29 listopada 2012

Pantofelek Kopciuszka

...czyli słówko o osiemnastowiecznych trzewikach.




Ostatnio, gdy znów poraniłam sobie stopę w butach na obcasach (trzeba było nie nosić glanów w młodości, toby stopy były już przyzwyczajone :P ), przypomniało mi się, że nie tylko w dzisiejszych czasach kobiece buty są tak niemiłosiernie niewygodne. I wpadłam na pomysł tego posta - drugi o bucikach dziewiętnastowiecznych też się kiedyś pojawi.






W sumie buty są chyba najlepszym przykładem na to, jak powinno się uważać z filmami kostiumowymi: te na pierwszym obrazku i pierwsze od prawej na drugim pochodzą z Marii Antoniny - na potrzeby filmu zaprojektował je Manolo Blahnik i, jeśli porównamy je z oryginalnymi pantofelkami, od razu zauważymy różnicę ;>





Osiemnastowieczne trzewiki* były wykonane ze skóry, drewna (obcas) i materiału potrzebnego do pokrycia buta - ten był najczęściej wzorzystym jedwabiem. Buty były szalenie drogie i ich jakość oczywiście świadczyła o pozycji społecznej - dlatego osiemnastowieczne elegantki tak często odsłaniają stopy na obrazach. 
Mimo to, pantofelki były koszmarnie niewygodne! Przede wszystkim nie było modeli na lewą i prawą stopę - oba buciki wyglądały tak samo. Poza tym obcas (w porównaniu do współczesnych modeli) przesunięty był jakby na środek buta, a podeszwa nie była utwardzana, więc bieganie, a nawet chodzenie w tych butach nie należały do najłatwiejszych...





Obcasy bywały różne - masywne (I poł. XVIII w.) i smukłe, wyższe i niższe (im bliżej wieku XIX), ale wszystkie były podobnie ukształtowane - grubsze bliżej stopy i z głębokim wygięciem w tyle. Natomiast przód butów najczęściej przyjmował kształt szpiczasty, co również nie było zbyt wygodne i zdrowe dla stopy.
Pantofelki były za to pięknie zdobione materiałowymi aplikacjami bądź haftem. Do zapięcia służyły bogate klamry lub wstążki umieszczane na specjalnych patkach i w ten sposób podtrzymujące but.

No cóż... biorąc pod uwagę względy praktyczne, wiersz gołąbków z osiemnastowiecznej bajki o Kopciuszku (ale w wersji braci Grimm ;> ) mówi chyba o tych pantofelkach całą prawdę:

Zawracaj koniczka!...
Krew płynie z trzewiczka!...
Trzewiczek za mały,
a prawdziwa narzeczona
w domu zostawiona!...

Ale za to są ładne :) Podobają się Wam te pantofelki? Ja przyznam, że oszalałam na punkcie tych błękitnych z trzeciego obrazka... Czas poszukać czegoś podobnego w zwykłym sklepie (a to nie będzie wcale takie łatwe głównie ze względu na kształt obcasa...).


___________________________________________________________________

* Oryginały, które widzicie na blogu pochodzą z MET, Kioto Institute i prywatnych kolekcji.

8 komentarzy:

  1. W tych butkach fajne są tylko liczne zdobienia. Jestem ciekawa jak Maria Antonina w nich wytrzymywała. :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie chodziła w nich zbyt wiele - w końcu nie musiała dojeżdżać i potem iść piechotą do pracy :P

      Usuń
  2. Oj... Przypomniała mi się przeprawa z "księciem" aplikującym pantofelki z koturnami i 14 cm. obcasem. Mogłam w tym wkręcać żarówki w żyrandol, stojąc na podłodze i poruszać się wyłącznie trzymając się ściany... Jemu się panie w takich butkach podobały, a ja odmówiłam współpracy... :) W tych XVIII wiecznych podobają mi się obcasy, nie za wysokie i tak trochę bardziej do przodu, może to nie było takie złe. Sama zawsze kupuję (jeśli już MUSZĘ kupić) takie z obcasem jak najbliżej przodu, bo podpierają podbicie stopy i palce są mniej obciążone (a przynajmniej tak mi się wydaje)... Ale te noski... Ufff... Kolejny but w którym da się raczej siedzieć, niż chodzić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam właśnie takie megawysokie buty - sandałki (zakładam je, gdy wiem, że będę cały czas siedzieć :P ) i kozaki - to właśnie o nich pisałam w tym poście. Już dwa razy spadłam przez nie ze schodów :(
      Szpiczaste noski (takie, jak w tym zielonym bucie np.) też mi się nie podobają - wolę pantofelki zakończone okrągło, jakoś w nich lepiej wygląda stopa. A tak w ogóle to najlepsze na świecie są baleriny :)))

      Usuń
    2. Bo siedzi się w nich dobrze. Noga nie opiera się na krawędzi krzesła i krew lepiej krąży. :D Też kiedyś zaliczyłam potknięcie w kozaczkach na obcasie, na nieoświetlonych schodach, kolano do dzisiaj się odzywa... :) Noski są dobre jak się ma małe stopy i nosi portki z szeroką nogawką, albo długą suknię. Chudziutkie nogi, mini, większe stopy, plus taki but i panienka zaczyna przypominać czaplę. Baleriny są najbardziej uniwersalne. :)

      Usuń
    3. Najbardziej uniwersalne, wygodne i w dodatku ładne - oby moda na nie trwała przez następne 100 lat :D

      Usuń
  3. Masz rację, wyglądają na niesamowicie niewygodne, zwłaszcza te na fragmentach obrazów - stopa jest tak dziwnie wygięta, brrr. Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, uwielbiam buty na obcasach i tylko takie toleruję - to w chwili, gdy założę płaskie źle się czuję, stopy mnie bolą, a przy tym czuję się taka... rozczłapana:) Ale tych z dawnych epok bym nie założyła! Drewniane? O nie, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest to, że te kobiety nie przypuszczały pewnie, jak niewygodne buty noszą. A wyobraź sobie ucieczkę w takich strasznych pantofelkach przed jakimś nieproszonym wielbicielem. Nie dziwię się, że Kopciuszek, uciekając odrzuciła jeden z butów :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.