31 marca 2018

Oda do Wiosny / An ode to Spring



Zawsze marzyłam o tym, żeby napisać sonet, bo wiecie: to takie bardzo dziewiętnastowieczne, pisać takie wiersze o skomplikowanym układzie, no i żeby były tam odwołania od mitologii, bo w wierszach z przełomu XVIII i XIX wieku zawsze były odwołania do mitologii. 
(dużo ładnych zdjęć w poście)
English below
No i w ogóle najlepiej, żeby jeszcze były tam emocje, jakich zazwyczaj doświadcza się podczas czytania tamtych wierszy. Jak dotąd nigdy mi się to nie udawało - taki wiersz to jak układanie kostki Rubika w innym wymiarze, no i jeszcze żeby miała sens i była estetyczna. Tymczasem przyszła wiosna i, jak zawsze wczesną wiosną poczułam ten niezwykły nastrój, jaki czuje się, gdy powietrze przestaje być lodowate, a dni trwają dłużej, niż kilka godzin. I tak, pewnego dnia napisałam mój pierwszy sonet.


Za wzór posłużył mi sonet tercynowy wprowadzony przez Percy`ego Shelley`a na początku XIX wieku. Ten mój to nie jest wprawdzie najdoskonalszy sonet, jaki kiedykolwiek powstał :P ale trzyma się kupy i przy tym zostańmy. Ilość zgłosek w poszczególnych wersach waha się pomiędzy dziesięciozgłoskowcem a czternastozgłoskowcem. Idealny sonet powinien mieć jedenastozgłoskowce lub trzynastozgłoskowce. Rymy też są niedokładne, ale cała reszta układu się zgadza: cztery tercyny o rymach aba, bcb, cdc, ded i jeden dystych (podsumowujący) o rymach ee. Cały wiersz zamyka klamra kompozycyjna - motyw wiosennego powietrza, bo je uwielbiam ;) Jest też i nawiązanie do mitologii, bo jak się bawić w ten XIX wiek, to na całego:



Oda do Wiosny

Wiosno, twój oddech chłodny i nieśmiały
Rozbudza sny schronione w głębi, drżące
Do życia w bladym świetle rwie się cały

Świat: brzozy białe, głazy śmiercią tchnące
Grzeją się w blasku delikatnej mocy
Gdy je oświetla zimne i stalowe słońce

Błyskając pastelowym blaskiem pośród nocy
Gdzie wcześniej władał terror - budzi się nadzieja
Ach! Postać twa wśród mrozu niczym Diana kroczy

Gdy znikną pajęczyny i cienie się rozwieją
Cierpkość i melancholia będą za zwierzynę
Promienie - strzały złote dobry los zasieją

Przyjdź, przyjdź wiosno! Rozprosz światłem zimę
Daj w lot chwytać oddech, czas w palce i życie w tercynę.




As I always wanted to create a sonnet (you don`t know it yet but in a modern world I am also a poet - had even oficial performance evenings with the public some time ago) and the turn of winter and spring is, in my opinion, the most poetic time of a year I tried to write it - and succeeded! Of course it is not the most perfect sonnet in the world but it fits the form and rules of this kind of poetry. I chose Shelley`s rhyme scheme: aba bcb cdc ded ee. My sonnet shows the moment of turning winter to spring; the moment of captivating light moving a frozen world to live. The Spring is Diana hunting winter`s harshness and melancholy with a golden light arrows. How very 19th century, don`t you say?


Pierwsze mniej chłodne i dłuższe dni to także idealny czas, by w końcu pokazać Wam moją najbardziej ulubioną z wełnianych, zimowych sukienek, którą uszyłam na zeszłoroczne Austerlitz. To, co najbardziej mi się w niej podoba, to (zmałpowana z dziewiętnastowiecznego oryginału) odwrócona po skosie kratka na plecach oraz rękawy: są bardzo długie, nachodzące na dłonie - zgodnie z modą lat 1810. - ale jednocześnie można je wywinąć do góry, uwalniając ręce. Wewnętrzna część mankietów też ma obróconą kratkę. Z tego samego materiału uszyłam też torebkę - i jest ona trzecim, korespondującym z całą resztą stroju, elementem z obróconą po skosie kratką.


Marie-Denise Villers, Portret Madame Soustra, 1802.
First, yet cold but softer and lighter days of ending winter were also a great moment to capture my newest, and most favourite woolen daygown (the one I made and wore during Austerlitz). The thing I like about this one is chequered pattern reversed on the back (according to this one extant piece) but also sleeves - long, half covering hands and able to tuck if needed. When tucked, inner cuff shows reversed chequered pattern as well. The third item with reversed pattern is reticule, I made using the same fabric.


Granat, i ogólnie niebieski, to jeden z moich ulubionych kolorów, tak samo czerń, która pojawia się w materiale i którą postanowiłam wykorzystać do zdobień. Zdobienia są skromne, jak to w sukni dziennej: falbanka przy rąbku i dwie koronkowe falbanki na ramionach. Sukienkę zaprojektowałam w moim zdecydowanie ulubionym stylu spośród empirowych krojów - z zamknięciem na skos (kopertowym) i zapięciem na wiązanie oraz szpilki. Aby wypełnić całkiem spory dekolt, dobieram do niej szmizetkę z delikatnego batystu z bardzo puszystym kołnierzem i oryginalną, dziewiętnastowieczną kameę. Buty spacerowe (więcej tutaj), zgodnie z empirową modą sięgają ponad kostkę, mają płaski obcasik i noski uformowane w łagodny szpic. Podobnie jak oryginały z epoki, ozdobiłam je rypsowymi kokardkami.
Do całej stylizacji tym razem dobrałam haftowany tiul w roli welonu - bo one tak też wtedy robiły, poza tym welon jest gotycki i pasuje ;)


As I like dark blue matched with black, I decided to decorate the dress with the black trim as well: a ruffle above the hem and little vintage lace ruffles on the shoulders. The dress is made in my absolutely favourite cut: obligue closing bodice tied with strand and pins.
Cotton lawn chemisette with a ruffle collar huge and fluffy fills decolette. I wear it with an original 19th century cameo.

The walking boots (more here) are restyled according to the empire style: laced, longer than ankle height and pointed, with reps bows.
In the photos I matched a dress with a black veil of embroidered tulle - to add more gothic charm that would match palace ruins.

Zdjęcia / photographs: Paulina Kowalczyk

12 komentarzy:

  1. Sonet wyszedł Ci naprawdę świetnie! Miło mi się go czytało jak za oknem widzę słońce i nadchodzącą wiosnę, myślę, że dałoby się go pomylić z jakimś oryginałem z epoki :D A suknię już wcześniej podziwiałam na instagramie, bo bardzo podoba mi się ta kratka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Może kiedyś zajmę się produkcją sonetów na różne okazje xD

      Usuń
  2. Nie znam się na sonetach, ale naprawdę pobudzający wyobraźnię i na pewno lepszy od moich "wierszy" (XD) z gimnazjum, chociaż o to akurat nie trudno :P Ogólnie to mój rozum nigdy nie łączył kratki z początkiem XIXw. :o Zawsze kojarzyło mi się to z jakobitami w XVIII i standardowo wiktoriańsko. A te plecy wyglądają genialnie w oryginale, masz może jakieś zdjęcie tyłu tej swojej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo rzeczywiście na samym początku (1790/1800) była raczej rzadko, ale już w latach 1810. pojawia się częściej ;)

      Mam, tylko ono jest bardziej "techniczne", a skoro wyszło tyle pięknych zdjęć, to tych technicznych już nie wrzucałam ;) Szkoda, że tutaj się nie da w komentarzu ;_;

      Usuń
  3. Sonet bardzo mi się podoba,oddaje pierwsze podrygi wiosny ,która jeszcze nieśmiało wychodzi z zimowego odrętwienia.Suknia bardzo ładna no i ten szal...Coraz bardziej pochłania mnie ten dziewiętnasty wiek.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepięknie piszesz, genialny sonet. Brawo. Bardzo przyjemnie się czytało. Zdecydowanie poczułam, że pisałaś sercem. :) Zdjęcia bardzo klimatyczne. Pozdrawiam serdecznie i życzę radosnych dni. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. zaglądnełam tu pierwszy raz i jestem oczarowana! sonet świetny i powiem, że w miare upływu czasu możesz nabrać wprawy i zaczniesz myśleć sonetowo

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię blogi o takiej tematyce. Bardzo podobają mi się tematy które są tutaj poruszane. Jestem pod wrażeniem. Super.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się tematyka tego blog. Interesują mnie tego typu rzeczy. Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny sonet a do tego te zdjęcia - super. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń