17 lipca 2013

Jak się malować na kostiumowe spotkania? + Upięcie Margaret Hale

Dzisiaj przybywam do Was po dość długiej nieobecności z nowym, podwójnym (a więc pewnie i długim) postem. Będzie uczesanie, będzie makijaż, będzie inna twarz niż moja :D


Tym razem na zdjęciach zobaczycie moją kuzynkę, Marysię zwaną Koteckiem :) Nie interesuje się ona jakoś bardzo XIX wiekiem, ale podczytuje czasem bloga i zgodziła się wystąpić w dzisiejszym poście :)

Od dawna chodziło za mną odtworzenie upięcia, jakie nosiła w Północy i Południu Margaret Hale. Moje proste włosy musiałabym długo katować lokówką, żeby uzyskać potrzebne loki, a Marysia została nimi obdarzona przez naturę, więc jej włosy dobrze nadawały się do zaprezentowania upięcia :)










Jak widać powyżej, fryzura Margaret to kok z warkoczami i lokami upiętymi z boku głowy. U Marysi koczek wyszedł mniejszy, no i niektóre pasma się potem z niego wyswobodziły, bo moja kuzynka ma włosy krótsze, niż filmowa bohaterka, no i nieco wystopniowane, a to utrudnia prawie każde historyczne / filmowe uczesanie.



                                                                                   Co zrobiłam:                                                                               

  • Wydzieliłam część włosów z boku głowy, a te w tyle spięłam w kucyk.
  • Następnie obie części z boku podzieliłam na dwa pasemka. Te, które były bardziej w tyle zaplotłam w warkocze.
  • Kucyk zwinęłam w koczek i spięłam wsuwkami.
  • Koczek owinęłam dookoła warkoczami, chowając ich końce. Następnie trochę pociągnęłam każde oczko warkoczy, żeby były grubsze i bardziej puszyste.
  • Resztę włosów przy twarzy ostrożnie skręciłam (tak, żeby nie psuć loków) i upięłam przy warkoczach. Te włosy się później wyswobodziły, ale zostawiłam je już tak do zdjęć, bo to bardzo ładnie wyglądało :)

Postanowiłam też pokusić się o makijaż :) 

Margaret Hale jest w filmie bardzo ładnie, delikatnie i naturalnie pomalowana. Myślę, że taki makijaż będzie doskonały do każdej kostiumowej stylizacji, no i na szykujący się zjazd krynolinowy, oczywiście też ;)


Tajemnica takiego makijażu (intryguje mnie on już chyba z rok i tyle też czasu się go sama uczę, a wciąż coś mi się nie podoba! :D ) zawiera się w dwóch słowach: naturalność i minimalizm.

To pierwsze tyczy się wyboru kolorów i wykończenia makijażu:
  • Czas na beże, brązy, róże, fiolety :) Żeby wszystko ładnie wyglądało trzeba je dobrze dobrać do karnacji (jasnej lub ciemnej) i podtonu skóry (ciepły, bardziej beżowy lub chłodny wpadający w róż). To jest chyba najtrudniejsze w tej całej zabawie, ale jeśli odpowiednio dobierzemy kolor, wszystko będzie wyglądało bardzo naturalnie :)
  • Wykończenie również jest ważne, trzeba unikać brokatu i perłowych kosmetyków. Najlepiej jest postawić na produkty matowe lub satynowe.
Minimalizm to druga ważna rzecz w malowaniu się do historycznego kostiumu. Tutaj wszystko jest proste: kosmetyków używamy tylko tam, gdzie są potrzebne, i nigdzie indziej :) Dziewczyna z ładną cerą i naturalnie ciemnymi rzęsami i brwiami może się nie malować w ogóle, albo ewentualnie lekko podkreślić spojrzenie cieniem, dodać trochę różu na policzki i jasnej szminki na usta. Dziewczyny takie, jak ja będą się musiały więcej natrudzić, ale dla końcowego efektu - warto.

Poniżej macie kosmetyki, których używałam (nierzadko mieszając razem jakieś dwa kolory) przy makijażu Marysi:


źródło

Na powyższym gifie dobrze widać, co składa się na makijaż Margaret. Są to dobrze podkreślone brwi, delikatnie zaznaczone rzęsy, ledwie widoczna, brązowa kreska na górnej powiece, trochę różu tamże oraz na policzkach, no i pasująca kolorystycznie szminka.

                                                                                     Czas na malowanie!                                                                  


  • Zaczęłyśmy od nałożenia odrobiny podkładu tam, gdzie skóra naturalnie się czerwieni, a więc w okolice nosa :) Lekkie cienie pod oczami (oglądanie filmów do drugiej w nocy :D ) zakryłam rozświetlającym korektorem, a następnie przypudrowałyśmy całość, żeby nic nie spłynęło.
  • Podkreśliłam lekko brwi brązowym ołówkiem.
  • Całą powiekę pokryłam cielistym, satynowym cieniem, przy samej linii rzęs narysowałam cieniutką kreskę czekoladowym cieniem, a następnie roztarłam ją innym, w kolorze mlecznej czekolady (jaśniejszy i cieplejszy).
  • Wewnętrzny kącik oka trochę rozświetliłam jasnym, prawie białym cieniem i wytuszowałam górne rzęsy (tylko jedna warstwa tuszu, bez użycia zalotki).
  • Na policzki (w centralnej części twarzy i trochę na kości policzkowe) nałożyłam róż i dobrze go roztarłam tak, żeby harmonizował z karnacją.
  • Tym samym różem musnęłam też nieco powieki w ich środkowej części.
  • Usta podkreśliłam dwiema różowymi szminkami - jaśniejszą i ciemniejszą tak, żeby ich kolor ładnie zgrał się z naturalną barwą ust Marysi i różem na policzkach. Aby szminka nie wyglądała jak szminka :P nałożyłam ją tylko na środek ust i wklepałam palcami.
Efekt końcowy było dobrze widać na dwóch poprzednich zdjęciach, ale dam jeszcze jedno:


I jak wyszło? 

Planujecie się pomalować na zjazd? 

A może któraś z Was pojawi się w oryginalnym makijażu z epoki, a nie tylko w takim udającym naturalność? ;)



23 komentarze:

  1. Bardzo fajnie Ci wyszła zarówno fryzura jak i makijaż. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Ale dziwnie się malowało nie-siebie :D Wszystko inaczej!

      Usuń
  2. Ślicznie! Włosy zdecydowanie dla mnie, chociaż same nie mogą się zdecydować, czy się wywijają, czy chcą być proste;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak fajnie :) To może w przyszłości zrobię jeszcze jakieś filmowe lub historyczne upięcia z Marysią dla kręconych / falowanych włosów :)

      Usuń
  3. Uwielbiam notki o takich szczegółach! Twoje makijaże zawsze bardzo mi się podobały, a najbardziej chyba ten "sentymentalny" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, stare dzieje i początki blogowania :D Ten dzisiejszy jest myślę uniwersalny, no i pasuje do naszych dawnych sukienek! :)

      Usuń
  4. Wyszło bardzo ładnie i jedno, i drugie. Jeśli uda mi się przyjechać, to makijaż oczywiście będzie. Próbowałam już podobnego makijażu, tylko zamiast cieni do modelowania oka, używam pudru brązującego, lub różu. Wychodzi bardzo naturalnie, zwłaszcza przy jasnej karnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjedź, przyjedź! :) Ciekawa jestem Twojej wersji makijażu, na pewno ładnie wygląda :)

      Usuń
    2. Jak nie dotrę, zawsze jeszcze mogę wrzucić zdjęcia na fb. Jedno straszliwe "przed" i nieco mniej straszliwe "po". ;)

      Usuń
    3. No mówisz jak ja :D (ale obie wiemy, że to nie prawda)

      Usuń
  5. Otwieram posta... "Ej, to nie jest Porcelana!" :D Ale bardzo ładnie się prezentuje twoja kuzynka (no i ma godną pozazdroszczenia sukienkę ;)). Ech, ja jeszcze nie myślałam ani nad fryzurą, ani nad makijażem... Muszę przeprowadzić próby, korzystając z twoich wskazówek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Ale niespodzianka! :D
      Ta sukienka jest rzeczywiście bardzo ładna, ale krótka. Sięga chyba trochę przed kolano, więc musiałyśmy unikać zdjęć całości ;)

      Usuń
  6. Kuzynka okazała się wdzięczną modelką, wyszło bardzo pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Dużo śmiechu było przy tych zdjęciach :)

      Usuń
  7. Z pewnością przy tym wspaniale się bawiłyście:)))Super!Pozdrawiam Was serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, było dużo śmiechu i strojenia min :D

      Usuń
  8. jaki znazd krynolinowy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już znalazłam o co chodzi :) niestety Castle Party wydrylowało mój budżet i nie dam rady...

      Usuń
    2. Nasz zjazd kostiumowy... Szkoda :( Dasz jakieś zdjęcia z Castle Party na bloga? ;)

      Usuń
  9. No właśnie tak patrzę i myślę sobie "halo, to przecież nie Porcelana!", a dopiero potem widzę, że to Twa kuzynka :) Ogólnie to powiem tak - wybór modelki trafny, bo podobny typ urody. Upięcia w życiu nie udałoby mi się odtworzyć - niestety. Za to z makijażem pokombinuję, chociaż u mnie problem jest taki, że jestem nieprzyzwoicie blada i mam cerę naczynkową, więc rumieńce to u mnie chleb powszedni. KOSZMAR!
    Ogólnie post bardzo mi się podoba i czekam na kolejne - może upięcie w stylu Katarzyny z Placu Waszyngtona? http://www.filmreference.com/images/sjff_03_img1188.jpg
    Piękna fryzura, ale z moim "talentem" to ja jej nigdy nie rozszyfruję :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to upięcie jest bardzo ładne, będę musiała coś z nim pokombinować ;)

      Usuń
  10. Witam,

    Chciałabym Ci bardzo podziękować. Dzięki Tobie moje zainteresowanie dawnymi czasami znacznie wzrosło. Dowiedziałam się mnóstwa wspaniałych i ciekawych rzeczy o ulubionych epokach. Poznałam wiele pięknych filmów i powieści. Znalazłam inne cudowne blogi o podobnej tematyce.

    Być może uważasz, że nie zrobiłaś niczego wielkiego, ale moim zdaniem zrobiłaś bardzo wiele. Jestem Ci za to niezmiernie wdzięczna. Dziękuję. ♥

    Aurelia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że blog stał się dla Ciebie inspiracją :) Może wkrótce założysz własnego?

      Pozdrowienia :*

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.