20 października 2013

Współczesna interpretacja osiemnastowiecznego makijażu

Miała być rekonstrukcja, ale tak, jak przeczuwałam wyszła ona dość... średnio. Z resztą sami zobaczycie...



Jak już wiemy z makijażowego posta, osiemnastowieczny gust i pojęcie piękna były nieco inne, niż te współczesne nam, i dlatego malując się do kostiumu, musimy pamiętać o tym, żeby jakoś dostosować to, co było w XVIII wieku do współczesnej estetyki. Tylko tak nie będziemy straszyć w pełnym kostiumie :P

***

Mimo to postanowiłam spróbować pomalować się tak w 100% po osiemnastowiecznemu. Rezultaty były przerażające! :D Gruba warstwa podkładu, pudru i na to dużo rozświetlacza w połączeniu z moją naturalnie tłustą i pełną niedoskonałości cerą sprawiły, że całość ściemniała momentalnie i wyglądała po prostu nieświeżo... jak stary makijaż po kilkunastu godzinach imprezowania. Jedynym odczuciem, które mi się narzucało, to zmyć to natychmiast :D 
Do tego dołożyłam mocno przyciemnione brwi, które w połączeniu z niepomalowanymi oczami tylko pomniejszyły te drugie i przytłoczyły całą twarz.
Wisienką na torcie był obficie nałożony, ciemny róż (efekt ostrego rumienia - straszne) i czerwone usta. Właściwie to tylko one jakoś by jeszcze uszły...

 

Nie mogłam tak wytrzymać ani 15 minut, dlatego pstryknęłam fotkę dokumentującą ten horror, a następnie poszłam to zmyć i porządnie wyszorować twarz...

Kilka dni później postanowiłam wykonać interpretację osiemnastowiecznego makijażu, z uwzględnieniem mojego szaro-słowiańskiego typu urody i tych wskazówek, o których pisałam w lipcu.  Różnica jest ogromna, moim zdaniem na plus uwspółcześnionej wersji. Tylko w takiej potrafiłam "wyjść do ludzi" :P i myślę, że ten makijaż dobrze podkreśliłby urok osiemnastowiecznej sukienki, nie przytłaczając jej i wyglądając przy tym dość naturalnie.




Jak go wykonałam?

  • Całą twarz pokryłam tym, co zawsze. Przy mojej cerze to nieuniknione. Jedyne, co zrobiłam inaczej, to nałożyłam więcej rozświetlacza na kości policzkowe i na czoło w miejscu nad nosem.
  • Brwi też podkreśliłam tak, jak zawsze, za to oczom poświęciłam więcej uwagi:

  • Na całą powiekę ruchomą położyłam róż.
  • Wewnętrzny kącik oka rozjaśniłam białym cieniem i przeciągnęłam go dalej tak, by ładnie połączył się z różem.
  • Linię rzęs zaznaczyłam czekoladowym kolorem.
  • Tym samym cieniem przyciemniłam zewnętrzne V
  • W miejscu załamania powieki i pod okiem położyłam jaśniejszy brąz.
  • Obszar pod brwią rozjaśniłam tym samym cieniem, którym podkreślałam wewnętrzny kącik.
  • Wszystko dokładnie roztarłam. Miękkie przejścia między kolorami są kluczowe w takim makijażu.
  • Rzęsy podkręciłam zalotką (nie mogłam się oprzeć! Bez niej moje rzęsy udają, że ich nie ma :D ) i pomalowałam tuszem.
  • Żeby optycznie je zagęścić, górną linię wodną podkreśliłam czarną kredką.
  • Dolne rzęsy tylko musnęłam maskarą, żeby całość nie wyszła zbyt ciężka.
  • Na koniec narysowałam brązowym eyelinerem bardzo cienką linię wychodzącą od zewnętrznego kącika oka, co ładnie domknęło makijaż.

  • Na policzki położyłam ten sam róż, co zawsze,
  • a usta podkreśliłam tylko różowym błyszczykiem.


To wszystko!





Oto efekt na całej twarzy. Zdjęcia oczywiście z ręki (to już u mnie tradycja) :D na spacerze w moim ulubionym parku / lesie. To, jak trzymam włosy miało pierwotnie imitować jakąś osiemnastowieczną fryzurę, ale generalnie nie zwracajcie na to uwagi :D

Myślę, że do cukierkowej sukienki w stylu Marii Antoniny taki make up będzie jak znalazł i ładnie dopełni całości. Fajne w nim jest to, że jest dość delikatny, podkreśla, co trzeba, a do tego jest na tyle widoczny jako makijaż, że nawet osiemnastowieczna elegantka chyba by nim nie pogardziła ;)


33 komentarze:

  1. Jestem pewna, że gdyby, XVIII-wieczna dama wiedziała, że można się tak pomalować, zrobiłaby to natychmiast :D Ale oba makijaże kocham- ten pierwszy, wbrew pozorom, też ma w sobie coś intrygującego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* Choć ten pierwszy chyba to raczej na halloween :D

      Usuń
  2. Oj, faktycznie ta pierwsza wersja wyszła tragicznie :D Drugi makijaż jest ok, widać różnicę na plus przy oczach i spokojnie można w tym wyjść na ulicę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Jak widać, ortodoksyjne przestrzeganie historycznych zasad nie zawsze się opłaca ;)

      Usuń
  3. Porcelanko, nie wiem dlaczego wcześniej Ci tego nie napisałam, ale masz przepiękne oczy! Kształt brwi też masz idealny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki :) Te brwi tyle razy już zmieniałam, że można by książkę o nich napisać :D I teraz właśnie jestem z nich zadowolona :)

      Usuń
  4. Witaj Porcelanko! Twojego bloga odkryłam dosłownie parę dni temu i już przeczytałam chyba wszystkie posty;) Wspaniale piszesz:) Co do makijażu to interpretacja jest jak dla mnie idealna, ten pierwszy myślę, że "troszkę" odstraszałby ludzi :D Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że blog i dzisiejszy makijaż Ci się podobają :)
      Ten pierwszy make up był straszny :D

      Usuń
  5. Na ostatnim zdjęciu myślałam, że jedziesz jakimś rydwanem :D Druga opcja makijażu o wiele lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cha cha! Rydwanem :D No ale faktycznie tak to wygląda :D Ławka parkowa jest rydwanem, a aparat wodzami, szkoda, że konia brakuje :D

      Usuń
    2. Chociaż w sumie jest koński ogon :P

      Usuń
  6. Pierwsze, co przyszło mi na myśl, gdy zobaczyłam post (a ściślej - pierwszy obrazek), to pytanie, jak zareagowałaby taka XVIII-wieczna dama, gdyby rozłożono przed nią zestaw współczesnych nam pyłków, kremów i narzędzi do makijażu. Jej zdumienie byłoby zapewne ogromne.

    Rozbawiłaś mnie tą reakcją, że "rezultaty były przerażające". Jak sama zauważyłaś, konwencje piękna są obecnie zupełnie inne, mamy modę na podkreślanie oczu i rzęs ("kosmiczny efekt, 100x dłuższe i 1000x gęstrze, kupuj u nas!!") i ocenienie dawnego makijażu według dzisiejszych kanonów i możliwości technicznych jest absolutnie niewspółmierne. Co do czego. To, jak się znim czułaś to jedno, to jak to wygląda "z zewnątrz" to drugie.
    Przyznaję, że wizerunek XVIII-wieczny wygląda trochę sztucznie, ale jest staranny i ładnie wyglada na zdjęciu. Do sesji zdjęciowych jest akurat. Nadaje ci wizerunku lalki, a chyba o to właśnie chodzi? Oczywiście z wychodzeniem na ulicę to inna sprawa, jeśli źle się czujesz w takiej masce, to będzie to widać, ale w domowym zaciszu, w swoim własnym towarzystwie wyszło nawet uroczo.

    Z kolei druga wersja wygląda dla mnie jak zwykły współczesny makijaż, który babskie gazetki określiłyby jako "dziewczęcy" albo "romantyczny". Przykro mi to pisać, ale nie widzę powiązania... Dla mnie wygląda wręcz jak przeciwieństwo tego pierwszego.
    Ale oczywiście widać, że masz wprawę w nakładaniu tych kolorków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno by się zdziwiła, ale opakowania tzw. wysokopółkowych produktów pewnie mogły by się jej spodobać ;)

      No, jasne, że tak :) Dlatego, jeśli chodzi o makijaż, wolę znaleźć złoty środek między tym, co współczesne, a tym, co dawne. Bez sensu jest przestrzeganie wszystkich dawnych prawideł w strojach / makijażu, jeśli w takiej całkiem dawnej stylistyce wygląda się i czuje fatalnie. Wszystko trzeba też dopasować do siebie, nie ma sensu udawanie kogoś, kim się nie jest, bo przecież nie o to chodzi w costumingu :)

      Ten drugi makijaż jest o wiele jaśniejszy, dopasowany do mojej szarawej karnacji (przy której ostre barwy wyglądają karykaturalnie, źle), no i podkreślone są oczy. Taka współczesna wariacja na temat :)

      Usuń
    2. No tak, o "udawanie kogoś, kim się nie jest" chodzi w cosplayu, a tam makijaż zakrawa w pewnych przypadkach o bodypainting... x)

      Usuń
    3. Wiem, część moich znajomych bawi się w cosplay`e i fajne mają te kostiumy :)

      Usuń
  7. Ojej, ale czemu twierdzisz, że ten pierwszy to niewypał? Mi się bardzo podobają Twoje oczy (czy raczej oko, bo tylko połowę twarzy widać;), zdaje się być bardzo świetliste i nie wygląda ma przytłoczone;) A co Porcelano, gdybyś spróbowała nałożyć podkład, puder, itd. tak jak w wersji drugiej (może tylko z bardziej wyrazistym różem), żebyś nie "ściemniała", a usta i oczy zostawić z pierwszej próby? Myślę, że efekt byłby bardzo ciekawy! Muszę Ci nawet powiedzieć, że Twoje oko wygląda jak z jakiegoś obrazu i przez chwilę miałam wrażenie, że zestawiasz swoje zdjęcie właśnie z jakimś XVIII-wiecznym dziełem (tylko ciemniejsza cera i czerwone usta zatarły to złudzenie). Ok, to moje zdanie, ale myślę, że z makijażem oczu poszłaś w możliwie najlepszą stronę, pokaż nam siebie koniecznie w takim wydaniu!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oko tylko wygląda na świetliste, bo zdjęcia robiłam przy oknie :) W drugiej wersji światło pada z góry (zdjęcia robione na spacerze) i dlatego tam oko wydaje się ciemniejsze, niż w rzeczywistości było.
      Może spróbuję jeszcze coś takiego zmalować, choć wiadomo, że na żywo wszystko zupełnie inaczej wygląda. Do tego trzeba mieć na prawdę ogromne oczy :D

      Usuń
  8. Droga Porcelanko, makijaż cudny! Powiem szczerze, że chyba sobie zaszaleję i właśnie taki makijaż zrobię na mój przyszłoroczny ślub :D Mam tylko jedno pytanie - czy ten róż, który nałożyłaś na powieki to taki współczesny sklepowy, czy może to cudo, które robiłaś ostatnio? Bo jeśli ono, to mogę sobie co najwyżej pomarzyć o takim makijażu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miliandro, bierzesz ślub?! :O Zawsze myślałam, że jesteś jeszcze nastolatką :)

      Ten róż jest współczesny (dokładnie TEN), a daje bardzo podobny efekt do tego, który robiłam, także polecam Ci go :))

      Usuń
    2. No co Ty, przecież razem studiowałyśmy :D Dziękuję za róż! Jest śliczny :*

      Usuń
    3. Aa, racja! Pisałam komentarze z telefonu i musiałam pomylić Cię z Miliandą (tak to jest, jak się ma astygmatyzm i nie nosi okularów :P )

      Usuń
  9. Ej no czerwona szminka zawsze spoko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D U innych zawsze mi się podoba, ale za każdym razem, jak sama się nią pomaluję (nawet taką półprzezroczystą), czuję się jakoś nieswojo :P Może powinnam pójść w jakiś inny odcień..?

      Usuń
  10. Zaglądam tu czasem, bo to jak odtwarzasz dawne kosmetyki mnie szalenie fascynuje - ciekawością rzuciłam się na post z interpretacją dawnego makijażu a tu... smuta:< Stanowczo jestem zwolenniczką pierwszej wersji - oczywiście ściemnienie podkładu wygląda straszliwie, ale tak naprawdę jest tu jedynym mankamentem - w wersji "uwspółcześnionej" nie zachowałaś nic z oryginału. to nie tylko kwestia kolorów, bo gdybyś je dopasowała do swojego typu urody całość prawdopodobnie wyglądałaby o wiele ciekawiej, tylko wyrazistości. Brwi powinny być narysowane, róż na policzkach karykaturalny, modelunek twarzy również intensywny, usta wyraźnie nakreślone - tylko oczy powinny pozostać naturalne, a zrobiłaś dokładnie coś odwrotnego tworząc zwykły "romantyczny" mejkap. Może spróbuj jeszcze raz podejść do tematu zachowując swoją kolorystykę, ale wyrazistość epoki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przecież tylko moja interpretacja, nie rekonstrukcja :)

      Myślę, że karykaturalne brwi i nadmiar różu (a modelunek tym bardziej - one w ogóle nie modelowały twarzy przecież!) nie pasowałby do pastelowych sukienek. Same pastele przecież też nie były normą w XVIII wieku, preferowano żywsze kolory. Ten makijaż jest wypadkową tego, co lubię i tego, co pasuje do mojej nowej (na razie nie wykończonej) historycznej sukienki. Gdybym uszyła sobie bogatą, haftowaną grand robe de cour na ogromnym stelażu, taka przesada w makijażu pewnie byłaby dobra i pasowałaby do całości.
      Ale ja nie lubię nadmiaru :)

      Usuń
  11. Wreszcie wygrzebałam się z "łoża boleści" i mogę komentować. ;)
    Wiesz, że ten pierwszy makijaż nie wygląda tak źle? Ja bym się przyczepiła jedynie zbyt ciemnego podkładu, natomiast oczy i usta nie wyglądają tak źle, na zdjęciu. Może współcześnie bardziej przyzwyczailiśmy się do podkreślonych oczu?

    Natomiast we współczesnej wersji wyglądasz ślicznie. Masz bardzo ładne rysy twarzy i makijaż dobrze je podkreślił. Idealnie nadajesz się do stylizacji z tej epoki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo wyglądał gorzej :P Albo to właśnie wina mojego przyzwyczajenia do podkreślonych oczu..?

      Dziękuję :) Sukienka osiemnastowieczna już prawie gotowa, więc może wkrótce będzie pełna stylizacja ;)

      Usuń
  12. Rekonstrukcje nie istnieja, mozliwe sa tylko interpretacje oryginałow. Mnie sie podoba, ciekawa praca z kosmetykami. Czy są jakieś poradniki jak nalezało sie malować w XVIII wieku, ja znam tylko ksiazki z przepisami kosmetycznymi. We Włoszech dostałam wreszcie angielskie tlumaczenie, swietnej ksiazki o kosmetykach w XVI i XVII wieku, lacznie z przepisami. Niektore z nich sa nawet niebezpieczne jak ich sie naduzywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      O poradnikach właśnie nie słyszałam. O tym, jak się malowano wnioskuję z obrazów i z tego, jakie mieli kosmetyki ;)

      O, świetnie! To może zrobisz jakąś serię o nich na blogu?

      Usuń
  13. Spróbuję, zależy jakie będą składniki i czy je znajdę, jeśli nie to umieszczę kilka receptur i może sama spróbujesz. Masz już doświadczenie a poza tym chyba łatwiejszy dostęp do składników, ja nie mam niestety ogrodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie :D tylko korzystam, jak akurat jestem u babci i wtedy robię zdjęcia :)
      Jeśli byłby przepis na bielidło, to bardzo chętnie :)

      Usuń