14 kwietnia 2014

Idealne na piknik kostiumowy! Bonnet muffins z 1783 r.

...czyli osiemnastowieczne biszkopty z czekoladą :)


Po tym, jak dziewiętnastowieczne babeczki okazały się naprawdę pyszne, postanowiłam spróbować czegoś osiemnastowiecznego. Tym razem jednak nie korzystałam z profesjonalnie opracowanej adaptacji przepisu, tylko z receptury wyjętej wprost ze starej książki Kucharz doskonały Woyciecha Wielądki z 1783 roku.  

Co z tego wyszło?


Oto i przepis na "bifkokty z cekulatą" czyli mówiąc po ludzku biszkopty z czekoladą :)

Potrzebne składniki:
  • 4 żółtka,
  • 4 białka,
  • 1.5 uncji = 2 i 2/3 paska gorzkiej czekolady,
  • 6 uncji = 168 g cukru,
  • 6 uncji = 168 g mąki.


A teraz pieczemy!
  • Najpierw posiekałam drobno czekoladę. Siekanie jest lepsze od tarcia, bo krócej trzyma się czekoladę w dłoni i dzięki temu nie stopi się ona tak szybko ;)
  • Do czekolady dodałam żółtka i cukier,
  • a następnie ubijałam bardzo osiemnastowiecznym mikserem :P tak długo, dopóki kryształki cukru całkiem się nie rozpuściły.
  • W oddzielnym garnku ubiłam białka,

  • dodałam je do masy i delikatnie zamieszałam całość łyżką.
  • Gdy białka połączyły się już z resztą, zaczęłam dosypywać po trochu mąki, stale mieszając ciasto.
  • Gotową masę przelałam do foremek i wstawiłam do piekarnika na 180*, stale ich dogladając.
  • O ile dobrze pamiętam, biszkopty nie piekły się dłużej, niż 20 minut. Nie trzymałam się ściśle czasu, tylko wyjmowałam je, gdy zauważyłam, że wyrosły i są upieczone :)


Jak widać na powyższym zdjęciu, biszkopty są bardzo smaczne! Jedyne, co bym w nich zmieniła, to może dodała ze 4 łyżki wody na samym początku (do 4 żółtek, czekolady i cukru), by babeczki były bardziej miękkie i wilgotne. Poza tym nie mają żadnych wad, są bardzo łatwe w przygotowaniu, dobre (część czekolady wmiksowała się w ciasto, nadając mu smak, a reszta została w postaci kropelek) i pięknie prezentują się w kolorowych papilotkach :) 

Nie wiem, jak Wam, ale mnie ich kształt po wyrośnięciu (zasługa piany z białek) przypomina czepki z początku XIX wieku (1, 2, 3) :D Stąd taki, a nie inny tytuł posta.

Smacznego! :)


[Edit. 24 maja 2014]

Zrobiłam je jeszcze raz (na piknik), ale tym razem do 4 jajek, cukru i czekolady dodałam 4 łyżki zimnej wody. Dzięki temu babeczki są bardziej puszyste i nie tak suche.

Policzyłam też, że z podanych proporcji wychodzi 14 biszkoptów.

Miłego pieczenia! :)

21 komentarzy:

  1. "bifkokty z cekulatą" -uwielbiam! :D
    Śliczne Ci wyszły te babeczki, może zrobię na święta coś podobnego, tylko z rodzynkami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za pieczenie! A rodzynki będą na pewno idealnym zamiennikiem dla czekolady :)

      Usuń
  2. Ale kusisz pysznościami!
    Poczęstowałam się jedną:)

    OdpowiedzUsuń
  3. I po co ja tu przyszłam? Taka głodna jestem a tu smakołyki pokazują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie pozostaje już tylko wypróbować ten przepis :) Biszkopty są naprawdę smaczne :)

      Usuń
  4. O proszę, człowiek powraca do blogosfery, a tu muffinki. Jak dobrze trafiłam. Mniam, mniam. Ta cekulata, będzie mi się teraz przypominać za każdym razem, gdy będę kupować czekoladę w sklepie.
    Wyglądają bosko! Zdolna jesteś. Mam nadzieję, że będę miała okazję spróbować na którymś zlocie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawiłaś się w najbardziej odpowiednim momencie :D

      Dzięki, choć trochę mnie zaskoczył ten wyrośnięty kształt :P No, jasne! Nie mogę się już doczekać, aż na któryś przyjedziesz :) Na najbliższym pikniku Krynolinowym biszkokty z cekulatą :D będą na pewno :)

      Usuń
  5. Od samego patrzenia ślinka cieknie:) Aż chyba pokuszę się o wypróbowanie przepisu. Może nie skończy się to jakąś kuchenną katastrofą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie! :) Przepis jest łatwy, tylko trzeba pilnować babeczek podczas pieczenia (zawsze o nich zapominam i potem mam dym w całym domu) :D

      Usuń
  6. Ten XVIII wieczny mikser zwrócił moją uwagę :D
    Szkoda, że mnie nawet babeczki nie wychodzą, jestem jakimś antytalentem.
    A tak smacznie wyglądają, że niemal czuję ich zapach ze zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie małe oszustwo :D Ręczne ubijanie trwałoby wieki :D

      Te na pewno wyjdą, bo przepis jest łatwy :)

      Usuń
  7. Ciekawe, jak te babeczki smakowały w XVIII wieku :) Pewnie dużo trudniej było o "cekulatę" (co za słowo :D), a jej smak, bez tych wszystkich współczesnych dodatków się różnił od tego, co znamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno! W Pałacu na wodzie w Łazienkach widziałam kiedyś w gablocie w małym pudełeczku dwie kostki, chyba 4 x 4 cm. Jeśli wierzyć przewodnikowi, była to oryginalna osiemnastowieczna czekolada znaleziona w kieszeni szustokora :) Że też się zachowała i przez tyle lat nikt się na nią nie skusił ;)

      Usuń
  8. Mam ochotę upiec je na urodziny... ile sztuk wychodzi z podanej porcji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam... Postaram się notować takie informacje w przyszłości. Z tego, co sobie przypominam, było ich niewiele więcej, niż do zdjęcia. Może około 10..?
      W sobotę będę robić je jeszcze raz na piknik Krynoliny i wtedy dam znać, ile wyszło :)

      Usuń
    2. Upiekłam je i wyszło 14 :)

      Usuń
  9. Przepis jest świetny, właśnie go wypróbowałam :) Tylko jedna ciekawa rzecz - upiekłam babeczki w silikonowych foremkach do muffinek i wyrosły jak standardowe, trochę niskie muffinki a nie jak czepki... Zastanawiam się, czy to kwestia formy czy czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Też się nad tym zastanawiałam i już wiem, że to przez włączony termoobieg :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.