30 grudnia 2013

Levite - suknia kapłanek wygody i dobrego stylu

Dzisiaj przyjrzymy się z bliska kolejnej osiemnastowiecznej sukni, i to dość tajemniczej...



Jak wiemy, około 1780 roku w modzie osiemnastowiecznej wiele zaczęło się zmieniać - pannier został odesłany do lamusa, zaś popularne stały się suknie lekkie i delikatne, nieprzeładowane ozdobami, ani ciężkimi materiałami - takie, w których można było odbywać swobodne spacery po angielskich ogrodach. Jedną z takich codziennych, niezobowiązujących sukni była właśnie Robe à la Lévite, czyli Lewitka.

Nazwa wzięła się od tego, jakoby krój sukni miał przypominać odzienia starożytnych kapłanów. Lewitka składała się z dwóch zasadniczych części - sukni spodniej, której przód wykonany był zazwyczaj z lepszej jakości materiału, a niekiedy nawet ozdobiony kwiatowym haftem lub kamieniami szlachetnymi, zaś sznurowany tył - ze zwykłego płótna. Nie stanowiło to żadnego problemu, bo obowiązkowym elementem lewitki była druga jej część - lekki płaszczyk z gazy, muślinu, delikatnego jedwabiu lub cienkiej wełny na podszewce z tafty, który narzucano na wierzch.

Lewitka nie obejmowała ściśle figury - z przodu sukienka była nieodcinana w pasie, zaś w tyle przylegała do talii. Taki układ pozwalał ówczesnym kobietom zrezygnować z gorsetu, jeśli tego chciały - jego brak pod lewitką nie był drastycznie widoczny. Sam płaszczyk zaś był bardzo długi, wykończony trenem oraz wyposażony w długie rękawy. Zapinano go pod biustem do pasa, a od pasa w dół jego poły rozchodziły się, ukazując suknię spodnią.


Obrazy autorstwa Jamesa Northcote`a. Pani po prawej ma na sobie dziwaczny zestaw - Chemise a la Reine z lewitkowym / orientalnym płaszczykiem i puszystą chemisette pod szyją. Za to sukienka śpiącej dziewczyny wygląda mi na typową lewitkę (?)



Do lewitek dobierano dodatki - stylizowaną na orientalną, zdobną czasem w chwosty szarfę w pasie i małą, przypominającą worek torebkę do ręki (reticule?), a noszono je nie tylko na co dzień, lecz także, odpowiednio wzbogacone jedwabnym haftem i aplikacjami z kamieni szlachetnych, na bal. 
Moda na takie sukienki utrzymała się jeszcze w latach 90. XVIII wieku.

Niestety, lewitki albo nie były zbyt popularne, albo po prostu wolano portretować się w bardziej "wyjściowych" kreacjach, bo obrazów, zdjęć oryginalnych sukni lub chociaż ilustracji z żurnali w Internecie jak na lekarstwo. Właściwie, to tylko suknia z pierwszego obrazka (dama karmiąca pieska) podpisana była jako Levite. Reszta to moje domysły.

Obie suknie podpisane w Intetrnecie jako tzw. Open Robe. a jednak, z opisu i wyglądu pasują na lewitki! Źródła obrazków: 1, 2, 3.

Lewitek, które ostały się do dziś jest chyba bardzo niewiele, choć źródła podają, że nasze, polskie arystokratki nosiły je chętnie - żmudzka starościna Chodkiewiczowa pod koniec wieku miała ich aż 50 (!), zaś w Puławach przyjęto je równie życzliwie - z wielu okazów figurujących w inwentarzach do dziś zachowały się dwa. Niestety, tylko o nich czytałam - sama nie widziałam ich ani na żywo, ani nie znalazłam żadnego zdjęcia w sieci :(

W czym tkwi problem?
Levite jest bardzo podobna do innej sukni - Robe a la Turque, a także wielu innych, zwanych a la orientale / a la sultane. To, co łączy te sukienki, to płaszczowy krój, różnią się natomiast długością rękawów (suknia orientalna miała rękawy do łokcia, a turecka krótkie, spod których wystawały dłuższe rękawy sukni spodniej) i sposobem rozchodzenia się poł (w sukni tureckiej nie były zapinane aż do pasa, tylko rozchodziły się na boki tuż pod biustem, a w sukniach orientalnych zapięcia w ogóle nie było). 

Cztery portrety kobiet noszących suknie orientalne, autorstwa Élisabeth Vigée Le Brun. Pierwsza od lewej (Louise Marie Adelaide de Bourbon) ma na sobie Robe a la Turque. A pozostałe? Wariacje na tematy orientalne ;) Musimy pamiętać, że suknie były różne i często łączyły kilka obowiązujących trendów. Moda po prostu od zawsze nie daje się zamknąć w schematach :)

Jeszcze inną kwestią pozostają związki Lewitki z tzw. Open Robe. Chwilowo myślałam nawet, że te dwie suknie to jedno i cieszyłam się ze znalezionej polskiej nazwy na Open Robe - niestety, wygląda na to, że to dwie inne, choć bardzo podobne, sądząc po opisie, suknie. Open Robe jest późniejsza - może wywodzi się właśnie z Levite? Jestem tego bardzo ciekawa i będę szukała dalej informacji na ten temat, może kiedyś dojdę to tego, jakie są związki obu sukni i relacje między nimi ;)

A Wam, podobają się Lewitki? Nosiłybyście takie, czy wolicie jednak inne, bardziej dopasowane kroje?


69 komentarzy:

  1. Lewitka to chyba dość skomplikowana suknia, coś w stylu tej okrutnej czerkieskiej. A jednak nawet mi łatwiej odróżnić czerkieską od poloneski niż lewitkę od tureckiej :D A to nie jest tak, że open robe była po prostu odcinana pod biustem, a lewitka gdzieś tak mniej więcej w pasie? No i open robe jest chyba dużo bardziej elegancka, wyjściowa. Chociaż wiadomo - w modzie XVIII niczego nie można być pewnym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to są już te "zaawansowane" tematy, w których można się pogubić, a i informacji mało :D
      Właśnie może tak być, choć ta różowa z obrazka jest podpisana właśnie jako open robe, a zapięcie sięga do pasa... Z drugiej strony lewitki noszono też na bale (te dwie tajemnicze puławskie właśnie podobno są balowe - dlaczego ich nigdzie nie pokażą?)... Myślę, że właśnie moda była i jest tak kreatywną dziedziną, że trudno podporządkować suknie do określonego typu i być tego pewnym na 100%. Osiemnastowieczni szyli, a dzisiejsi historycy mody (i blogerki) mają problem :D

      Usuń
    2. Nie martw się, moda XVIII wieku przy tej antycznej to nic - kiedy czytam jakieś opracowania, mam wrażenie, że ktoś po prostu ubrania i ich nazwy, i połączył na oślep połączył na nowo :D
      W każdym razie sam opis lewitki bardzo mi się podoba i nie miałabym nic przeciwko założeniu takiej sukni! Szkoda tylko, że tych puławskich nie można nigdzie zobaczyć...

      Usuń
    3. Tak, antyczna to już w ogóle kosmos, bo przecież nie zachowały się chyba żadne oryginały! :O Można tylko wnioskować po rzeźbach, które i tak nie wiadomo, czy nie są za młode o paręset lat :D

      Właśnie bardzo żałowałam, że nie ma zdjęć :( Może jak odnowią wreszcie pałac w Puławach, wystawią gdzieś te suknie i wtedy będzie można je zobaczyć? :)

      Usuń
    4. Tylko pojedyncze nitki :D I mnóstwo literatury pisanej przez facetów, którzy nie mieli z modą nic wspólnego :D Ale jest za to wyjątkowo dużo opracowań - przeczytałam ich więcej niż tych o XVIII wieku i czuję, że w mojej głowie jest jedynie niesamowity wręcz mętlik :D Naprawdę nie wiem, jak oni to robią! :D
      Ale wiesz, w internecie pewnie i tak się nie znajdą, jak to w Polsce :)

      Usuń
    5. "Na podstawie nitki zrekonstruuj strój antyczny" - zadanie dla archeologów :D Niewykonalne, ale jednak jakoś to robią. To chyba trochę tak, jak rekonstrukcja języka praindoeuropejskiego - gdy uczyłam się o tym na studiach, wszyscy mówili, że to głupoty, że bajkopisarstwo, bo niby jak można zrekonstruować to, jak kiedyś mówili, ale jednak się da! I może właśnie tak jest też z tymi strojami, archeolodzy i historycy mają pewnie na to jakieś swoje metody ;)

      No tak, ale wtedy będę mogła pojechać do Puław, własnoręcznie pstryknąć im fotki i wrzucić do sieci (np. do tego posta), a to już coś :)

      Usuń
  2. Ja bym dodała jeszcze jedną charakterystyczną cechę: kołnierz. Na wszystkich rycinach podpisanych jako robe levite jest obecny. O, tutaj jest trochę portretów i rycin: http://www.pinterest.com/msnelly1/robe-levite/
    Gabrielle: wydaje mi się, że suknia na której wzorowałyśmy Twoją kremową też była lewitką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemożliwe! Przecież to była klasyczna angielska, zamknięta z przodu, odcięta w pasie, dopasowana z tyłu... co tam kołnierz :D

      Usuń
    2. Hmm, faktycznie na portretach wszystkie mają kołnierz, ale nie pisałam o nim, bo w książkach nic nie było wspomniane o kołnierzu ani w ogóle o jakimkolwiek wykończeniu przy szyi - więc możliwe, że kołnierze jednak były, tylko po prostu nie poświęcono im jakiejś szczególnej uwagi :)

      Usuń
    3. Też się zdziwiłam, ale ten kołnierz i szarfa w pasie pasują. Nawet jeśli to nie lewitka, to suknia mocno nią inspirowana, bo bardzo jest podobna do tych z rycin :)

      Usuń
    4. Jak tak patrzę na ryciny, to poloneski też lubiły mieć takie półokrągłe kołnierze :) Oj, skomplikowane to wszystko :D

      Usuń
    5. Gabrielle, masz może na blogu zdjęcia tej kremowej angielskiej? :)

      W sumie, jak tak patrzę na to od strony praktycznej, to nawet dobrze, że te style tak się mieszały. Dzisiaj możemy bardziej pofantazjować przy szyciu i nie musimy trzymać się jakoś ściśle sztywnych reguł :D

      Usuń
    6. To prawda, w końcu nie trzeba "rozumieć" sukni, żeby ją uszyć - tak będzie piękna, czy nazwiemy ją lewitką, turecką czy może w ogóle czerkieską :D
      To ta: http://2.bp.blogspot.com/-GgSVlU2uSgI/UYylLoytUaI/AAAAAAAABFE/WE09T7HMeK4/s1600/Robe+a+l'anglaise+(19).jpg

      Usuń
    7. Aaa, z obrazu Schalla <3 Śliczna i bardzo rokokowa, tylko właśnie, zawsze myślałam, że to angielka, a teraz, po komentarzu Ms. Nelly zaczynam dostrzegać w niej lewitkowe / tureckie elementy, coś jednak jest na rzeczy... ;)

      Usuń
    8. Faktycznie, ten pas taki bardzo wschodni... aż przywodzi na myśl polski pas szlachecki! :)

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. http://www.youtube.com/watch?v=lrNsmMpvbAk :)

      Usuń
    11. Wyobraźcie sobie tę suknię: http://media-cache-ak0.pinimg.com/236x/b8/49/65/b84965add3163c1da4e157c14b38cee4.jpg w kolorze ecru ze złotymi dodatkami. Podobne, prawda? :)

      Usuń
    12. O kurczę, ale to wszystko zaczyna się składać! Wychodzi na to, że lewitka to "odmiana" sukni angielskiej. Ma zamknięty stanik, ale zazwyczaj nawiązuje stylem/ tkaniną/ kolorystyką do zdobień orientalnych (choć nie zawsze, ta kremowa wydaje się mało egzotyczna, a bardzo rokokowo-klasyczna), ale jej pewnymi wyróżnikami są właśnie szarfa i kołnierz.
      Za to dla tureckiej oprócz orientalnego stylu też charakterystyczne jest przewiązanie w talii szarfą lub pasem (wszystkie 4 obrazy zamieszczone przez Porcelanę), ale przede wszystkim charakterystyczne spięcie pod biustem o kształcie dwóch liter V (jak w zone front).

      Usuń
    13. Podejrzewam, że właśnie moda na suknię angielską była wyjściowa dla wszystkich późniejszych kombinacji orientalnych. Zapięcie o kształcie dwóch liter V jest bardzo charakterystyczne dla sukni tureckiej :)

      Usuń
    14. Myślę, że masz rację, Porcelanko. Suknia angielska, no i może jeszcze poloneska - ja bym pod "wpływ poloneski" podporządkowała jednak te suknie, które składają się także z luźnego płaszczyka.
      A ta ecru z obrazu Schalla to chyba jednak jest angielska, tylko właśnie z wpływami "orientalnymi"- myślę, że nie może być "czystą" lewitką, bo jest zbyt dopasowana, a lewitki z natury swojej miały być luźne (w końcu nie trzeba było nosić pod nimi gorsetów) :)
      Porcelana - ta piosenka Kaczmarskiego jest genialna :D

      Usuń
    15. Właśnie, suknie francuska, angielska i poloneska to trzy najważniejsze, a reszta opiera się na ich kroju mniej lub bardziej, zmieniając detale :) Francuska była najmniej modyfikowana, ale to chyba dlatego, że jest z nich wszystkich najstarsza i sama przechodziła już ewolucję ;)

      Prawda? Świetna jest :D

      Usuń
  3. Gdzież to ja dzisiaj trafiłem... ale jednak ocenię te piękne suknie swoim męskim okiem.
    Lubię jak materiał ciągnie się po ziemi za człowiekiem, dodaje to majestatu, ale i przedziwnej lekkości.
    Nie miałbym nic przeciwko takim sukniom na ulicach... tylko pewnie materiał by miał, widząc chodniki, asfalt i dziurawą podłogę w autobusie.
    Portrety zaś są strasznie nie twarzowe... w sumie nie podobają mi się.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w moich skromnych progach, Królu Noldorów :) Czyżbyś trafił tu przez jakiś post, w którym była mowa o Władcy? :D

      Materiał na pewno by miał, choć z drugiej strony - w XVIII wieku pewnie co jakiś czas wymieniano tę podszewkę z tafty pod trenem.

      Na prawdę? Te autorstwa Vigee - Lebrun podobają mi się, w ogóle lubię jej malarstwo. Za to te malowane przez Jamesa Northcote`a faktycznie jakieś takie niezbyt ładne. Ale za to są na nich lewitki ;)

      Usuń
    2. Co do portretów... pięknie namalowane suknie, ale kapelusze z tymi facjatami jakieś takie... nijakie.
      Trafiłem tu oczywiście z powodu męskich strojów z XIX wieku, w którym siedzę po uszy. I przejrzałem chyba już cały blog... wiele wartościowych rzeczy. Gratuluję!
      Królem Noldorów nie jestem... Noldor to moje przezwisko od zamierzhcłych czasów, zaś Król... z nieco późniejszych.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Widać nazwy potrafią być mylące :D

      Dlaczego ich twarze wydają Ci się nijakie? To malarstwo podlega pewnym konwencjom, które mogą mieć wpływ na takie postrzeganie przedstawionych postaci, ale nie jest chyba aż tak źle, co?

      Planujesz może uszycie własnego kostiumu? Te z XIX wieku są bardzo twarzowe :)

      Usuń
    4. Te twarze mi się po prostu nie podobają. Ładnie są namalowane, ale nie powiedziałbym, że te kobiety są urodziwe.
      Ja niestety nie szyję, chcoiaz bym chciał. Zasadniczo teoretyzuje, dowiaduje się o ubiorze i czasami praktykuje noszenie,

      Usuń
    5. Rozumiem. Po prostu wzorzec piękna kobiecego końca XVIII wieku Ci nie odpowiada. Myślę, że wiele osób również wolałoby współczesne piękno, które chyba najlepiej wyrażają modelki o ciekawych, niestandardowych rysach twarzy.

      "Czasami praktykuję noszenie"? :D

      Usuń
  4. Bardzo śliczne suknie, właściwie zaczęły już przypominać trochę te które są na początku XIX wieku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chyba przez to, że są takie lekkie i węższe...

      Usuń
  5. W życiu nie wpadłabym na to, że nazwa tej sukni pochodzi od żydowskich kapłanów - lewitów, ani tym bardziej, że była wzorowana na ich stroju. :-O W ogóle ciekawe skąd się wzięły te orientalne/bliskowschodnie inspiracje w modzie, w tamtym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W XVIII wieku w ogóle modny był orientalizm - i w sztuce, i w meblach, i w strojach :) Może wiązało się to z ekspansją kolonijną? Chociaż Turcja... Chyba podałaś mi gotowy pomysł na kolejny post :D Dodam go do listy :)

      Usuń
  6. Ciekawie to opisałaś, do tego idealnie dobrane portrety, szczególnie podobają mi się te malowane przez panią Lebrun.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Lebrun miała talent do portretów, też bardzo je lubię :)

      Usuń
  7. ja ani trochę nie żałuje, ze lewitki pojawiły się i zaraz znikły - nie podobaja mi się (mało kobiece wg mnie)
    |Ale gratuluję wielkiej wnikliwości w temat mody XVIII w - bardzo podobaja mi sie Twoje "XVIII wieczne posty"
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie? Na pewno były wygodne, a to ogromna zaleta dla kobiet, które do innych sukni obowiązkowo musiały sznurować się w gorsecie ;)

      Dziękuję. Za tydzień będzie coś o modzie męskiej :)

      Usuń
    2. ja rozumiem spojrzenie kobiet -ok, ale spojrzenie panów jest jednak inne - estetyka no i to coś (......) - własnie ten gorset między innymi - to to coś(!)
      ale rozumiem, rozumiem Was, drogie Panie
      już się cieszę na ten post za tydzień :) czy będzie o XVIIIw?

      Usuń
    3. Hmm, a jakie suknie (męskim okiem) mają w sobie to coś? ;) Pewnie regencyjne z początku XIX wieku nie byłyby w męskim guście? A krynoliny? No i które z XVIII wieku? Ciekawi mnie to, jak męskie oczy postrzegają te wszystkie falbanki, kokardki i fatałaszki.

      Tak, będzie II część posta o modzie męskiej w XVIII wieku - tym razem będzie o dodatkach :)

      Usuń
    4. nie reprezentuję całego kręgu "męskiej widowni" sukien XVIII wiecznych , mogę wyrazić swoją opinię w nadziei, że jestem wyrazicielem wiekszej części męskiego audytorium postrzegania XVIII wiecznych dam - a więc 1. zdecydowanie robe a la francaise (+ cała otoczka)- potem długo nic, ale potem polonezka, no i regencyjna, ale to jednak dalej,
      a więc czekam niecierpliwie na ten post, zresztą czytam Twoje wszystkie z zapartym tchem

      Usuń
    5. A ja akurat właśnie za francuską nie przepadam :D Zbyt kanciasta... Najbardziej lubię angielską, poloneskę i chemise a la reine :) A ostatnio zaczęłam skłaniać się też ku tzw. round gown z lat 90. XVIII w.
      Gdybyś prowadził bloga, mógłbyś napisać post o sukniach (Twój ranking) i o tym, co w której Ci się podoba, a co nie. To byłoby ciekawe, tym bardziej, że mało jest mężczyzn, interesujących się dawną modą i przez to my, blogerki właściwie nie mamy pojęcia, co mogłoby się Wam podobać. Po reakcjach na jednym z letnich pikników wywnioskowałyśmy, że szalejecie za poloneskami, a na drugim miejscu lubicie rozłożyste krynoliny - nie dziwota, skoro obie suknie podkreślają wąską talię, no a poloneska w dodatku kusi odkrytymi kostkami i dekoltem :D

      Usuń
    6. no masz! czytasz w moich myślach, co też mi się podoba w XVIII modzie damskiej,
      wiem , że francuska Ci nie leży (bo czytam Twój blog i komentarze), ale każdy ma prawo do "lubienia" lub nie
      a blog? hm... mam przy Tobie i Gabrielle znikomą wiedze, wręcz uczę się od Was pojmowania szczegółów tej fascynujacej mody, co miałbym oprócz rankingu i mojej oceny więcej napisać? hm.. ale na pocztę, czemu nie, mogę Ci szerzej opisac moje "pojmowanie" :)

      Usuń
    7. Napisz, chętnie poczytam :)

      Usuń
    8. marquis18louis@gmail.com - jakby co :)

      Usuń
  8. Dzięki za ten post! Jak zawsze wszystko mi się miesza i lubię takie zestawienia i porównania, bo to sporo rozjaśnia, a naprawdę wszystko dobrze opisałaś;) Najbardziej bawi mnie to, że te wszystkie wyznaczniki o których można przeczytać, są względne.. tzn. wiele z tych sukni różni się drobiazgami i jego obecność lub brak przyczynia się do stworzenia odrębnej nazwy. Ale co najzabawniejsze (wg mnie)- skoro różnią się szczegółami, to powinna być jakaś konsekwencja nazewnictwa w odniesieniu do konkretnych typów, podczas gdy okazuje się, że suknia podpisana jako "lewitka", czy "orientalna" jest pozbawiona owego detalu, który ma być jej cechą charakterystyczną. Przykład: American Duchess tak samo podaje jako główny wyróżnik sukni tureckiej krótki rękaw sukni wierzchniej, spod którego wystaje suknia spodnia, a na zamieszczonym też przez Ciebie obrazie Lebrun: http://4.bp.blogspot.com/-Mh0kagKnNEM/USpnOFfxKUI/AAAAAAABbR4/_V2WumtyO8M/s640/Louise+Elisabeth+Vig%C3%A9e-Lebrun+%28French+artist,+1755-1842%29+Marquise+de+Aguessenau+wearing+a+robe+a+la+turque+1789.jpg widoczną suknię nazywa turecką. Wszystko pięknie, ale jednak rękaw się nie zgadza. I sama podsumowuje, że zdarzały się odstępstwa, a wtedy rozróżnienia staje się raczej kwestią intuicji.. trzeba wziąć pod uwagę kolor, styl, rodzaj użytej tkaniny. O lewitce pisze, że jej cechą charakterystyczną jest przewiązanie w talii szarfą (korzystałam z tego posta: http://4.bp.blogspot.com/-Mh0kagKnNEM/USpnOFfxKUI/AAAAAAABbR4/_V2WumtyO8M/s640/Louise+Elisabeth+Vig%C3%A9e-Lebrun+%28French+artist,+1755-1842%29+Marquise+de+Aguessenau+wearing+a+robe+a+la+turque+1789.jpg), ale z drugiej strony tej szarfy często brak (choćby w zamieszczonym przez Ciebie przykładzie fashion plate damy z pieskiem), więc co wtedy zostaje jako podstawa do wnioskowania o rodzaju sukni? Tutaj bardziej trafna od spostrzeżenia nt szarfy AD wydaje mi się intuicja Nelly a propos kołnierza, bo faktycznie jest prawie na wszystkich obrazach/obrazkach przedstawiających lewitki. A tak na koniec (wg spostrzeżeń American Duchess) wychodziłoby, że ostatnie 4 zaprezentowane przez Ciebie portrety przedstawiają jednak panie w sukniach tureckich. Więc zostaje nierozwiązana sprawa sukni orientalnej i open robe. Co do drugiej - poddaje się, a pierwsza powinna mieć rękaw do łokcia? I oczywiście zdobienia/motywy świadczące o inspirowaniu się wschodem? Trafiłam na to: http://demodecouture.com/wordpress/wp-contents/uploads/2013/08/jenthompson.jpg ale nie wiem, czy można ją nazwać suknią orientalną. Ale na pewno jest dość unikatowa, nie można tylko powiedzieć, że wygodna, bo widać, że opiera się na solidnym stelażu i ma długi tren (przepraszam za tak rozwleką wypowiedź, ale zaintrygowałaś mnie i zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, przedostatni link jest błędny, chodzi o tę notkę AD: http://americanduchess.blogspot.com/2013/03/the-many-types-of-late-18th-century.html

      Usuń
    2. Tak, te wyznaczniki są właśnie chyba tylko dla nas - współczesnych. Osiemnastowieczni na pewno tak tego nie postrzegali, nie stawiali tak ostrych granic, tylko swobodnie mieszali style, jak im się podobało i nazywali te suknie, jak im akurat przypasowało ;)
      Kreacje z obrazów Lebrun faktycznie są tureckie, tylko ten rękaw by się u nich nie zgadzał... Motywy wschodnie w dodatkach (nakrycie głowy, szarfa) i zdobieniach na pewno wskazują na ten typ sukienek.

      Ta suknia faktycznie jest niezwykła, łączy w sobie cechy orientalne i obfitość stroju dworskiego. Myślę, że można nazwać ją orientalną, choć właśnie trzeba mieć na uwadze jej niezwykłość :)

      Usuń
    3. To prawda, na pewno to suknia dworska, znalazłam nawet dowód, że istniało coś takiego jak suknie dworskie orientalne i tureckie (wcześniej jakoś mi się wydawało, że występują raczej jako codzienne, a na pewno nie wyjątkowo wytworne). A co do open robe zrobiłam wczoraj szybki research i jest to po prostu suknia regencyjna, która w swojej najbardziej powszechnej wersji występowała w tej formie: http://media-cache-cd0.pinimg.com/736x/8f/13/bb/8f13bb525ff3672e6a85698224dda3ad.jpg
      Lekkiego płaszcza nakładanego na suknię (może to mógłby być ten związek z lewitką, który podejrzewałaś?), tak jak trafnie zauważyła Gabrielle, odcinaną pod biustem właśnie przez spinany/związywany w tym miejscu płaszczyk, który z przodu miał najczęściej postać cienkiego paska, rzadziej zakrywał cały biust, a ten przykład, gdzie sięgał do pasa, który znalazłaś, jest chyba jednym z nielicznych. Dekolt wyglądał różnie, mógł być zakryty (jak powyżej}, sukienka schodziła się lub była uformowana na krzyż, albo odsłonięty jak na tym portrecie Pauliny Bonaparte: http://1812romance.files.wordpress.com/2012/09/lfev08.jpg
      A tutaj jeszcze więcej przykładów:
      www.pinterest.com/festiveattyre/1790-s-open-robes/
      http://www.pinterest.com/search/pins/?q=open%20robe
      (w tym drugim nie wszystkie to "open robes" w sensie określenia rodzaju sukni, wydaje mi się, że open robe potocznie nazywane są też poloneski i wszystkie inne rodzaje sukni, która mają otwarty stanik, a może chodzi o coś innego?)

      Usuń
    4. Też nie przypuszczałam, że suknie orientalne mogą istnieć też w wariancie dworskim! Z wytwornością zawsze jednak bardziej kojarzy się suknia francuska na grand pannier.
      Właśnie ten krój płaszczowy jest tu podobieństwem. Może open robe ewoluowała z lewitki poprzez redukcję tego płaszczyka z przodu?

      Piękne są te open robes, chyba założę sobie konto na pintereście (a tak długo się opierałam!). Z tymi poloneskami może chodzi o to, że wierzchnia warstwa sukni jest otwarta i ukazuje tę spodnią..?

      Usuń
    5. Oj, mi też! Zawsze się zastanawiałam, czy coś się nie zachowało z tych najbardziej wytwornych i pompatycznych, szczególnie chodzi mi o te z portretów Marii Antoniny (i czy w ogóle zachowały się jakieś jej suknie? Do tej pory widziałam chyba tylko jedną, ale jestem słabo zorientowana): http://4.bp.blogspot.com/-LbAn5bd2Nf0/T0MymY37HBI/AAAAAAAARbI/yTWlQLwix08/s640/marie_antoinette_1778-1779.jpg
      http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/02/Marie-Antoinette%3B_koningin_der_Fransen.jpg
      Są tak fantazyjne i tak przytłaczają ilością zdobień, że wydają się wręcz nierzeczywiste, nie mogę sobie ich wyobrazić jako "niemalowanych";)
      Co do ewolucji lewitki w open robe to myślę, że mogło tak być.. tak w zasadzie ta najbardziej znana, "zwykła" biała suknia regencyjna wydaje się kolejnym uproszczeniem open robe, ale ona, zdaje się, była modna już wcześniej.. to wszystko dość zagmatwane:) Te dworskie: orientalna i turecka, które znalazłam, nawet jak na francuskie są wyjątkowo dziwaczne;)
      http://4.bp.blogspot.com/-LujuZLL-c1U/UmQGLlnFTCI/AAAAAAAAHsM/SP3BJZ0iJmI/s1600/169-0004-117.jpg
      http://3.bp.blogspot.com/-jPmWdsHY68s/UmpnVAPGTWI/AAAAAAAAHts/DC8ZP6eUm5k/s1600/169-0004-125.jpg

      Usuń
    6. Serio? Ja nie widziałam żadnej, bo byłam święcie przekonana, że nic się nie zachowało (Antonia Fraser pisała o odnalezionej szpilce pod podłogą). Aż z ciekawości poszukam :)
      Właśnie mnie też trudno wyobrazić je sobie na żywo. Zastanawiam się, ile taka suknia musiała ważyć... Trudno nie dziwić się MA, że po takich bogatych kreacjach wylansowała leciutką chemise.

      Z orientalnych ta druga podoba mi się bardziej, choć trudno nie ulec wrażeniu, że w tych sukniach jest wszystkiego za dużo...

      Usuń
    7. Tu jest ta suknia dworska MA w Royal Ontario Museum (jeśli podpisy nie kłamią): http://www.velvethighway.com/joomla/index.php?option=com_content&task=view&id=111&Itemid=86&limit=1&limitstart=1
      Ale sama widzisz, że w porównaniu do tych z obrazów ta prezentuje się dość skromnie i mało efektownie:D Z obrazowych widziałam tylko rekonstrukcje, a i tak pannier nie jest tak duży:
      http://i81.servimg.com/u/f81/12/11/41/74/dsc_5315.jpg
      http://media-cache-ec0.pinimg.com/originals/40/17/2f/40172fd79d4b0896370949e301e883ce.jpg
      W tych orientalnych zdecydowanie wszystkiego jest za dużo:D! Nie bardzo mogę je sobie wyobrazić w rzeczywistości, zresztą często mam wrażenie, że rysunki i obrazy mogły być trochę przesadzone, ale trudno to dzisiaj zweryfikować;)

      Usuń
    8. Faktycznie to może być suknia MA. Tak, jak na obrazie wszystkiego jest za dużo, tak w tej oryginalnej wersji kreacja ładnie wygląda.Te haftowane kokardki bardzo przyciągają wzrok :)
      Rekonstrukcje są już bardziej zbliżone do rysunków, ale właśnie: aż kipią bogactwem.

      Możliwe, że są przesadzone. Ilustracje z żurnali na pewno, a obrazy... Może w celu propagandowym malarz zwiększał objętość i ilość dodatków w sukni? Wiadomo, że każdy monarcha, szczególnie w dobie absolutyzmu, chciał prezentować się "na bogato" :D

      Usuń
  9. To teraz w modzie lewitacja będzie?
    Jak dla mnie ta suknia to po prostu płaszcz w różnych "konstelacjach wykrojowych". ta pani która karmi pieska ma tył lewitki wyprofilowany a niektóre, te już z końca XVIII wieku mają nowsze, modniejsze cięcia - tak przynajmniej mi sie wydaje. Open robe czyli suknia otwarta to chyba ta sama suknia z modyfikacjami, myśle też, że terminologia , nazewnictwo zmieniało się wraz z rozwojem mody, tworzeniem nowych kształtów kobiecych.
    Orędowniczką orientalizmu w sukniach była Izabela Czartoryska, zresztą kto jak kto ale ona znała sie na modzie jak mało kto i miała odwagę eksprymentować z modą, zresztą projektowała stroje dla swoich gosci z okazji urzadzanych fet. Z tego co pamietam także zapedzała sie w goscinne progi haremu sultana gdzie mogła podziwiać stroje odalisek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lewitować, to tylko w lewitkach :D
      Tak, lewitki i inne tego typu suknie są właśnie kroju płaszczowego. I, oczywiście ich krój i wygląd zmieniał się wraz z czasem, dostosowywał do obowiązujących wymogów sylwetki. Suknia otwarta mogłaby chyba pochodzić z ewolucji tych orientalnych typów. Nie jestem tego całkiem pewna, ale patrząc logicznie, na to by wychodziło :)

      Księżna Izabela była w ogóle kobietą odważną i niezwykle czynną. Trendsetterka, powiedzielibyśmy dzisiaj :)

      Usuń
  10. A ja myślę, że to indywidualna kwestia tego co komu pasuje. Lewitki na niektórych paniach prezentowały się bardzo ładnie, jak na przykład na dwóch pierwszych obrazkach, a inne kobiety po prostu wyglądały w tym źle albo dziwacznie. Taka sama zależność jak w dzisiejszej modzie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, każda musiała (i musi ;) ) w obowiązującej modzie po prostu odnaleźć to, co jej pasowało, a nie ślepo naśladować trendy ;)

      Usuń
  11. Kołnierze doprowadzałyby mnie do szalu, jestem za dekoltem :)
    Wspaniały post i pouczające komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Też nie przepadam za kołnierzami, te w płaszczach zimowych przy wietrze uderzają jak okiennice i potem mam na nich błyszczyk, który wcześniej był na ustach :D

      Usuń
  12. Odniosię się na końcu, aby łatwiej trafić. Ciekawa dyskusja pomiędzy Louis August a Porcelaną. Chętnie bym zobaczył zestawienie tych sukni i sam pokusiłbym się o ranking. Dopiero stawiam peirwsze kroki, wiec wszystkiego jeszcze nie kojarzę.
    Mam jednak inne zdanie. Lewitki są bardzo ładne... zaś gorsety nie zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zrób własny ranking (masz bloga?), albo napisz mi w mailu :) Bardzo mnie ciekawi męskie spojrzenie na kostiumy, i to nie tylko suknie, ale też fraki i szustokory / habit :)

      Usuń
    2. Blog posiadam. Chętnie zrobię ranking. Łatwiej mi rozprawiać o męskich strojach, choć do przełomu XVIII/XIX wieku doszedłem dopiero dzięki twojemu blogowi. Najwiecej wiem o schyłku XIX. A co do sukień... musiałbym wszystkie najpierw poznać, zobaczyć jak wyglądają, bo większosci zwyczajnie nie kojarzę, nie mówiąc już w ogóle o ich rozpoznawaniu między sobą. Musze się najpierw trochę dokształcić, co do wyglądu.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. W takim razie wpadnę na bloga.
      Schyłek XIX wieku jeszcze nie dla mnie. "Jeszcze", bo coraz częściej nieśmiało zerkam w tamtą stronę, może kiedyś się do niego przekonam ;)

      O sukniach piszę co jakiś czas na blogu, także zapraszam do częstszych odwiedzin :)

      Usuń
    4. udało mi się napisać pierwszą część. takie ocenianie nawet mi się podoba.

      Usuń
    5. W takim razie idę zerknąć.

      Usuń
  13. Znaczy, podkreślające plecy, zdobne z przodu , zapięcie podkreślające górę, nie dół, orientalne wzory? Ten krój byłby idealny dla mojej figury i gustu! Hm, z pewnością jest wspaniałym świadectwem zwycięstwa codziennej wygody nad dawną, "sztywną" modą, ale jakoś nie mogę odżałować gorsetów (ówczesne panie pewnie by się ze mną nie zgodziły).
    Ale żeby nazywać krój inaczej tylko z powodu długości rękawa i wysokości lub braku zapięcia płaszcza? Niektórzy lubią sobie ubogacać życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szczególnie osiemnastowieczni :D Jakoś nie wiem dlaczego, ale w XIX wieku nie było już aż tylu nazw dla różnych wariantów sukni...

      Gorsety były cały czas, nawet na początku XIX wieku, gdy suknie rozszerzały się właściwie już od biustu. Lewitki dawały tylko możliwość rezygnacji z gorsetu (na jeden dzień), gdy kobieta z jakichś względów chciała po prostu sobie od niego odpocząć. Też byłoby mi ich żal, gdyby tak całkiem zniknęły, choć wygoda w zamian to była na pewno kusząca propozycja ;)

      Usuń
  14. Na str, 185 książki "Ubiory w Polszcze" Łukasza Gołębiowskiego z 1830 r (rodzaj słownika strojów XVIII i początku XIX w) jest taki opis lewitki:
    /Users/aleksandramarczewska/Desktop/Zrzut ekranu 2017-07-14 o 00.13.11.pdf
    Sporo opisów lewitek jest też w angielskojęzycznej literaturze i pamiętnikach/listach brytyjskich dam XVIII w (levite). Często te opisy różnią się od siebie, ale zazwyczaj pojawia się informacja, że lewitki były wymiennie noszone z poloneskami. A żeby skomplikować sprawę, to były też suknie lewantyńskie (levantine). Trudno było być damą zorientowaną i na czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech, chciałam wrzucić pdf strony 185 Ubiorów w Polszcze, ale nie umiem :(. A jest tam tak napisane:
      "Lewitka. Suknia kobieca rozwarta na przedzie ażeby spódnice dobrze bylo widac роłу przeciągano przez otwory kieszonek i spuszczano ich konce dla trafniejszego sfałdowania a tył szaty pomienionéj, materyalnej zwykłe płynął posuwisto w pokojach; idąc na ręku był zawieszony, albo przez paziów u znakomitszych osób noszony."

      https://books.google.pl/books?id=NNBbAAAAcAAJ&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false

      Usuń
    2. Dziękuję! Suknie osiemnastowieczne, ich ewolucja i nazwy to bardzo skomplikowana rzecz i często jedno okazuje się być w rzeczywistości czymś zupełnie innym :P

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.