o sobie przypominać (prawie jak niedobory jakichś witamin ;) ).



Sięgnęłam więc po zagubiony gdzieś na długiej liście tytułów wybór wierszy Keatsa w słynnym już przekładzie jednego z najlepszych poetów polskich XX wieku - Stanisława Barańczaka. Podwójna uczta, tym bardziej, że wydawnictwo zadbało o umieszczenie obok tłumaczeń oryginalnych tekstów.
Przekład Barańczaka wspaniale spełnia swoją rolę, oddając brzmienie i rytm poezji Keatsa, co biorąc pod uwagę różnice między językami polskim i (dziewiętnastowiecznym) angielskim, nie było wcale proste! Sens utworów jest równie dobrze oddany, przy czym objaśnienia tłumacza dodane pod koniec książki jeszcze go pogłębiają. Zawsze można też zerknąć na lewo, by porównać przekład z oryginałem.

Oczywiście nie czytałam tych wierszy ani w kolejności, ani nawet od początku do końca. Taką lekturę poezji lubię najbardziej i taka polecam - pogrążenie się w chaosie, poddanie rytmowi doskonale dobranych słów i wsłuchanie w ich melodyczne brzmienie jest jak orzeźwiający sen po długim dniu spędzonym pod władzą rozsądku i uporządkowania.



To, co na pewno mile mnie zaskoczyło, to wiersze pogodne i żartobliwe. Jednak poezja zazwyczaj kojarzy się nam co najmniej ze smutkiem (jeśli nie z czymś gorszym), a tu tymczasem mamy wiele strof, przy których nie da się nie uśmiechnąć. Wiersz Do kota pani Reynolds na pewno spodoba się każdej przyjaciółce (bo przecież nie posiadaczce) kota i przy okazji dowiedzie, że i Keats musiał lubić te puszyste stworzenia, skoro tak dobrze je znał:

"Nastrosz aksamit uszek i niech ci się mieni
W oczach jaskrawo-senny blask zimnej zieleni - 
Pazury tylko schowaj; mrucząc jeszcze czarniej"

Innym przykładem takich uroczych, pełnych afirmacji życia wierszy jest przepełniony dowcipnym erotyzmem i kulinarną metaforyką Stój, dokąd tak spieszysz dziewczyno z Devonu, pogodna Piosenka z "wyimków z opery", czy bardzo angielska (w tym stylu choć to akurat holenderski zespół) Piosenka o sobie samym, dedykowana (jak i wiele innych wierszy) ukochanej poety - Fanny Brawne.
Ale nie będę Was oszukiwać - wybór 33 wierszy zawiera w większości kompozycje poważniejsze, zamykające w swojej formie nieuchwytność myśli i doznań, dotykające głęboko tajemnicy pulsującego razem z krwią i krążącego w wydychanym powietrzu życia.


W Wierszach napisanych w górach, po odwiedzeniu rodzinnych stron Burnsa Keats wskazuje na odczucie ponadczasowego, górującego nad wszystkim piękna, które wypełnia serce wędrowca. Odkrywa je przed nim cały otaczający jego nikłą sylwetkę wszechświat, a on pozwala sobie poddać się mu, pogrążyć w nim i utonąć w ciemnej toni melancholii - tylko to może być lekiem na towarzyszący każdej ludzkiej istocie lęk przed śmiercią i unicestwieniem (Kiedy dręczą mnie lęki, że istnieć przestanę). Budząca się się podczas obcowania ze światem kontemplacja bólu i piękna jako wartości nadrzędnych (U grobu Burnsa) sprawia, że rozum, a nawet język - materia, z której utkane są strofy, jako struktury podporządkowane prawom logiki, stają się wobec tychże wartości nieprzydatne oraz zupełnie nieistotne. Człowiek chłonie ulotne wrażenia całym swoim jestestwem i nawet najbardziej kunsztowny układ słów nie może zamknąć ich w swojej formie, bo nie będzie wystarczająco doskonały.


Pojawiające się w wierszach pytania o najgłębszy sens życia i jego źródło nie mogą mieć adresata, a zadane ludzkiemu sercu pozostają bez odpowiedzi (Czemu się dzisiaj w nocy śmiałem? Nie odpowie), ponieważ to, w czym ukrywają się prawda i piękno - dwie nadrzędne wartości, władające światem, jaki otwiera się przed nami w poezji Keatsa, kryje się na granicy snu i jawy, w trybikach zamku chroniącego wnętrze szkatułki duszy (Do snu), w ponadczasowych malowidłach, zdobiących omszałą, grecka urnę (Oda o urnie greckiej - Gabrielle przeczytaj koniecznie! :) ). Antyczny przedmiot jako świadek wielu setek lat, wielu pokoleń i przemian dziejowych, będąc jednocześnie niezmiennym i stałym istnieje bardziej, lepiej, doskonalej, niż człowiek, którego życie w porównaniu z nim wydaje się tak nikłe i sezonowe. Niezmienność antycznej urny staje się nośnikiem prawdy i piękna, podobnie, jak ponadczasowy śpiew słowika, od zawsze niosący ze sobą zapowiedź wiosennej, majowej pełni.


Ten sam śpiew słowika - paradoksalnie - staje się też dla Keatsa zapowiedzią i przyzwaniem śmierci. Dojrzewanie wiosny do maja odzwierciedla dojrzewanie człowieka do śmierci i jego wędrówkę ku niej. Nadmiar poezji, nadmiar poczucia miłości i szczęścia obecny w stanie idealnej pełni staje się nadmiarem, prowadzącym ku śmierci, która jawi się tu jako osiągnięcie najwyższego stadium doskonałości równej śpiewowi "nieśmiertelnego ptaka":

"teraz wiem, że w tej chwili dopiero, w tym cieniu
Leśnej nocy, pragnienie Jej dojrzało we mnie - 
Teraz, gdy tony z głębi twojej duszy płyną
W tak doskonałym upojeniu!"


video


P. S. Nie wydaje mi się, aby wśród nich był choć jeden słowik, ale i tak dobrze, jak na sam środek wielkiego miasta, nie? :)

_____________________________________________________________
Wszystkie cytaty pochodzą z książki: John Keats, 33 wiersze. Red. Stanisław Barańczak. Kraków 1997.

16 komentarzy:

  1. Ja nie jestem i nigdy nie byłam "dobra" w poezji (szkolne interpretacje wierszy to mój najgorszy koszmar), ale Keatsa uwielbiam (Ode to a Nightingale jest moim ukochanym wierszem jeżeli mogę tak to ująć), chociaż nigdy go nie czytałam w polskim tłumaczeniu - dopiero niedawno się dowiedziałam że on w ogóle został przetłumaczony. Tak wyszło:D
    PS. Nikt go nie czyta tak jak Benedict Cumberbatch - https://www.youtube.com/watch?v=TdphtMWjies

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie znowu kiepsko z angielskim (znałam bardzo dobrze, ale nie używam od 4 lat i zapominam :( ), więc czytałam głównie tłumaczenie, od czasu do czasu zerkając na oryginał :)

      Interpretacja Cumberbatcha jest tak zupełnie inna od tej Whishawa! :O Normalnie, jakbym słyszała całkiem inny wiersz!

      Usuń
  2. No i cóż tu napisać. Keats <3 :D Swoją drogą, dla mnie jest doskonałym przykładem, że poezję powinno się jednak czytać w oryginale. Barańczak pięknie wybrnął z zadania, ale jak się przeczyta oryginał, to pewne wersy same się zapamiętują, jak słowa piosenki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, w przekładzie to przecież nie są dokładnie te same słowa, dlatego cieszę się, że obok zamieszczono oryginalne wiersze :) I coś jest z tym zapamiętywaniem - niektóre wersy (wierszy czytanych w Bright Star) znam już na pamięć :D

      Usuń
  3. La belle dame sans merci <3 Porcelanko, to chyba najpiękniejszy post, jaki czytałam i oglądałam w ostatnim czasie. Jeszcze dziś pobiegnę po Keatsa do biblioteki :)
    Ach, te Twoje zdjęcia..! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :* Jak dobrze znaleźć pokrewną duszę wierszową <3

      Usuń
  4. Bez bicia się przyznaję, że postu nie doczytałam do końca, mimo że zawsze wszystkie Twoje posty czytam bardzo uważnie... ale zadziałało chyba to, co powoduje, że nie czytam poezji - po prostu zasypiam przy niej -_-' Bardzo podziwiam ludzi, którzy potrafią z wierszy wyciągnąć coś dla siebie i zachwycają się nimi. Dla mnie to normalnie kosmos :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różni są ludzie i nie każdemu odpowiada to samo :) Dla mnie język finansów, nawet na tak banalnym poziomie, jak zakładanie konta w banku czy wypełnianie PITu (które odkładam, jak tylko mogę :P ) jest zupełnie niejasny. Gubię się po pierwszych dwóch zdaniach :D

      Usuń
  5. Jaki cudowny blog! Bardzo dobrze będę się tu czuła. :-) Uwielbiam ten klimat. Zostaję, będę śledzić i zapraszam do mnie. breakforcake.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Mam nadzieję, że się rozgościsz :)

      Usuń
  6. Bardzo ładnie zaaranżowany blog. Piękne zdjęcia w tym wpisie. Ty je robiłaś?
    Szukałam bloga o porcelanie i trafiłam gdzieś zupełnie indziej - ale tutaj też ładnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak, ja - w parku wojewódzkim w Katowicach tydzień temu :)
      Mam wrażenie, że wiele osób trafia do mnie po wpisaniu w wyszukiwarce "porcelana" :D

      Usuń
  7. Ja też poleciałam do biblioteki, po obejrzeniu filmu, niestety... NIE BYŁO! Bu! :( Tym bardziej żałuję, bo widzę, że piękne.
    Zdjęcia piękne, tak na marginesie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :( Ale może na allegro będzie (lub na chomiku :P )?
      Dzięki :)

      Usuń
  8. Pozwalam sobie zareklamować moje przekłady Keatsa, które ukazały się w "Literaturze na świecie" 2012/9-10, byłabym ciekawa opinii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, chętnie wybiorę się w tygodniu do biblioteki i przeczytam :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.