29 lipca 2013

Spotkanie blogerek kostiumowych w Krakowie (cz. I )

Nareszcie! Po nieśmiałej Pszczynie nareszcie zaczyna nas być więcej, a moje (i nie tylko ;) ) sny o dzieleniu z kimś wspólnej pasji powoli stają się rzeczywistością!


Przez ostatnie dwa dni blogerki kostiumowe (tak ogólnie mówiąc, bo wiadomo, że są wśród nas też i takie, u których szycie kostiumów / stylizacje retro to część tematyki blogów) szalały w Krakowie - tym rokokowym, empirowym, romantycznym, międzywojennym i powojennym :)

Idąc od lewej: 
  • Eleonora Amalia w swojej niesamowitej krynolinie :) Jeden z dwóch najlepszych kostiumów tego dnia! Po tym, co zobaczyłam zaczynam się wahać, czy moja planowana suknia a la Margaret Hale / Blanki Ingram nie zostanie jednak przesunięta w czasie i nie oprze się na takim cudnym stelażu *_*
  • ja - nie popisałam się. Mam moją starą sukienkę regencyjną :P
  • Dorfi w starannie wypracowanej stylizacji retro,
  • Daisy w sukience z lat 20.,
  • Fanturia - jej strój wywołał drugiego dnia małą dyskusję o rękawach w pagodę ;)
  • Nelly - drugi najpiękniejszy kostium tego dnia! Śliczna, kremowa suknia angielska *_* Może nawet i dobrze, że nie szyłam mojej, bo nie wytrzymałaby takiej konkurencji ;)
  • Agata - siostra Nelly :)
  • Fobmróweczka w regencyjnej sukience jednodniowej, a właściwie kilkugodzinnej, bo tyle czasu powstawała :O
  • Ada - nasz gość z Łodzi. Ada zaskoczyła nas wszystkie swoim własnoręcznie uszytym strojem i tym, że zdecydowała się na tak daleką podróż, mimo zaledwie 16 lat :)
  • Trzy dziewczyny ze Szkoły Tańca Jane Austen - Kasia, Ania i Maja.
***

Ale przejdźmy już do samego spotkania. Zebrałyśmy się na rynku i stamtąd poszłyśmy do Galerii Rzemiosła Artystycznego w Muzeum Narodowym. Tam miałyśmy okazję podziwiać nie tylko oryginalne stroje z interesujących nas epok, ale też zachowane meble i przedmioty codziennego użytku. Przez średniowiecze, renesans i barok przeleciałam jak strzała, zatrzymując się na dłużej przy ulubionych epokach, żeby zrobić dla Was (= tych, którzy nie byli) zdjęcia:


Wachlarze XVIII- i XIX-wieczne



Na powyższym zdjęciu macie: osiemnastowieczne zegarki kieszonkowe, puzderka na muszki, butelki i flakony - chciałabym zdobyć gdzieś podobne na moje dawne kosmetyki ;) oraz dziewiętnastowieczny, maleńki serwis (jak dla lalek!).


Z tych czterech zdjęć chcę wszystko! :D Miniaturową klateczkę, śliczne bileciki i karty wizytowe, rożek na kwiaty (czy tak to się zwie?) i podręczny zestaw do szycia.

Na zdjęciu po lewej dziewiętnastowieczny portfel i grzebienie do włosów

                                                                   Zachowane stroje, które widziałyśmy:                                           


Osiemnastowieczne habit
Lekka jak powietrze suknia empirowa i dziewiętnastowieczna chemisette
Trzy suknie z połowy XIX wieku (lata 20. 40. 50. - o ile dobrze pamiętam)
Niesamowicie piękna, haftowana suknia z lat 60. wraz z dodatkami. Zakochałam się w niej i wgapiałam się w nią najdłużej ;)

                                                                      Meble, które widziałyśmy:                                                                                



To coś po prawej to... fortepian! Początkowo wytwarzano je z pudlem rezonansowym w pozycji wertykalnej.



Ten parawan mnie po prostu zachwycił! *_*


Po wizycie w muzeum przyszedł czas na transformację w tamtejszej toalecie. Mały pokój z lustrem i umywalkami zapełnił się gorsetami, halkami, krynoliną Eleonory, sukniami, kapeluszami, wstążkami i wszelakimi dodatkami... zaczęłyśmy się czesać i poprawiać i od tego czasu do końca dnia byłyśmy już w kostiumach. Na ulicach Krakowa i w tramwajach zwracałyśmy uwagę i usłyszałyśmy wiele miłych słów, w szczególności od małych dziewczynek, które chętnie się z nami fotografowały :)

Przyszedł wreszcie czas na piknik. Rozłożyłyśmy się w Parku Jordana tam, gdzie swój piknik miała już Szkoła Tańca Jane Austen i tak razem przyjemnie spędziliśmy czas.


Jadłyśmy przygotowane wcześniej sałatki, ciastka, babeczki i owoce. Moje, współczesne niestety, ale za to dobre babeczki z czekoladą i malinami po długiej podróży i w upale nie prezentowały się już tak dobrze, jak tego samego dnia rano, w domu ;) Od tej pory będą to już zawsze babeczki wojenne - bo wyglądały jak po wojnie :D

Tym razem pogoda była słoneczna (nawet żałowałyśmy, że nie ma choć kilku pszczyńskich chmurek ;) ), więc mogłyśmy zagrać w różne historyczne gry:


  • Game of graces, ochrzczona przez nas "patyczkami" :D była bardzo przyjemna, tak bardzo, że chętnie wykonam kiedyś podobny zestaw w domu. 
  • I wolanta, na którego skusiły się Eleonora i Fobmróweczka.
  • Zatańczyłyśmy też regencyjny taniec, którego szybko nauczyła nas Maja. Było przy tym trochę zabawy, kilka pomyłek i potknięć :D Ja tańczyłam boso po patykach i suchej, skoszonej trawie, bo niestety, ciasnawe pantofelki w taki skwar stały się stanowczo za małe i zaczęły obcierać :/
  • Dorfi zajęła się robótkami. Z podziwem patrzyłam, jak spod jej palców wychodzą kolejne misterne rządki i łączą się w całość z resztą :)
Piknikowałyśmy ładne kilka godzin (dwie? trzy?), a gdy słońce obniżyło się i cień drzewa nie był już tak potrzebny, przeszłyśmy (czy raczej przejechałyśmy tramwajem) na rynek na przejażdżkę dorożką. Nie przypuszczałam nawet, że dorożki mogą być tak wygodne, wygodniejsze niż jakikolwiek samochód, a podróżowanie nimi tak przyjemne! Do ochłodzenia służyły nam dwie parasolki i wachlarze :)


I tak skończył się nasz pierwszy dzień w kostiumach. Fobmróweczka i ja nocowałyśmy u Eleonory i Daisy, czekał nas więc jeszcze wieczór spędzony na miłych rozmowach i przeglądaniu zdjęć :)

A co było dalej przekonacie się w kolejnym poście ;>

22 komentarze:

  1. Dziewczyna bez imienia to Kasia! :D Na razie chyba tylko ty porządnie opisałaś wizytę w muzeum ;) I dzięki za bardzo przyzwoite zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie, normalnie aż się wzruszyłam oglądając Was wszystkie. :) Czekam na następny post! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie jutro, w najgorszym razie w środę :)

      Usuń
  3. Oo, jak na razie chyba jako jedyna dałaś zdjęcia z muzeum! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jako jedyna się na to porwałam :D Choć była taka chwila przy wybieraniu i obróbce, że zaczynałam wątpić :P

      Usuń
    2. Kilka zdjęć z wystaw wrzuciłam tutaj: http://dorfi-wstarymstylu.blogspot.com/2013/07/lambrekiny.html
      Ale wpisy będą tematyczne, więc na resztę trzeba trochę poczekać.

      Usuń
  4. Zdjęcia z muzeun są genialne! Dwie białe suknie rzeczywiście są zachwycające, a parawan- istne cudo! Porcelanko, wiesz, jak bardzo podoba mi się Twoja pastelowa stylizacja! Jak najbardziej możesz ją nosić częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te rzeczy w muzeum były piękne, zawsze zachwyca mnie to, jak misternie są wykonane te dawne przedmioty *_*
      Sukienkę pewnie włożę jeszcze nie raz, ale po tych, które widziałam mam już ochotę na coś nowego ;)

      Usuń
  5. Pudło rezonansowe ;) to tak przy okazji fortepianu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, poprawię jutro jak będę na kompie, telefonowi nie ufam :D

      Usuń
  6. przepiekne zdjęcia! w ogóle gratuluję pomysłu, inwencji, no i że nie kończy się u Was tylko na słowach. :)
    pieknie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, choć podziękowania należą się Eleonorze i Fobmróweczce, bo to one zorganizowały zlot :)

      Usuń
  7. ta biała z lat. 60 to też moja ulubiona :) tylko szkoda, że dali jej jakiś dziwny stelaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, na odpowiedniej krynolinie prezentowała by się pięknie!

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Było :) Ale, moim zdaniem w niedzielę lepiej niż w sobotę :D

      Usuń
  9. Wyglądałyście wszystkie pięknie! Wspaniała wyprawa, przygoda, jak zwał tak zwał. Pięknie! Dziękuję, też za Twoją relację z wystawy:)
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, tak było bardzo miło się spotkać. Może też kiedyś przyjedziesz? :)

      Usuń
  10. Wszystko wygląda wspaniale. Suknie, piknik i muzeum.
    Chciałam bardzo podziękować za zdjęcia z muzeum, bo mogę zobaczyć chociaż odrobinę.
    Hmm... A może i dobrze że nie było mnie w tym muzeum. Jakiś nieszczęsny ochroniarz musiałby mnie odklejać od gablot. :D Aż się serce ściska na widok tych cacuszek. :D
    Może następnym razem... Oby!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że następnym razem wszystko się uda i przyjedziesz! :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.