31 maja 2014

Skarby pod sukienką schowane

Tytuł dwuznaczny, ale kto lubi modę XVIII wieku, ten wie, że zamiast w torebkach, wszystkie drobiazgi noszono w kieszeniach wiązanych w talii pod halkami, stelażami i sukienką. W ten sposób poufne listy i klucz do rzeźbionego sekretarzyka nigdy nie mogły dostać się w niepowołane ręce.


Dzisiaj pokażę, jak można uszyć sobie taką kieszonkę (lub dwie do pary :P ). Nie jest to wcale trudne i jeśli nie ma się maszyny do szycia, można to równie dobrze zrobić to ręcznie.

Potrzebujemy:
  • materiału, najlepiej bawełny,
  • igły i nici,
  • lamówki do obszycia brzegów,
  • wstążki do wiązania.


Jak ją uszyć?
  • Materiał składamy na pół, prawą stroną do środka, brzegi spinamy szpilkami i rysujemy kształt kieszeni.
  • Kieszonki przypominały najczęściej wydłużony trapez. Wiele przykładów znajdziecie tutaj.
  • Często były też haftowane, więc po wyrysowaniu wykroju można z powrotem rozpiąć materiał i coś na nim wyhaftować - to wersja dla wytrwałych :P Ja ozdobny haft zastąpiłam różyczkami nadrukowanymi na materiale :)
  • Po wyrysowaniu wzoru, spinamy materiał szpilkami wzdłuż rysunku i wycinamy kształt kieszeni.
  • Złożenie materiału powinno znaleźć się na dole - będzie spodem kieszeni, którego nie trzeba szyć.
  • Następnie na jednej ze stron rysujemy rozcięcie. Trzeba pamiętać, by było wystarczająco duże. Musi się w nim zmieścić ręka i różne przedmioty (aparat fotograficzny, listy).
  • Po wycięciu otworu, przypinamy doń lamówkę i wszywamy ją.


  • Gdy lamówka jest już wszyta, składamy obie części razem i zszywamy.
  • Aby nic się nie strzępiło (nie będzie podszewki), warto wyendlować brzegi.
  • Po przełożeniu na prawą stronę i wyprasowaniu kieszeni, przykładamy do niej wstążkę tak, by dało się ją zawiązać w pasie.
  • Wiązanie musi być z przodu, ewentualnie na boku. Dobrze jest najpierw przypiąć ją szpilkami i przymierzyć kieszeń.
  • Po przymiarce przyszywamy wstążkę
  • i obszywamy górny brzeg kieszeni lamówką.


 Gotowe!

Moja kieszeń wyszła dość duża, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, ile będzie musiała pomieścić, okaże się, że jest idealna :) Jej wiązanie wypada z przodu, przez co nie będzie problemów z zakładaniem, a otwór spokojnie pomieści nawet aparat fotograficzny. Na czwartym obrazku możecie porównać sobie ścieg maszynowy i ręczny (któremu jeszcze wiele brakuje do ideału :P ). Góra kieszeni okazała się zbyt gruba dla igły w maszynie i bałam się, że mogłaby się ona złamać, dlatego tę część kieszeni uszyłam już ręcznie.

Po zrobieniu zdjęć postanowiłam jeszcze trochę pospacerować i okazało się, że kieszeń sprawdzi się też idealnie przy zbieraniu kwiatów, ziół i innych tego typu. Jakoś tak naturalnie wszystkie polne kwiatki, które zrywałam, wędrowały do zawieszonej kieszeni, były tam bezpieczne, nie zwiędły, ani się nie pogniotły. Świetny patent ;)


Na koniec zdjęcie podobne do tego, które zrobiłam w zeszłorocznym poście o reticule.

Co takiego kryło się w osiemnastowiecznych kieszeniach?

A Wy, co schowałybyście do swoich kieszeni?


14 komentarzy:

  1. Śliczna ta Twoja kieszonka, no i praktyczna do tego. :) Sama bym sobie uszyła coś takiego, bo dużo ładnych materiałów u mnie leży odłogiem, tylko maszyny nie mam, a ręcznie to wiadomo... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta kieszeń jest taka łatwa w wykonaniu, że ręcznie szybko byś się z nią uporała, a z Twoimi zdolnościami na pewno wyszłaby śliczna :)

      Usuń
  2. Już od balu planuję uszycie i wyhaftowanie własnej kieszeni, jednak z braku czasu i okazji (na piknik nie zdążyłam, a pewnie jeszcze sporo czasu minie, zanim wrócę do XVIII wieku) wciąż to odkładam. To absolutnie rewelacyjna rzecz - szkoda, że potem nie da się jej uwzględnić w większości strojów, co zresztą byłoby ahistoryczne, albo nie można by jej używać dziś - nie nosimy tak obfitych spódnic. Można by uniknąć nieestetycznie wypchanych kieszeni i wymachiwania torebką, a wszystko niezauważalnie wyciągać i chować z takiej oto małej, sprytnej kieszonki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to ja od pikniku ciągle wracam myślami do Twojego haftu. Wszystkie potrzebne przyrządy mam w domu, tylko czasu trochę brak - dlatego też nie haftowałam mojej kieszeni.
      No właśnie, szkoda, że kieszonka nadaje się tylko do jednej epoki... Bo na przykład taka reticule nawet do współczesnych ubrań pasuje :)

      Usuń
  3. ja mam takowe, ale jakoś nie mogę się przekonać do noszenia, wolę torebkę albo chlebaczek, to chyba siła współczesnych przyzwyczajeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chlebaczek? :) Pamiętam, że na rekonstrukcji jednej z bitew napoleońskich urzekły mnie białe torby żołnierzy. Jeden z nich co rusz sięgał do takiej po... papierosy :D

      Usuń
  4. Ale Ci pięknie wyszła, Porcelanko, wybrałaś naprawdę śliczny materiał! No i Twoje zdjęcia jak zwykle niezwykle klimatyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Materiał wyciągnęłam kilka lat temu z szuflady prababci na wsi. Dawno temu było tam jeszcze mnóstwo innych pięknych, naturalnych materiałów, retro przedmiotów, a nawet nylonowe pończochy - ale jeszcze w czasach mojego gimnazjum babcia zrobiła tam porządki i wyrzuciła większość rzeczy do kontenera PCK :(
      W tym roku, jak będę na wsi, mimo wszystko porozglądam się jeszcze po tych szafkach, może choć jedna para pończoszek ocalała ;)

      Usuń
  5. Muszę się w końcu dorobić kieszeni, zwłaszcza że mam szczerą ochotę zostać zmodą xviii wieku na dłuższą chwilę. A po przeczytaniu tytułu dostałam niekontrolowanego ataku chichotu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, po pikniku moja kieszeń dorobiła się miana "niemoralnej" :D Muszę zrobić dla niej otwory w halkach :P
      XVIII wiek bardzo Ci pasuje, więc szyj :) Z resztą tak ładnie wyszła Ci ta suknia, że jestem bardzo ciekawa, jakie będą następne.

      Usuń
  6. Uwielbiam takie dodatki w opisie: kluczyk do sekretarzyka, listo od wielbiciela. Od razu zaczyna mi pracować wyobraźnia i tworzyć się w głowie jakaś opowieść. :) To dlatego lubię dawne stroje, mają swoją historię. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, historię i symbolikę, która bardzo działa na wyobraźnię ;) Też je za to lubię :)

      Usuń
  7. Lucy Locket lost her pocket;
    Kitty Fisher found it.
    Not a penny was there in it,
    only ribbon round it.

    To taka baaaardzo stara rymowanka dla dzieci o tym, że jednak można zgubić kieszenie i sekrety :-) Wierszyk z XVIII wieku oczywiście :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam :)
      A wiesz, że wcześniej ten wierszyk nie był tylko rymowanką dla dzieci (tzn. w ogóle nie był dla dzieci)? Lucy Locket i Kitty Fisher były dwiema, rywalizującymi o kochanków kurtyzanami, z których zwyciężyła panna Fisher, zostawiając pannę Locket bez grosza :P
      A dzisiaj to tylko zwykła rymowanka dla dzieci... Podobny los spotkał grę w ciuciubabkę i pewnie jeszcze wiele innych, erotyzujących osiemnastowiecznych zabaw ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.