2 października 2012

Kim był dandys?

Dzisiaj zajmiemy się panami, o których nie zapomniałam ;) Wiem, że czeka mnie jeszcze druga część posta o modzie męskiej w XIX wieku. Ale na to przyjdzie jeszcze czas, a dzisiaj, zgodnie z chaotycznym układem tego bloga, czas na dandysów :)


Samo słowo dandys pojawiło się w latach 90. XVIII wieku w Anglii, a znaczenie, pod jakim dzisiaj rozumiemy to słowo utrwalił Beau Brummell - pierwszy dandys - na początku wieku XIX. I tak przez następne sto lat modnie ubrani, ekscentryczni mężczyźni spacerowali szykownie po europejskich (a potem też amerykańskich) trotuarach.

Oczywiście nie wzięli się z powietrza - w XVII wieku istniał typ pretensjonalnie ubranego dworzanina (petit - maitre), a w XVIII wieku - fircyk. Dandysi wywodzili się z tego pierwszego typu modnego mężczyzny, w opozycji do fircyków, z którymi walczyli o władzę na salonach, w kawiarniach i teatrach, i wygrali :)


Zanim napiszę więcej, przyjrzymy się typom dandysów, które wykształciły się przez parędziesiąt lat po brummellowskiej rewolucji:

Jeśli chodzi o klasyczny typ, taki, jaki wylansował Beau, to był on przede wszystkim esencją elegancji i umiaru. Brummell lubił też stonowane kolory, brak makijażu, połyskujących bibelotów i starannych, pudrowanych fryzur. Zamiast nich proponował naturalność i krótsze, rozwichrzone, "poetyckie" włosy.
Po upadku Brummella nowa moda, którą zapoczątkował zaczęła żyć własnym życiem, przekształcać się i ewoluować w kierunku niekoniecznie podobnym do tego, który nadał mu "piękny" George:
  • le fashionable - cenił strój oryginalny i wytworny, ale nie karykaturalny. Słynął z hołdowania zasadzie plaire en deplaisant, czyli paradoksalnego podobania się poprzez odrazę, którą wzbudzał najczęściej impertynenckim, nielicującym z wyglądem zachowaniem.
  • le fat - pyszałek. To zdegenerowana forma dandyzmu; nudny i trywialny.
  • le lion - lew salonowy, egzystował głównie w tym środowisku i, co ciekawe, jako jedyny miał swój żeński odpowiednik - lwicę salonową.
  • l`incroyable - wyjątkowy ekscentryk.
  • le merveilleux - paryska odmiana dandysa.
  • le muscadin - dandys - rojalista.
  • gentleman - mój ulubiony i chyba najbardziej zbliżony do brummellowskiego oryginału. Oprócz pięknego ubioru cechowała go angielska zimna krew i doskonałe maniery.









Ubiór opisałam szczegółowo w poście o modzie męskiej, ale rasowy dandys, oprócz tego, że starał się być modnie ubrany, był przede wszystkim indywidualistą, który całe swoje życie traktował jak sztukę. Oprócz wyznaczania kanonów mody i nauczania elegancji, dandys uprawiał także inne (zazwyczaj nie przynoszące dochodów) kierunki artystyczne i płynnie przenosił je na całe swoje życie. Kostium, który zakładał nadawał ramę jego istnieniu; to, jakie ubrania zakładał dandys przenosiło się natychmiast na to, kim i jaki był. 
Uwielbiał teatr i często stylizował swoje życie na sztukę teatralną. Jego ulubione pozy to ironiczny ekscentryk, znudzony melancholik i cynik. Dandys często pogrywał też uczuciami pięknych panien (nie angażując się emocjonalnie - był samotnikiem) tak, aby dodać dramatyzmu, czy przeciwnie - sarkazmu swojej "sztuce życia".
Oprócz tego uwielbiał wprost ryzyko i niebezpieczeństwa - chętnie odwiedzał najmroczniejsze zakątki miasta, brał udział w nielegalnych pojedynkach, zażywał narkotyki, aby poszerzyć świat doznań i zintensyfikować je, uprawiał hazard i podróżował w niebezpieczne rejony świata.

Niestety taki tryb życia kończył się najczęściej źle - upadkiem fizycznym i moralnym (w sumie to dandysi nie uznawali moralności jako takiej...), a na skutek niego - śmiercią, lub dalszym, innym zupełnie życiem po porzuceniu dandyzmu. 
Dandysi nie dbali o sławę pośmiertną (liczyło się tu i teraz), toteż niewiele po nich zostało i dziś spacerujący deptakami wielkich miast tego ironicznego eleganta już nie uświadczą. Szkoda.

10 komentarzy:

  1. świetny post, cenne dla mnie informacje, chyba mógłbym być w każdej kategorii dandysa (tylko ta końcówka dla mnie osobiście nie do przyjęcia - narkotyki, pojedynki, ciemne uliczki, brrr) no i oczywiście wiek XVIII - mozna by prosić o więcej informacji odnośnie petit - maitre,fircyk. Dziękiję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz :) Niestety, dandys często flirtował z ciemną stroną życia , ale mimo to, gdybym była mężczyzną w XIX wieku, na jakiś czas zostałabym dandysem ;)
      O fircykach też kiedyś na pewno napiszę - teraz mam jeszcze dużo materiałów (efekt wakacji) do wykorzystania w innych postach, ale fircyka już wpisałam na listę :)
      Pozdrowienia (:

      Usuń
  2. Ach ci dandysi! :) Uwielbiam czytać Twoje notki. Zawsze poprawiają mi humor i przenoszą do dawnych czasów, choćby na chwilę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ledwo poszłam zrobić obiad, wróciłam, a tu nowy komentarz! :D Ale fajnie :D Dzięki :)

      Usuń
  3. dziękuję, czekam zatem niecierpliwie na notkę o fircykach :) ja z kolei zostałbym chetnie na jakich czas właśnie fircykiem - takim XVIII wiecznym "dandysem" (bez tych ciemnych stron, uwielbiam jasne) wielkie dzieki, to jest fantastyczne

    OdpowiedzUsuń
  4. no i zapraszam do siebie, choć nie jest tak ciekawie jak tutaj:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy mi się wydaje, czy panowie też nosili gorsety. Na rycinach mają figurę jakby nosili. Czytałam o węgierskich żołnierzach w gorsetach, w książce "Maria i Magdalena" Magdaleny Samozwaniec. Tak na marginesie świetna książka, chociaż to bardziej czasy I wojny światowej i dwudziestolecia międzywojennego. Ale jeśli chodzi o opis obyczajów i życia w tamtych czasach, genialna.
    Ech... Dlaczego teraz nie ma gentelmenów? :( Panowie jakoś tak bardziej w kierunku dandysów ciągną. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niektórzy nosili gorsety, tyle że o innym kroju, dopasowane do męskiej sylwetki :) Z tego, co wiem, taki męski gorset przypominał coś w rodzaju sznurowanej kamizelki :)
      A dzisiejsza większość panów to ani z dandysami (te powyciągane jeansy i byle jakie bluzy...), ani z gentlemanami niewiele mają wspólnego, chociaż czasem można znaleźć kogoś wyjątkowego, tylko trzeba dobrze szukać ;)

      Usuń
  6. e, nieprawda, są gentelmeni (choćby ja, ha!) a nie nie jest to sprzeczne z dandysmem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze, że jeszcze są :) Oby ta plaga gentlemaństwa rozprzestrzeniała się szybciej :P czy raczej, oby w ogóle była plagą i w ogóle zaczęła się rozprzestrzeniać :PP

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.