11 maja 2017

Powrót do Thornfield / paljowa suknia dzienna z lat 1840.



"Nie wiem, czy była pogoda, czy słota; idąc ścieżką nie patrzałam ani na niebo, ani na ziemię; serce moje przeszło w oczy, a oczy moje tkwiły w nim"
Ch. Bronte, Jane Eyre.

Kolor paille, paljowy, czyli w odcieniu świeżego masła lub słomy, jak opisywali go ludzie połowy XIX wieku był ówcześnie dość modną barwą, dlatego gdy dwa lata temu zobaczyłam delikatny, bawełniano-jedwabny batyst tej barwy, od razu ujrzałam go jako suknię z lat 1840, o, tę. Zdobienie stanika z podłużnych marszczeń w kształcie litery V jest właściwie jedyną ekstrawagancją mojej wersji tej dziennej sukni, czyniąc ją jednocześnie bardzo typową dla lat 40. i na tyle skromną, aby mogła ją nosić osoba pokroju powieściowej Jane Eyre. Dobierając dodatki i otoczenie sukni, myślałam o czasie, który Jane spędziła w Thornfield Hall po oświadczynach Rochestera. Mogła wtedy porzucić już ciemne stroje guwernantki, zachowując jednocześnie swój skromny styl. Sukienkę dopełniają: mały fanszonik, kołnierzyk, broszka i sekretnik, który nosiłam w tym samym miejscu jesienią, do innej sukienki z tego okresu.
Zimny maj, kolejny długi miesiąc bez słońca, za to z wiatrem, deszczem i śniegiem przywołał we mnie jesienne nastroje i chęć odwiedzin jednego z moich ulubionych miejsc. Piknik tego dnia, w takim miejscu wydawał się niezwykłym oksymoronem. Gdy po krótkim spacerze rozkładałam na pozostałych z jesieni liściach koc, a na nim naczynia i historyczne przekąski; gdy jedliśmy je skostniałymi z zimna rękami, zupełnie ignorując porywisty wiatr, czułam się jak w powieści - czy tak mógłby wyglądać piknik sióstr Bronte, wśród wrzosów i skał?


ENGLISH: The gown, I present here is inspired by MET 1842 dress. I made it very simple with only one decoration - V shaped pleats in the front part of the bodice to achieve "plain Jane" look and also to give myself an opportunity to decorate the gown with more accessories than I usually do. The gown is made of thin, cotton / silk blend lawn. The main stiches are machine sewn and the rest is by hand. Although the may this year is freezing cold and dark here, in Poland and the mood is closer to November late autumn than sunny and joyous spring, I decided to go for a walk and to organize very little pinic anyway. It is my favourite place for autumn walks so with matching weather and completely contrast activities it made the day seem to be surreal a bit. Would it be the way, Bronte novels characters spent their may days?

12 komentarzy:

  1. Och, lata 40-te XIX wieku, ale się za nimi stęskniłam! Piękna jest Twoja suknia, przepięknie Ci w tym kolorze! I bardzo podoba mi się Twoja szydełkowa (?) ozdoba we włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o Tobie, wrzucając te zdjęcia :D A wiesz, że ta szydełkowa ozdoba to serwetka z targu staroci? xD Miała odpowiedni kolor i kształt i wystarczyło tylko trochę przymarszczyć i gdzieniegdzie popodszywać :P

      Usuń
  2. Jak Ci się szyje i nosi ten batyst - znaczy czy jest kłopotliwy, czy przyjazny dla użytkownika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po koszmarze z szyciem satyny batyst był bajeczny w obsłudze <3 Nosi się dobrze, tylko trzeba uważać, żeby nie przydepnąć i nie podrzeć rąbka, no i strasznie się mnie, jak wszystkie tego typu materiały. Ale za to jest lekki i przyjemny :)

      Usuń
  3. Mi ten kolor zamiast z Jane Eyre będzie już zawsze kojarzył się z inną z moich ukochanych bohaterek literackich, mianowicie z Margaret Hale. To w sukni tego koloru, z kwiatami granatu we włosach, w Londynie przyjmowała na kolacji pana Throntona (mam nadzieję, że nie pomyliłam pisowni nazwiska :p )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, Północ i Południe! Uwielbiam! <3 <3 W sumie ciekawe, jak wyglądają kwiaty granatu i czy pasowałyby do tej sukienki ;)

      Usuń
  4. Faktycznie, nastrój na pikniku iście jesienny i bardzo w klimacie powieści - chyba znów będę musiała ją odświeżyć (nigdy za wiele "Jane Eyre" :D)
    A w kolorze sukni bardzo Ci do twarzy, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! I akurat, jak zdążyłam się przyzwyczaić do chłodu, nagle zrobiły się upały! XD Teraz ten piknik wyglądałby inaczej :P

      Usuń
  5. Genialny kolor. A stanik jest cudowny O_o

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś niewiarygodna !!!! COŚ pięknego, wyglądasz jak z obrazu. Podziwiam Twoje umiejętności i pasję :))))))))). A piknik - iście angielski to po prostu dzieło sztuki :)))) Pozdrawiam - Margot :))))0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety! Dziękuję! Choć to bardziej samozaparcie, niż umiejętności :P

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.