11 listopada 2012

Kilka inspirujacych drobiazgów

Dzisiejszy post będzie bardzo lekki i właściwie nieco inny, niż posty pisane dotychczas.
Mój blog jest o tym, jak wnieść do współczesnego życia odrobinę XVIII- i XIX-wiecznego nastroju. W tym poście potraktowałam tę "misję" dosłownie :)


 
Zebrałam na chybił - trafił kilka współczesnych przedmiotów, które mogą kojarzyć się z moimi ulubionymi czasami i opiszę Wam moją strategię dnia codziennego ^^

Ubrania, makijaż i biżuteria
 
Mimo skojarzeń, jakie we mnie budzą, to są wciąż współczesne szmatki (z sieciówek :P ), także ubrana w te bluzki (na zdjęciach różowa i szara) i pomalowana pozostaję wciąż niezauważona przez przechodniów (no i o to chodzi). Makijaże kiedyś pokazywałam w osobnych postach, ale zrezygnowałam z tego - chyba lepiej będzie zrobić raz na kilka miesięcy zbiorczy post (taki jak ten), żeby nie zaśmiecać bloga rzeczami, które nie są aż tak związane z jego tematyką.

Ubrania kiedyś nosiłam tylko czarne - uwielbiam symbolikę i wszechstronność tego koloru, ale zauważyłam, że inni postrzegają mnie nie tak, jak chcę, więc wprowadziłam modyfikacje... Teraz, żeby bardziej kojarzyć się z moimi ulubionymi epokami kupuję pastelowe ubrania - te jasne, rozbielone kolory wykorzystywane są często w filmach kostiumowych. Mnie kojarzą się przede wszystkim z Marią Antoniną, no i z epoką regencji, w której kobiety nosiły jasne, często białe, zwiewne stroje.

Jeśli chodzi o krój - falbanki, koronki, drobny wzorek (do tego to jeszcze będę się musiała przekonać), kwiatowe aplikacje (ta na różowej bluzce ze zdjęcia jest umieszczona poniżej ramienia i prezentuje się pięknie *_* ), lekkie materiały są naszymi sprzymierzeńcami w kreowaniu osiemnasto- i dziewiętnastowiecznej iluzji.





Makijaże lubię utrzymywać w kolorystyce charakterystycznej dla filmu, jaki akurat mnie fascynuje. To jest o tyle fajne, że mam coś, co lubię cały czas ze sobą (właściwie to na sobie), a inni nie mają o tym pojęcia ^^

Biżuterię na prawdę rzadko noszę srebrną i złotą, najczęściej jest po prostu metalowa, ze szklanymi elementami. Otwieranego medalionu (o podobnym pisała Jane Austen w jednym ze swoich listów), który widzicie na obrazku szukałam kilka tygodni i w końcu znalazłam jeden, jedyny egzemplarz :O

Natomiast zegarek kupiłam kilka lat temu, zanim tego typu zegarki w ogóle stały się modne... Czasem warto wykorzystać jakiś obecny trend, który akurat nam pasuje lub... na niego poczekać, bo nie zawsze da się kupić to, co się wymarzyło. Ja zegarka szukałam kilka lat :O I w końcu znalazłam na męskim stoisku. Tak, tak, to jest męski zegarek. Miał nawet dołączony taki łańcuszek (dewizkę), na jakim nosił swój zegarek Pan Thornton. Wymieniłam ten łańcuszek na inny, umożliwiający noszenie zegarka na szyi, ale dewizkę wciąż mam i niekiedy zaczepiam na niej mój zegarek, gdy mam ochotę nosić go z kamizelką :)



Rękawiczki - obie pary kupiłam rok temu w H&M i często noszę je razem :) Bardzo przypominają mi Jane Eyre. Koronkowe rękawiczki miała Margaret Hale w Północ i Południe. Te moje to jakaś pseudo-koronko-panterka, ale co tam! Zimą jest ciemno i nikt się zbytnio nie wpatruje, a z daleka rękawiczki wyglądają właśnie jak koronkowe ^^ Natomiast mitenki były bardzo modne (i praktyczne - zakrywały blizny po ospie) w XVIII wieku, przy czym moda na nie powróciła w połowie wieku XIX. Gdy noszę te rękawiczki, czuję się bardzo dziewiętnastowiecznie :) Jedynym problemem jest tylko ciągłe pilnowanie czterech rękawiczek, żeby się nie pogubiły (już tyle razy o mało nie przyprawiły mnie o zawał :P )



Niektórym rzeczom możemy samodzielnie nadać epokowy charakter, robiąc małe DIY :)
Powyżej widzicie mój kalendarz z zeszłego roku. Zostawiłam go sobie właśnie ze względu na pierwszą stronę. Pierwotnie była tam grafika przedstawiająca kontur mężczyzny (studenta, bo kalendarz rozdawali za darmo na uczelni :3 ). Wielu moich znajomych dorysowało mu swego czasu taką twarz: :-) I ja musiałam to zrobić! Ucharakteryzowałam więc postać na XIX-wiecznego gentlemana i za każdym razem, gdy wyciągałam kalendarz, siłą rzeczy uśmiechałam się do niego :)

Pod kalendarzem jest mój telefon, do którego zrobiłam sobie tapetę - to chyba najmniej kosztowne, co można zrobić, by telefon stał się bardziej adekwatny do ulubionych czasów :) Tło to plakat z Jane Eyre (wersja amerykańska plakatu, bo polska była brzydka...), a napis głosi: I blame Robert Moore (bohater Shirley) for my high expectations of men. Na facebooku jest mnóstwo takich grup, tylko różnych gentlemanów się wini :P Dla pana Moore`a akurat fanpage`a nie było, więc uwieczniłam go na telefonie :)

źródło

Na koniec instrukcja - jak upolować Pana Thorntona :D

1. Bransoletki lubię i ostatnio noszę często
2. Dziki tłum? Sama sie go boję :O
3. ^^ Jeżdżę tramwajami, codziennie ponad 40 przystanków :P

No i gdzie mój Thornton?! :P :D

Tak btw. to ostatnio na językoznawczych zajęciach omawialiśmy słownictwo regionów przemysłowych i za każdym razem, gdy pojawiał się fabrykant, moje myśli od razu odbiegały od tematu zajęć :P





Miłego tygodnia!




6 komentarzy:

  1. Ach Porcelanko, jaki wspaniały wpis! Ostatnimi czasy też miałam ochotę zrobić coś podobnego, tylko, że chciałam głównie pokazać swoje ulubione gadżety z mojego pokoju. :)

    Muszę Ci powiedzieć, że ja też bardzo często noszę pastelowe, jasne kolory. Nie ze względu na modę, jaka ostatnio panowała, ale dlatego, że właśnie kocham te wszystkie pastelowe koroneczki, kwiatuszki i inne wzorki które mi również kojarzą się z naszą najukochańszą Marią Antoniną. *_*

    A to z Panem Thorntonem to niezłe. :>

    Miłego wieczoru!
    Uściski! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jestem bardzo ciekawa Twojego posta :) Może zainspiruje mnie też do zmian w pokoju? ;>

      Pastele rządzą! Nie pamiętam, kiedy ostatnio kupiłam czarną bluzkę - one tak ładnie współgrają z jasną karnacją *_* Oby ta moda trwała przez kolejny letni sezon :)

      Pan Thornton ♥ Jeśli następne zajęcia będą o tym samym, znowu nie będę miała notatek :D :D

      Buziaczki :*

      Usuń
    2. Jak będę miała więcej wolnego czasu, to z pewnością zrobię taki post. Teraz po prostu mam taki nawał wszystkiego, że nie wiem za co się brać... :/

      Ja co prawda mam bardzo fajną czarną, koronkową bluzkę. Jest to w sumie jedna z moich ulubionych. :) Kto wie, może uda mi się pokazać na blogu trochę mojej szafy... :>

      PS: Lubię do Ciebie zaglądać, to taka chwila wytchnienia, oderwania się od pracy, obowiązków itd. Dzięki Ci za ten blog! ;)

      Usuń
    3. To ja dziękuję, bardzo fajnie jest znajdować pod każdym postem komentarze ^^ Bez nich blog byłby po prostu bezbarwny.

      W takim razie będę cierpliwie czekać na post - u mnie jeszcze najgorszy czas nie nadszedł, ale nieuchronnie się zbliża :/ Tony roboty czekają, a ja odkładam i odkładam, aż potem w grudniu przyjdzie "czas rozrachunku" :P

      Usuń
  2. Czytam Twojego bloga już od dłuższego czasu, ale jeszcze nie miałam okazji, żeby go skomentować. Powiem krótko - uwielbiam go :D Piszesz tak ciekawe posty, że aż czuć tę niezwykłą atmosferę dawnych czasów. A poza tym miło jest spotkać kogoś, kto też jest zakochany w minionych epokach. Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, cieszę się, że blog Ci się spodobał, no i fajnie jest, gdy widzę, że nie tylko ja lubię pobyć sobie trochę w dawnych czasach ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, Wasze słowa wiele dla mnie znaczą: inspirują, motywują do pisania kolejnych postów... Buduar jest naszym wspólnym miejscem, a Ty, zostawiając komentarz, tworzysz je razem ze mną :)

( w razie pytań, mój adres e-mail: fragileporcelain@gmail.com )

Powołując się na art. 16 "Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) nie wyrażam zgody na kopiowanie, przetwarzanie oraz jakiekolwiek wykorzystywanie treści (tekstów i zdjęć) zamieszczanych przeze mnie na blogu.