25 sierpnia 2014

Gorsety i romanse

Gdyby Mickiewicz żył w dzisiejszych czasach, pewnie dwa razy zastanowiłby się nad tytułem swojego najsłynniejszego tomu ;)



Tak, mam gorset! Wreszcie! Sama bałam się go uszyć, bo nie mam wystarczających umiejętności, a jednak po tym, jak naczytałam się o szkodach, jakie w XIX wieku wywoływały gorsety, sama wolałam nie eksperymentować na własnym ciele i oddać tę część dawnej garderoby w ręce profesjonalistki. Mój piękny gorset zamówiłam u gorseciarki Corsetry & Romance początkowo po to, by móc wreszcie zacząć szyć prawidłowe historycznie sukienki dziewiętnastowieczne, a jak się później okazało - po drodze trafiło się jeszcze Złote Popołudnie, na którym gorset miał swój oficjalny debiut. Przyznam, że gdyby moja błękitna suknia nie była taka piękna, chętnie chodziłabym na Złotym w samej bieliźnie, bo gorset tak mi się podoba, że szkoda go czymkolwiek zasłaniać ;)


Gdy napisałam do Corsetry&Romance, nie miałam jeszcze nawet sprecyzowanej wizji gorsetu. Wiedziałam tylko, że ma być jasny (aby nie odznaczać się pod białymi, lekkimi sukienkami), delikatnie zdobiony i jak najbardziej uniwersalny. Wiem, że to nieprawidłowe historycznie i że do każdej dekady powinnam mieć inny gorset, ale powiem szczerze, że nie stać mnie na tyle gorsetów, a sama w najbliższym czasie na pewno nie nauczę się ich szyć (piszę to po uszyciu usztywnianej sznurkiem krótkiej sznurówki z początku XIX wieku, więc wiem, co to szycie gorsetów :P ), toteż cały wiek XIX zamierzam przechodzić w tym jednym. Aby był uniwersalny, musiał koniecznie mocno zwężać talię, unosić biust i nie przysłaniać go zanadto (ze względu na spore dekolty sukni wieczorowych). 
Ostatecznie zainspirowałam się tymi gorsetami z lat 1860. (1, 2), wybrałam kremowy kolor z białą koronką u góry, flossingiem na dole i miseczkami (midbust) wykrojonymi w serduszko <3 Gorset  zapinany jest na busk z przodu i usztywniany metalowymi fiszbinami. Posiada też panel na plecy (pod sznurowaniem) oraz własny "domek" - błękitny futerał :)



Muszę przyznać, że z Corsetry&Romance współpracowało mi się bardzo dobrze. W niedługim czasie przyszła do mnie przesyłka z wersją próbną, którą mogłam sobie ponosić kilka dni i sprawdzić, jak leży. Już na samym początku zaznaczyłam, że mam dość trudną figurę do gorsetów (i współczesnej bielizny też. Kupowanie stanika to koszmar -_-), także uprzedziłam o spodziewanej ilości poprawek. I faktycznie było ich sporo. Myślałam nawet, czy nie poprosić o drugą wersję próbną, ale okazało się, że wprawna gorseciarka doskonale poradziła sobie nawet z moją trudną figurą i właściwy gorset leży po prostu idealnie! Na zdjęciach, które widzicie jest tylko lekko zasznurowany, bo osoba, która mnie sznurowała nie zna się na gorsetach ;) i ledwie pozaciągała sznurki. 

Jak widać na obrazku, lewa strona gorsetu jest tak samo ładna, jak prawa :)

Natomiast na Złotym sznurowała mnie (o ile dobrze pamiętam) panna Wrońska. Musiałam wtedy chwycić się szafy i po kilku chwilach gorset porządnie ścisnął mnie w talii. Jednocześnie czułam się w nim bardzo, bardzo wygodnie! Nic mnie nie uwierało, nic nie krępowało ruchów (choć wiadomo, że w gorsecie nie da się zrobić wszystkiego ze względu na usztywnienie tułowia), mogłam swobodnie oddychać i jeść tyle, ile chciałam, a jednocześnie byłam wciąż mocno zasznurowana. Spędziłam wtedy w gorsecie 9 godzin i był to pierwszy raz w życiu, jak miałam go na sobie tak długo. Gdy Złote Popołudnie dobiegło końca i nadszedł czas przemiany we współczesną dziewczynę, właściwie nie miałam ochoty zdejmować gorsetu. Z ogromną chęcią pozbyłam się wtedy halki i krynoliny, które bardzo obciążały biodra (razem z suto marszczoną spódnicą ważyły ze trzy kilo jak nic!) i krępowały swobodę ruchów oraz blokowały dostęp do wielu miejsc, natomiast gorset okazał się wbrew pozorom bardzo wygodny.

Bardzo cieszę się, że go mam i że zdecydowałam się na uszycie go u Corsetry&Romance, bo jest dokładnie i profesjonalnie wykonany, a jego estetyka odpowiada dziewiętnastowiecznej. Już nie mogę się doczekać, aż założę go kolejny raz :)

38 komentarzy:

  1. Jest śliczny i idealnie uniwersalny, szczególnie kolorystycznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. też mam gorsecik od Corsetry&Romance, z tym, że na XVIII wiek :) bardzo porządna robota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osiemnastowieczne są jeszcze trudniejsze do uszycia! Marzy mi się taki ;)

      Usuń
    2. Czy ja wiem, mi się gorzej szyję współczesne overbusty :(

      Usuń
    3. Nigdy nie próbowałam ich szyć, więc trudno mi porównać. Na razie szczytem moich możliwości gorseciarskich jest krótka sznurówka z początku XIX w :)

      Usuń
  3. Bardzo się cieszę że gorset dobrze zdał egzamin na Złotym popołudniu! Mi również bardzo miło z Tobą się współpracowało i mam nadzieję że kiedyś będziemy miały okazję poznać się na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło byłoby się poznać :) Może przybędziesz na któryś z naszych zlotów? :)

      Usuń
  4. Twoje trzecie zdjęcie to kolejny krok do założenia wspomnianego przez mnie wcześniej Klubu, dziś załatwiam formalności :D A gorset i cała twoja złotopopołudniowa bielizna to urok w czystej postaci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno się trafiło :P
      Bardzo lubię tę bieliznę. Mogłabym chodzić nawet tylko w niej :P

      Usuń
  5. Piękny gorset. :) Moje ciuchlandowe znaleziska przy nim wymiękają. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, ostatnio znalazłam w sh idealną regencyjną koszulę nocną i już nie muszę szyć jej na zlot :D

      Usuń
  6. jest śliczny :) jeżeli kiedyś kupię sobie gorset, to na pewno będzie podobny do tego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gorset jest przepiękny, uwielbiam to wycięcie w kształcie serca! I Tobie tak bardzo w nim do twarzy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to wycięcie zdecydowałam się (a właściwie przypomniałam sobie o nim) dosłownie w ostatniej chwili :D I bardzo się cieszę, że ono tam jest. Nadaje charakteru całości :)

      Usuń
  8. O tak, Marta jest w sznurowaniu fantastyczna, po tym jak mnie wiązała w Szczyrzycu nadal bolą mnie żebra :D Gorset jest absolutnie przepiękny - kiedyś z pewnością odezwę się do Paliny, bo jej praca jest na najwyższym poziomie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cha cha :D Coś w tym jest, bo nikt wcześniej nie zasznurował mnie w nim tak mocno ;)
      Ciekawa jestem, jaki będzie Twój gorset od C&R ;>

      Usuń
  9. Twój gorset jest fantastyczny, ale Ci go zazdroszczę! :) Tak śliczny, że aż szkoda coś na niego zakładać. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, szkoda! Żałowałam nawet, że na pokazie pantalony zasłaniały jego dolną część i nie było widać flossingu :P

      Usuń
  10. Właśnie za Twoją radą szyję gorset u G&R. Już się nie mogę doczekać:) Na razie uszyłam halkę i jestem z siebie niesamowicie dumna. Powoli uczę się szyć i przeszłam etap "nie umie" na rzecz etapu "tak, dam radę!"
    Agata A;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa! Ale się cieszę! Ciekawe, jaki będzie! Już się nie mogę doczekać, aż go pokażesz ;)
      Ten etap przechodzę za każdym razem, gdy zaczynam coś nowego :D Najlepiej zacząć od bielizny, bo halka, koszula i pantalony są naprawdę łatwe :)

      Usuń
    2. Mam już halkę, a w sobotę zaczynam pantalony:) Spódnicy trochę się boję, bo taki kawał materiału jest ciężki do ogarnięcia. No i "pupa", czyli jakaś bliżej nieokreślona poduszeczka tiurniuropodobna.

      Usuń
    3. Turniura poduszkowa :) moim zdaniem lepsza od tych z fiszbinami, bo nie wygląda tak kanciasto :)

      Usuń
  11. Piękny gorset *.* Kolor ma idealny, rzeczywiście będzie pasował do wszystkiego :)
    Najbardziej chciałabym mieć gorset taki właśnie jak Twój - prawdziwy, historyczny, ale zadowoliłabym się na razie gdybym znalazła coś ,,gorsetopodobnego" w second handzie ( byłam ostatnio w sześciu i nic, może powinnam chodzić tam częściej?..). :)
    Wybacz, że zapytam... Ile taki gorset - tak orientacyjnie - kosztuje? Bo tak mnie to już ciekawi od dawna i nie mam pojęcia jakiej liczby można się spodziewać - dwu- , trzy- czy może 4-cyfrowej? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4-cyfrowej :D Nie no, aż tak to nie jest, choć cena zależy od skomplikowania gorsetu, rodzaju użytego materiału i dodatków. Za mój z haftami i koronką zapłaciłam 316 ^^ Ale trzeba wziąć pod uwagę, że bieliznę ma się tylko jedną i na jej bazie szyje różne sukienki. Dla mnie ten gorset jest bazą na cały wiek XIX, więc ostatecznie warto było zainwestować w coś porządnego. Poza tym, w sklepach z gotowymi gorsetami są podobne ceny, a jednak tamte są produkowane masowo, gorzej wykonane, a przede wszystkim, szyte według standardowych wymiarów, więc mogą źle leżeć, uwierać, przeszkadzać... Jestem zdania, że lepiej zamówić na miarę ;)

      Choć pomysł z kupnem czegoś w sh i przerobieniem też nie jest zły :) Zawsze to też jakieś podejście do szycia własnego gorsetu w przyszłości :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź, podałaś mi konkretną kwotę, myślałam, że nadal będę sobie gdybać :) Oczywiście, też tak sądzę, że lepiej kupić coś porządnego, dobrze uszytego na miarę i prawdziwie historycznego niż zapłacić podobną cenę za coś źle leżącego i kiepskiej jakości.

      Może sobie kiedyś kupię taki gorset? Albo go uszyję?...
      Na razie jednak wystarczyłoby mi coś podobnego do gorsetu z sh. Już na kilku kostiumowych blogach widziałam śliczne gorsety kupione w sh, sama więc zaczęłam takich szukać, ale nic jeszcze nie znalazłam. No cóż, chyba jeden oględny wypad do lumpeksów niczego nie załatwi, będę musiała zacząć częściej bywać w takich miejscach i się do nich jakoś przyzwyczaić ;)

      Usuń
    3. Znajdź sobie jakiś jeden, w którym się dobrze czujesz :) Ja mam takie dwa, ale głównie kupuję tam prześcieradła (=materiały na bieliznę) i zasłony / firany (=materiały na sukienki) :P Ostatnio znalazłam boski materiał na tę planowaną krynolinę, o której pisałam niedawno na facebooku, ale wzięłam go za mało i gdy kilka dni później poszłam po resztę firanki, już jej nie było :( Myślałam, że się rozpłaczę na środku sklepu, bo dzięki tym firankom miałabym cały materiał na nową krynolinę za 20-30 zł, a nie za ponad 200 :/ Ale będę jeszcze chodziła, może do wiosny trafi się coś podobnego, a jak nie, zostaje sklep i pusty portfel :P

      Usuń
    4. Szkoda, że ktoś wykupił ten materiał, niby teoretycznie ludzie nie powinni się tak rzucać na firanki, tylko na ubrania, a jednak - pewnie był bardzo ładny :) Może w jakimś sklepie tekstylnym by się coś podobnego znalazło?
      Ostatnio właśnie w sh kupiłam zwykłe, białe prześcieradło. Co prostego można z niego uszyć, może właśnie coś z bielizny? :)

      Usuń
    5. Właśnie była bardzo ładna :( Inne zostały, a tej już nie było. Do wiosny jest jeszcze trochę czasu, będę się rozglądać, ale nigdzie nie znajdę podobnego materiału w tak cudownej cenie. Ze 4 metry kosztowały nędzne 8 zł. Gdybym kupiła wszystko, wystarczyłoby na całą krynolinę... Już się nie będę dalej dobijać :P

      Uszyj koszulę :) Fobmróweczka dała na swoim blogu fajny instruktaż. To jest koszula regencyjna, ale z tego samego wzoru uszyłam moją do krynoliny i też jest ok, a to taki element stroju, który zawsze się przydaje i jest właśnie uniwersalny. Poza tym chroni gorset, którego nie można prać, przed potem (te wszystkie warstwy w 30 stopniach i słońcu -_- ). Jeśli zostanie Ci po niej trochę materiału, możesz uszyć pantalony :) To też banalnie proste, bo wystarczy wykroić 2 nogawki z tunelami na sznurek, którym będą przewiązane w pasie. Tych nogawek nie trzeba nawet ze sobą zszywać :P Albo bum pad - poduszkę w kształcie pieroga, powiększającą tyłek :D do sukni z II poł. XVIII wieku i lat 40. XIX wieku :)

      Usuń
    6. Gorsetu nie można prać w pralce, ale można go prać ręcznie - gąbką zamoczoną w wodzie z mydłem. W ten sposób fiszbiny się nie odkształcają. Od dawna z powodzeniem stosuję tę metodę (znalazłam ją w dziewiętnastowiecznym poradniku domowym). :)

      Usuń
    7. Dzięki za wskazówki :) To na pierwszy ogień pójdzie koszula regencyjna, skorzystam z instruktażu Fobmróweczki :)

      Usuń
    8. Caeruleus - dzięki :) Teraz nie muszę się tak bać o pobrudzenie gorsetu. Choć zawsze i tak lepiej uważać :)

      Ellerin - trzymam kciuki! Jakbyś miała jakieś problemy, to śmiało pisz :)

      Usuń
  12. Bajeczny jest ten gorset! Jego ogromnym atutem jest też uniwersalność. Chyba też muszę sobie taki sprawić, bo jednak wykonanie gorsetu na II połowę XIX wieku lepiej powierzyć doświadczonej osobie. :) To już nie są miękkie sznureczki, jak przy empirowych gorsecikach ( uszyłam taki i mam zamiar nielegalnie go nosić pod sukienki do Ojcowa (datowane na 1820+ :p )....które powstaną...niedługo), a fiszbiny, które mogą uszkodzić sylwetkę osoby, która gorsetu nigdy nie miała na sobie. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie takie same poglądy na szycie i noszenie gorsetów! Też uszyłam ostatnio tę krótką sznurówkę ;) A i sukienki też dopiero powstaną :P Dzisiaj zamówię materiał na dzienną. Z tym, że te moje będą bliżej lat 20. niż 30. ;)

      Usuń
  13. "cały wiek XIX zamierzam przechodzić w tym jednym" - to zdanie ma zachwycające drugie dno, jakbyś miała przenieść się w czasie i sobie pomieszkać w tamtym okresie historycznym! Az się rozmarzyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D Tak w sumie wyszło samo i gdy cofnęłam się, by to poprawić, stwierdziłam, że jednak to podwójne znaczenie jest fajne :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.