1 września 2017

Lasy, skały i jaskinie / wyprawa w roku 1845


Wczesna jesień 1845. Grupka poetów, szukając inspiracji i niezwykłych przeżyć wybiera się w górską wędrówkę wśród skał i lasów, niosąc przy sobie wszystko, co pozwoli im przetrwać kilka najbliższych dni...

Early autumn 1845. The group of poets goes into the wild in search of inspiration, passion and danger. They will be sleeping in forests and living between the rocks with only few things they have with them - and none of these is modern.


Szykując wyprawę, inspirowałam się podobną wyprawą w Alpy, którą w latach 1830/40 odbył nasz dandys i poeta - Juliusz Słowacki wraz z Marią Wodzińską i jeszcze kilkoma osobami. Wszystko, co było mi potrzebne do życia miałam ze sobą w koszu na plecach - grube, wełniane koce do spania, świeczki do oświetlenia nocy, jedzenie (suchary, wędzone mięso, ser) i wodę. Na każdego przypadały 3 litry w manierkach, co jak się potem okazało, było zbyt małą ilością płynów na taki upał.

Preparing the wandering I was much inspired by the original one, that took place in late 1830s, when polish dandy and poet Julius Słowacki with his muse Maria Wodzińska and friends decided to go into Swiss Alps. All the necessary items I had with me in the basket on my back. There were woolen blankets for sleep, beeswax candles to make the light, some food (bisquits, smoked meat and cheese) and water. Everyone had 3 pints of water in canteen, what unfortunately appeared to be too little in the heat...


Strój, który miałam na sobie musiał być przede wszystkim wygodny, no i spełniać historyczne wymogi. A zatem gorset, sznurkowa halka i pończochy. Wierzchnia spódnica i męska koszula to części mojego stroju jeździeckiego, który mogliście oglądać TU. Buty oczywiście powinnam mieć wysokie za kostkę i sznurowane - i mam takie, ale ich podeszwa jest raczej twarda i śliska, no i obcas nie ułatwia sprawy. A że w planach były wspinaczki, wolałam ustąpić trochę historyczności i wybrać inne buty - płaskie, elastyczne i o dobrej przyczepności.

As for my clothes, all I was wearing was accurate and comfy. I was wearing a corset and corded petticoat, and stockings. Woolen skirt and man type of shirt were my old ones, from my riding habit - you could have seen them before HERE. The shoes should be taller and laced with bootstraps - and I have such but the sole is too stiff, too slippy and has a heel so I decided to have another shoes which are better for rock climbing - flats with flexible and adhesive sole.




Gdy niesie się wszystko ze sobą, a jest upał, mniej więcej co godzinę trzeba robić popas. Pierwszy wypadł przy skałach, które są jednym z moich ulubionych miejsc, szczególnie wczesną jesienią. Od kiedy byłam tam ostatni raz, a więc od 10 lat stare ścieżki i miejsca zdążyły już zarosnąć krzewami - czarny bez, owocująca jarzębina, krzewy róży, wysokie nawłocie i pnące jeżyny o słodkich owocach towarzyszyły nam podczas wspinaczki na szczyt.

When one has almost a whole home on his back and there is a heat, frequent stops are inevitable. The first one was on the rocks, which are my favourite ones, especially early autumn. Since the last time I have been there, for 10 years, many things changed: everything was covered in green: elderberry, rowan, wild roses, high goldenrod and sweet blackberries were our companions during climbing on a peak.



Skały były dość strome, z mnóstwem wystających kamieni, za które można się było chwytać lub potknąć. Ostatnią część drogi pokonywałam podwójnie: zdjęłam kosz i najpierw wrzucałam go na skały wyżej, a potem wspinałam się ponad niego, wciągałam go do góry i znów wrzucałam kilka głazów wyżej. Ze szczytu rozciągał się wspaniały widok na lasy ciągnące się aż pod horyzont. 

The rocks were quite steep, with many sharp stones good to hold while climbing. The last part of the way to the peak was so difficult, I had to take off my basket and put it high on the rocks first, then follow and climb higher, next bend down for the basket and put it high on the rocks again... Anyway the views from the peak were breathtaking:


Jak to jest w gorsecie i tylu warstwach? Inaczej, oczywiście. Cały czas trzeba kontrolować spódnicę i to, czy gdzieś nie zahaczyła, za to gorset blokuje możliwość pracowania mięśniami brzucha, więc trzeba być trochę jak pająk i walczyć odnóżami.

Na szczycie skały znajdowała się całkiem spora jaskinia, do której można było wejść stąpając po małym, wąskim występie skalnym nad przepaścią. Przed dalszą wędrówką zdecydowaliśmy, że właśnie tam chcemy spać.
Tymczasem trzeba było jeszcze zbadać leśną okolicę i być może dotrzeć do jednej z kilku małych wsi ukrytych między lasami. Maszerując piaszczystymi ścieżkami przyglądałam się okolicznym, leśnym roślinom i cieszyłam się, że drzewa dają schronienie przed ostrym słońcem.

What is it like to do it in a corset and layers? Quite strange, I would say! At first, one needs to have an eye on the skirt all the time and be careful to not to hook it on a rock. And the corset blocks abs muscles so all a corseted climber can do is to use strength of arms and legs - like a spider!

On a peak of the mountain there was a cave - we got inside stepping on a narrow rock shelf  above the deep abyss. Before going out we decided we will be back there to sleep in the cave. But now, with a few hours of a day left we went back to the forest.




Gdzieś w środku lasu natrafiliśmy na opuszczoną chatę. Strzecha, którą była pokryta zwisała z dachu, pokazując jego konstrukcję. Błękitne okna z przykurzonymi firankami budziły ciekawość, by koniecznie zajrzeć do środka. Zostawiłam więc kosz przy drodze i podeszłam do płotu. Niedaleko była też zamknięta studnia - niestety nieczynna, a przydałaby się, bo wody zaczynało powoli brakować. Przyznam, że gdy stanęłam przed furtką, zrobiło mi się trochę nieswojo i nie zbliżyłam się bardziej do chaty. Zresztą, postanowiliśmy już wracać i rozłożyć się na noc zanim nastanie zmierzch.

Walking few hours deep into a forest we discovered an abandoned hut. The tatched roof had many holes and dusty, blue windows were showing emptiness inside. I was very curious so I left my basket on the path and went closer to the fence. There was closed well there, pity as we needed water so badly! When I touched the wicket, I felt so unpleasantly feared, I left the place and went forward with others.

Idąc leśnymi dróżkami w stronę skał, śledziłam własne ślady na piasku. Po pewnym czasie znikły, ale szłam dalej, bo kto by się tam przejmował śladami. Nie pamiętałam ani tych dorodnych, jagodowych kęp, ani rozlewających się na szerokość dróżek kałuż... Gdy trafiliśmy na ogromną, leśną polanę, było już pewne, że to nie ta droga, że zgubiliśmy się. Do zmierzchu zostało ledwie kilkadziesiąt minut, było prawie pewne, że trzeba będzie się rozłożyć w lesie... Nieopodal opuszczonej chaty. Wierzcie lub nie, nie była to przyjemna perspektywa.

I was looking at my own footprints but soon they disappeared. Who cares, I thought and went forward into the forest. But after a while I noticed, I can`t remember these big berry bushes and the puddle on a path. As we went to the huge meadow, it was certain, we got lost. And because the day was at an end, it was pretty sure, we will have to stay in a forest... With abandoned hut not so far away...


Nikt nie wierzy w duchy i upiory, pod warunkiem że siedzi sobie w środku miasta we własnym mieszkaniu, w mięciutkim fotelu przy elektrycznym świetle. Co innego, gdy znajdzie się sam w ciemnym lesie, bez określonego schronienia, z opuszczonym gospodarstwem kilkaset metrów dalej. Mimo zmęczenia od razu nabrałam sił i kosz już mi nie przeszkadzał. Co więcej, na podstawie kierunków i intuicji wyznaczyłam trasę i poszliśmy dalej, bardzo szybko i bez odpoczynków. Wkrótce znaleźliśmy się na rozdrożu, które wydawało się dziwnie znajome - i tak, na jednej ze ścieżek znów pojawiły się nasze ślady! To teraz szybko dalej, w stronę skał!

Nobody believes ghosts and phantoms - if only one sits in a cosy armchair in a flat lit by electric light, in a middle of the city. It changes a bit when one is alone with no shelter in a strange forest with this creepy hut nearby and a night is falling. I forgot about being tired and the basket seemed to be oddly light as we run lead by my intuition between the paths. On a crossing we finally found our footprints again and run faster to the mountain. We needed to get to the peak before the sun sets.



Zdążyliśmy się wdrapać na szczyt dokładnie w momencie zachodu słońca. Przejście wąskim przesmykiem nad przepaścią, podawanie pakunków, ostatni rzut zwiniętym kocem do jaskini i.. już czerwona kula rozpłynęła się w gasnącym zmierzchu.
W jaskini było nawet bezpiecznie - po ciemku nikt i nic nie było w stanie przedostać się tam po śliskich, zroszonych kamieniach. Ale to działało też w drugą stronę. Do rana byliśmy więźniami jaskini na szczycie skał.

We managed to get to the cave right in a moment of sunset! One of us was inside, the rest was throwing packages for him to catch. Then quick and careful steps on a narrow rock shelf by the abyss and we were inside! 
It was safe there - 100% convinced nobody will get inside during the night - it was just impossible because of the slippy, wet rocks and the abyss. But it was also impossible for us to get out. We were prisoners of the cave until the next day.

Przed całkowitą ciemnością uchroniły nas woskowe świeczki, które na wietrznej skale trudno było zapalić. Przy tej świeczce rozczesałam włosy i pozbyłam się gorsetu. Rozłożyliśmy też nasze legowisko i zjedliśmy kolację. O dziwnie wczesnej porze, bo około 22 świeczka wypaliła się, zostawiając nam tylko światło gwiazd. Nie było nic innego do roboty, jak tylko położyć się spać.

We lit a candle, what was not so simple in the wind and in this weak candlelight I could finally loose and take off my corset and prepare my long hair for the night. We made our beds of the woolen blankets on the rocks and ate the supper. It was still early, ca 10 pm as the candle was over and we were left in the darkness. So we went to sleep watching stars constellations on the sky.
Kolacja w jaskini / Our supper
Noc do świtu była bardzo długa i niewygodna, a sen niespokojny. Przez krótką chwilę śniły mi się nietoperze i dom na wsi. Resztę nocy właściwie czujnie drzemałam, próbując trochę się ogrzać, co przy wietrze przelatującym przez jaskinię na wylot wcale nie było łatwe! Gdzieś w środku nocy poczułam, że powietrze jest bardziej wilgotne, ma drobne kropelki; że wiatr szumi głośniej, a w oddali się błyska. Przez chwilę obawiałam się, że to ktoś wchodzi do jaskini i świeci latarką, ale wyszłam w stronę wylotu jaskini i tylko upewniłam się, że wejście do naszej kryjówki nocą zupełnie nie jest możliwe, a na zewnątrz trwa burza.

The night seemed to be very long, cold and uncomfortable. And the sleep was restless. It was just a while when I dreamt of bats and my greatgrandma`s countryside home. The rest of the night I tried to catch a little warmth and it wasn`t even possible with the wind blowing through the cave (which was the opened one). Suddenly I felt the air seems to be wet, with a little drops. And the wind murmurs, and there are also light flashes like a torch. Anxious about the other people approaching I went to the entrance of the cave and noticed, there is no way anyone can get there - because of the storm.


Gdybyśmy zostali w lesie, bylibyśmy przemoczeni zupełnie, a tak, na naszym szpeju nie spoczęła ani kropla wody. Najgorzej było tuż przed świtem - wcześnie rano było zimno, a wiatr był wręcz przejmujący - przechodził wszystkie koce i warstwy ubrań i przeszkadzał we śnie. Na szczęście szybko przyszedł dzień. Czekanie, aż resztki wczorajszej burzy na skałach przeschną i  będzie można bezpiecznie wyjść wypełniliśmy sobie śniadaniem i ubieraniem się - niezbyt chętnie znów sznurowałam gorset, a włosy na wietrze nie bardzo dały się ułożyć. W końcu udało się wyjść. Wspólnymi siłami przerzuciliśmy wszystkie rzeczy nad przepaścią i zeszliśmy ze skał.

If we stayed in the forest, we would get totally wet for sure! Thanks to the cave, there was not even a raindrop on our things! But the worst part of the night was just before the day started. It was so cold and the wind was piercing to the bones! Luckily the day finally came and we could get up and eat something for breakfast. Waiting for the rocks to dry I could put my corset on, and do my hair in the morning wind. Soon we were able to leave our shelter and move forward.


A to mój dom w jaskini! Z jednej i z drugiej strony była przepaść! / My cave home! The abyss was on both sides.

Tego dnia trzeba było dotrzeć do zamku lasem, a wody już zupełnie brakowało. Na szczęście po godzinie marszu natrafiliśmy na wioskę i tam poratowano nas wodą, napełniając manierki. Dalsza droga okazała się już tylko przyjemnym spacerem z licznymi popasami. Po drodze jadłam rosnące jeżyny, natrafiliśmy też na inne, podobne skałki, ale już bez jaskini. Dzień był przyjemny i ciepły, las dawał cień i chłodne, nieco jesienne powietrze. Szybko dotarliśmy do zamku i jeszcze trochę powłóczyliśmy się po okolicy, zanim nastał czas powrotu do XXI wieku.

We planned to go to the castle hidden behind the forests, and we hoped somebody in a village will get us some water as there were only empty canteens. Fortunately people were kind and gave us water to drink so we could go through the forests and meadows all day. The rest of our wandering was just a pleasand walk - we even found a rock similar to ours but without the cave. The day was warm and pleasant, the shadowy forest smelled early autumn and tasted fresh blackberries picked from the climbers on the path. We got to the castle early afternoon and so the adventure was to an end.


7 komentarzy:

  1. Jak zwykle bardzo inspirujące foty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W wysokich górach jest świetnie, bo jest mnóstwo strumieni do napełniania butelek. Tylko, że tam zwykle nie wolno schodzić ze szlaku, szkoda, choć nic dziwnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, pamiętam to z harcerstwa! Szło się z kubkiem i tylko nabierało ze strumieni *_*

      Usuń
  3. W opuszczonym gospodarstwie mogła panować mroczna atmosfera z powodu duchów byłych właścicieli, którzy nie mogli bądź nie chcieli opuścić tego miejsca.

    Albo tę straszną atmosferę powoduje fakt, że zawsze przyroda zwycięża z ludźmi. Domy zamieszkane zazwyczaj są dbane, ale kiedy ostatni mieszkańcy odchodzą - ich mieszkanie niszczeje.
    Fascynująca jest atmosfera opuszczonych budynków.


    By the way, uwielbiam czytać Twojego bloga. Interesuje mnie też XIX i XVIII wiek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź, wolę nawet o tym nie myśleć, aż skóra cierpnie! :D
      Ale przez firanki było widać, że w środku nie ma mebli za bardzo, więc ktoś się po prostu wyprowadził i porzucił dom...

      Dzięki :)

      Usuń
  4. Być może zainteresuje cię historia opisana na moim blogu.Czas akcji: 1900 rok.
    https://morderstwo-w-hotelu.blogspot.com/
    Proszę, zajrzyj.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.