13 czerwca 2012

Odwiedziny w Carskim Siole

Czyli rosyjskich wojaży ciąg dalszy :) Dzisiaj odwiedzimy carycę Katarzynę w jej letnim pałacyku, następnym razem przespacerujemy się po prywatnym ogrodzie cara :) I nie byłabym sobą, gdybym nie dała czegoś do posłuchania :))


 Warto myślę przytoczyć historię powstania tego pałacu - otóż car Piotr I w romantycznym darze podarował Katarzynie I bagno (:D). Caryca nie obraziła się, tylko zrobiła z niego użytek, osuszyła je i wybudowała Carskie Sioło, czyli coś na wzór osiemnastowiecznej sentymentalnej wioseczki, z letnią siedzibą :) Jej następczyni, Katarzyna II oczywiście udoskonaliła je po swojemu i tak się dzisiaj prezentuje:


Cała posiadłość, mimo iż widać ją z daleka (ach te jarząco błękitne kolory :D ) nie jest jakaś wyjątkowo wielka, oczywiście jak na rosyjskie standardy... Brama trochę przypomina Wersalską, którą jak na razie znam tylko z filmów, a za nią jest dość skromny, częściowo wylany betonem (ech) plac. Dookoła niego jest pałac, a na przeciwko bramy to wejście (powyżej).

Gdy się przestąpi próg pałacu, gości wita biały, stiukowy korytarz:


To powyżej jest malowidłem na suficie :) W całym korytarzu było kilka. Oczywiście pałac odwiedzają miliardy ludzi i, mimo iż miałam szczęście i nie było ich tyle, co zwykle, to i tak były tłumy.


Pierwszą salą, w której zagościłam była wielka, złota sala balowa. W osiemnastym wieku było to prawdziwe złoto, ale podczas wojny pałac uległ zniszczeniu i teraz jest to tylko złoto malarskie. Sala jest na prawdę wielka i przestronna, na zdjęciu jest tylko ten fragment, na którym aktualnie nie było ludzi :)



Salę, oprócz złota, zdobią liczne lustra, co sprawia, że właściwie nie wiadomo, gdzie jest rzeczywiste okno, gdzie ściana, a gdzie tylko lustrzane odbicie - uwielbiam ten efekt ♥


A to już prawdziwe okno i widok na ten plac, o którym pisałam wyżej; w lustrze ludzie - czasem nie dało się ich uniknąć...


Kolejną salą była przepiękna jadalnia, do której w porze obiadu wnoszono cały nakryty stół od razu :D


Tu macie zbliżenie na zegar, który stał w rogu sali i na osiemnastowieczną zastawę, a poniżej dwie małe szafki, no i oczywiście wspaniałe, oryginalne malarstwo, które zdobi ściany jadalni.


Nazwy kolejnych pokoi, czerwonego i zielonego wzięły się od wyjątkowych zdobień na ścianach. Te kolorowe pasy, zwane folia, to nic innego, jak różne stopy metali - to one dają taki połyskliwy efekt.



Resztę ścian pokrywa jedwabny materiał. Oryginał niestety spalił się, ale rekonstrukcja została wykonana zgodnie z osiemnastowiecznymi normami produkcji. 
Poniżej wklejam zbliżenia folii i jedwabnego obicia ścian:
(klikając, możecie powiększyć)


W jednej z sal jest oryginalna, osiemnastowieczna suknia Katarzyny II:


Jest to bardzo obfita suknia o kroju francuskim, z koronkowymi rękawami. Pewnie była szalenie droga, no i bardzo podkreśla majestat władczyni, ale powiem w sekrecie, że ja bym takiej nie chciała - nie lubię francuskiego typu sukni, są zbyt duże. Niemniej, ta wykonana jest pięknie, no i jest to druga oryginalna suknia osiemnastowieczna, którą udało mi się zobaczyć na żywo. Pierwsza (różowa poloneska) wystawiona była jakiś czas temu w warszawskiej Królikarni, no i można ją było oglądać z bardzo bliska :) Dostęp do carskiej sukni był ograniczony, ale to nawet i dobrze - mogłam ją spokojnie obfocić bez milionów ludzi wchodzących mi w pole widzenia :P

Oto zbliżenie na detale:


Oczywiście caryca Katarzyna nawet w swej letniej posiadłości musiała mieć rzeczy bardzo, bardzo drogie i luksusowe - stąd genialny pomysł wytapetowania jednego z pokoi... obrazami!


To zdjęcie jest niewyraźne, ale na kolejnych będzie widać te obrazy lepiej:


Są to jakieś scenki rodzajowe, pejzaże, portrety, zdarzył się nawet bukiet kwiatów (na środku) :D
Na zdjęciu poniżej udało mi się uchwycić całą ścianę w obrazach:


Niektóre sale zdobią porcelanowe kominki - zdobią, bo w lecie (nawet w Rosji :D ) jest ciepło, więc w sumie ogrzewanie nie było potrzebne:


W poprzedniej komnacie były obrazy, a w kolejnej obite jedwabiem, pomalowane ściany! Bardzo spodobał mi się ten akcent na ścianach, wyszło pięknie ♥


To dowodzi, mimo tego całego bogactwa i kapiącego złota (które w sumie było konieczne do zaznaczenia majestatu władcy), że Katarzyna II miała doskonały gust. Poniżej dwa carskie portrety (z czterech, pozostałe dwa wyszły niewyraźnie :/ ) zawieszone na wymalowanych na ścianie gałązkach :)


No i zbliżenie samej ściany do podziwiania :D


Jednym z ostatnich pokoi, które widziałam, była (odtworzona) słynna Bursztynowa Komnata, jednak fotografowanie jej było zabronione, a ja nie chciałam podpaść, więc trudno. Napiszę tylko, że robiła wrażenie, ale była też (dla mnie) zbyt przytłaczająca, żeby w niej codziennie mieszkać.

Na koniec, zielona jadalnia, która niespecjalnie mi się spodobała:


Jakoś ten kolor we wnętrzach mnie nie urzekł... Poniżej macie jeszcze jedno, ostatnie zdjęcie ze środka pałacu - śliczne oświetlenie i meble ♥ W takim pokoju wieczorami można by grać w karty :D


A to już na zewnątrz:


Pałac z tej strony, od strony ogrodu jest o wiele ładniejszy niż od strony tego smutnego placu - tutaj sprawia na prawdę osiemnastowieczne wrażenie :) Szkoda, że ogród był rewitalizowany i nie mogłam go zobaczyć. Uzyskałam tylko informację, że jest to ogród w stylu francuskim - a więc nie mój świat :P Dlatego też przebolałam ten brak spaceru.


To jest zdjęcie sprzed pałacu, i tyle na dziś musi wystarczyć - następnym razem (chyba dopiero po egzaminach, bo wcześniej czekają mnie jeszcze ostatnie prace zaliczeniowe) pospacerujemy do woli po rozległych i pięknych ogrodach cara Piotra I :)

6 komentarzy:

  1. Jejuuu jak tam pięknie! Fajnie byłoby żyć w takim pałacu. :)

    Na moim blogu organizuję rozdanie w którym do wygrana jest wybrana przez siebie rzecz ze sklepu odzieżowego. ;) Zapraszam Cię serdecznie, miło mi będzie, jeśli zostaniesz ze mną dłużej. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz :) Weszłam na blog - bardzo u Ciebie ładnie :)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Piękne miejsce. Ja mam mnóstwo takich zdjęć, bo zawsze, jak gdzieś jadę na wycieczkę to zwiedzamy pałace ;)

    Przy okazji odwiedzin Twojego bloga, zapraszam Cię serdecznie na moje pierwsze rozdanie, które trwa jeszcze tylko 4 dni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, pięknie tam jest. Ja też zawsze idę oglądać pałace, bo mam do nich słabość ;)

      Usuń
  3. Cudowne miejsce. Uwielbiam rosyjski przepych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go lubię od czasu do czasu :) Szkoda, że Petersburg jest tak daleko...

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.